Pogodzonym już chyba ze spadkiem siatkarkom Gedani Żukowo najwyraźniej trudno jest znaleźć jeszcze motywację do walki o choćby punkt. W miniony weekend podopieczne Pawła Kramka po raz ostatni w rundzie zasadniczej zaprezentowały się przed własną publicznością. Z marnym jednak skutkiem, ulegając Organice Łódź 0:3 (17:25,16:25,25:27).
Zespół z Żukowa od początku oddał inicjatywę beniaminkowi i po kilku pierwszych piłkach, przy stanie 1:5 szkoleniowiec miejscowych był zmuszony poprosić o pierwszy czas. Poskutkowało, bo gospodynie zdołały zniwelować stratę i po pierwszej przerwie technicznej podeszły nawet rywalki na 9:11. Gdy wydawało się już, że są w stanie wrócić do gry i powalczyć o pierwszego seta, zanotowały fatalną serię, pozwalając łodziankom zdobyć aż siedem punktów, samemu zaliczając zaledwie jedną udaną akcję. Od stanu 18:10 do samego końca zespoły grały praktycznie już „punkt za punkt”, ale z uwagi na sporą różnicę punktową partię przegraliśmy ostatecznie do 17..
W drugiej odsłonie tego spotkania żukowiankom przydarzyła się jeszcze gorsza seria. Zaczęły co prawda znacznie lepiej, bo od niewielkiego prowadzenia, ale jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną przeciwniczki dogoniły nas, a potem odskoczyły błyskawicznie na blisko dziesięć „oczek”! Gorąco dopingujący kibice musieli niestety patrzeć, jak gedanistki zmieniają prowadzenie 5:4 na stratę 6:14. Bardziej wyrównany finisz ponownie pozwolił jedynie dotrwać nam do końca seta. Znów zawodziło przyjęcie, minimalnie przekraczające 25%, a także znacznie gorsza skuteczność w bloku oraz na kontrze. Na domiar złego kapitalną dyspozycję prezentowała na Kaszubach Katarzyna Bryda. Zastępująca Michelę Teixeirę zawodniczka zdobyła bowiem aż 17 punktów, zostając uznaną MVP meczu.
Najciekawszy dla publiczności był trzeci, choć ostatni jak miało się okazać wkrótce potem set. Pod siatką stanęła Łukasik, zaś na rozegraniu pojawiła się Pasznik. Grę kontynuowała też od pierwszych minut rezerwowa ostatnio Sachmacińska. Co prawda na pierwszej przerwie technicznej to Organika była lepsza w stosunku 8:4, ale w kolejnych minutach gospodynie zdołały podejść zbyt pewne siebie przeciwniczki i zaserwowały kibicom dramatyczną końcówkę. Na samym finiszu wybroniły aż trzy „meczbole” i o losach tej partii musiała zadecydować gra na przewagi. W niej ponownie zabrakło szczęścia, doświadczenia i zimnej krwi. Przegraliśmy do 27, a cały mecz 0:3.
Szkoda tym większa, że był to ostatni mecz rundy zasadniczej, jaki Gedania zagrała przed własną publicznością. Przed rundą play-off zmierzymy się jeszcze w wyjazdowych spotkaniach ze Stalą Mielec (27 lutego), Muszynianką Muszyna (28 lutego) oraz Aluprofem Bielsko-Biała (13 marca).
Komentarze