Tym razem nie godzinę, a półtorej walczyły siatkarki Gedanii Żukowo, zanim musiały zejść z parkietu po porażce z Gwardią Wrocław. Choć wynik nie różni się od poprzednich (przegrana 0:3 -red.), spotkanie to było bez wątpienia najlepszym dotychczas występem podopiecznych Grzegorza Wróbla w rozgrywkach.
Mecz z Gwardzistkami był rekordowy pod kilkoma względami. Po pierwsze przed tak liczną publicznością w tym sezonie jeszcze nie graliśmy. Oprócz kilkuset widzów zgromadzonych w hali widowiskowo-sportowej w Żukowie, za sprawą bezpośredniej transmisji Polsatu Sport poczynania naszych dziewcząt obserwowała też już tysięczna rzesza sympatyków siatkówki przed telewizorami. W spotkaniu tym było też jeszcze kilka innych „naj” sezonu 2009/2010.
Zdobyliśmy najwięcej punktów w pojedynczym secie – 22, najwięcej punktów w meczu – 56 i najwięcej punktów blokiem – 9, a także osiągnęliśmy najlepszą jak dotąd skuteczność w przyjęciu – 50 proc. pozytywnych i 36 proc. bardzo dobrych. Na uwagę zasługują też osiągnięcia indywidualne. Najlepszy wynik punktowy w sezonie zanotowała Justyna Sachmacińska – 13 punktów, zaś Marta Siwka zanotowała aż 60 proc. pozytywnych przyjęć, co także jest jej najlepszym osiągnięciem w dotychczas rozegranych spotkaniach tego sezonu.
W najważniejszej siatkarskiej statystyce – wygranych setach, Gedanistki wciąż pozostają jednak z zerowym dorobkiem. W meczu z Gwardią do zmiany tej sytuacji zabrakło im naprawdę niewiele, szczególnie w dwóch pierwszych setach, w których gospodynie momentami prowadziły nawet kilkoma punktami. W pierwszej partii byliśmy bliżej sukcesu jeszcze przy stanie 17:15, zaś w drugim nawet przy 21:20. W obu przypadkach zabrakło nam jednak konsekwencji i być może doświadczenia, bo końcówki należały już do przyjezdnych. Prawdziwą zmorą dla naszych przyjmujących była tego dnia Katarzyna Mroczkowska, która zakończyła spotkanie z dorobkiem 23 punktów! W decydujących momentach wspierała ją też dzielnie Czypiruk (12 punktów).
Po dwóch naprawdę dobrych setach, w trzecim dziewczęta z Żukowa zostały już wręcz rozbite. Wrocławiankom wychodziło wszystko, podczas gdy zespół z Kaszub mylił się niemal w każdym aspekcie siatkarskiego rzemiosła. W efekcie na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy przegrywając 8:1, zaś na drugą już 16:4! Przed kompromitacją uchronił nas krótki zryw, który pozwolił nieznacznie zniwelować straty do 17:8. Finisz to jednak znów popis Gwardii, która wykorzystała już drugą piłkę meczową, zwyciężając seta do 13 i cały mecz 3:0 (25:22, 25:21, 25:13)
W tabeli wciąż pełnimy rolę czerwonej latarni. Na kolejne trzy mecze można jednak patrzeć z nadzieją. Naszymi rywalkami będą bowiem zespoły z Białegostoku, Łodzi i Mielca, a więc pod względem tegorocznej formy, ekipy najbardziej zbliżone do Gedanii.
Komentarze