Zbyt wysokie zadłużenie samorządu, niewielkie wykorzystanie środków unijnych, brak rynku miejskiego i mała ilość zajęć kulturalnych dla dzieci i dorosłych - te i inne sprawy wytknął samorządowcom gminy Żukowo Jerzy Zakrzewski, kandydat SLD na burmistrza. "Jeśli zostanę burmistrzem, udowodnię, że będę rządził lepiej i mądrzej" - przekonywał.
"Doświadczenie. Wiedza. Praca" - to hasło wyborcze, jakie przygotował do swojej kampanii kolejny kandydat na burmistrza Żukowa, Jerzy Zakrzewski. Prawnik z wykształcenia, poseł na sejm drugiej i trzeciej kadencji w latach 1993 - 2001, marszałek Stowarzyszenia Parlamentarzystów Polskich przekonywał na poniedziałkowej konferencji prasowej, że warto na niego zagłosować. Co więcej, jest pewien, że wybory wygra w pierwszej turze.
W jaki sposób mieszkaniec Brodnicy Górnej, miejscowości w gminie Kartuzy, motywuje swoją chęć zostania burmistrzem ościennej gminy? Tłumaczy między innymi, że bardzo dobrze zna problemy żukowian.
- Dlaczego kandyduję w Żukowie? Jako członek koła SLD w Żukowie znam bardzo dobrze sprawy gminy. Spotykam się również z problemami mieszkańców. Dzięki temu wiem, co należy tutaj zmienić - mówi Jerzy Zakrzewski.
Według kandydata SLD zmienić należy przede wszystkim wysokie zadłużenie, w jakie popadł żukowski samorząd. Gmina zbliża się bowiem do granicy sześćdziesięciu procent zadłużenia, którego samorządy nie mogą przekroczyć.
- Zadłużenie w gminie Żukowo jest naprawdę spore. Aby rozwiązać ten problem, ustaliłbym najpierw, co jest jego przyczyną, a następnie przedsięwziął odpowiednie środki. Przede wszystkim pieniądze na realizację inwestycji starałbym się pozyskiwać z dotacji unijnych. Gmina musi wprawdzie dołożyć wtedy część swoich środków, ale to już jakieś rozwiązanie - tłumaczy J. Zakrzewski.
Właśnie słabe pozyskiwanie środków unijnych przez gminę Żukowo jest drugim z zarzutów, jakie przedstawił na konferencji kandydat na burmistrza. Kolejnym była stagnacja miasta, czyli słabo rozwinięta rozrywka i kultura.
- W Żukowie brakuje miejsca, gdzie mieszkańcy mogliby się spotkać, porozmawiać, spędzić ze sobą czas. Rynek to główny atrybut każdego miasta. Nie ma również centrum kultury z prawdziwego zdarzenia, organizującego zajęcia dla dzieci i młodzieży. Brakuje także miejsc opieki, w których rodzice mogliby pozostawiać swoje dzieci na czas godzin pracy - wymienia J. Zakrzewski.
Zakrzewski nazywa Żukowo "Przejazdowem", tłumacząc, że niewiele dzieje się w samym mieście oprócz tego, że leży na trasie do Trójmiasta. Jego zdaniem dla zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców należałoby poprowadzić obwodnicę. Wspomniał również o tym, że gmina Żukowo to nie tylko samo miasto, to również okoliczne wioski, o które także trzeba zadbać.
- Wszystkie wioski będą traktowane jednakowo, nie będzie podziału na lepsze i gorsze. Należałoby zadbać o drogi, chociażby na trasie Sulmin - Otomino oraz uporządkować gospodarkę wodno - ściekową - zapowiada i dodaje - Gminę Żukowo należałoby "przewietrzyć". Jeśli zostanę burmistrzem, udowodnię, że będę rządził lepiej i mądrzej
Jerzy Zakrzewski startować będzie z Komitetu Wyborczego Jerzego Zakrzewskiego. Ubiega się nie tylko o fotel burmistrza Żukowa, ale również o mandat radnego powiatu kartuskiego.
Daria Kaszubowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze