Nie udało się jak na razie Pawłowi Kramkowi odmienić oblicza Gedanii Żukowo. Pomorski jedynak w Plus Lidze Kobiet pod wodzą nowego trenera przegrał tak jak wszystkie poprzednie mecze tego sezonu, tym razem ulegając przed własną publicznością PTPS Piła 0:3 (17:25, 16:25, 21:25).
Gedania przystąpiła do meczu w tym samym składzie, który do gry asygnował zwykle Grzegorz Wróbel. Pozycjami na parkiecie zamieniła się jednak Sachmacińska z Kurnikowską oraz dwie środkowe. Na niewiele się to póki co zdało, gdyż gra żukowskiej młodzieży niewiele się różniła w porównaniu do wcześniejszych występów. Znacznie odstawaliśmy od rywalek pod względem skuteczności w bloku (3-8), wykończonych kontrataków (13-29) i błędów własnych (24-15).
Początek pierwszej partii mógł się miejscowym kibicom jednak podobać. Gospodynie walczyły ambitnie i z poświęceniem, czego efektem był utrzymujący się w okolicach remisu wynik. Pierwszą przerwę techniczną zasygnalizowano przy stanie 8:7 dla Piły. Po powrocie na parkiet wyrównaną grę można było obserwować jedynie przez kilka kolejnych akcji. Od remisu 9:9 przyjezdne zaczęły „odjeżdżać”. Zdobyły trzy punkty z rzędu i trener Kramek poprosił o pierwszy czas. Pomogło tylko chwilowo, bo na drugą przerwę techniczną schodziliśmy tracąc już do PTPS-u cztery „oczka”. Gedanistki podjęły jeszcze próbę odrobienia strat, ale po raz kolejny dawały o sobie znać głupie błędy i proste straty. W samej końcówce popełniliśmy ich kilka. One też zadecydowały o przegranej w tym secie do 17.
Set numer dwa od samego początku niestety nie układał się po naszej myśli. Zaczęliśmy od 1:4. Zryw Sachmacińskiej pozwolił co prawda zbliżyć się na 4:5, ale na pierwszą przymusową przerwę schodziliśmy tracąc do pilanek dwa punkty. Po powrocie świetnym zbiciem popisała się co prawda Plebanek, ale później było już niestety znacznie gorzej. Seria czterech punktów przyjezdnych ustawiła dalszy przebieg tego seta. Najpierw dwoma obiciami odpowiedziały Sachmacińska i Plebanek, ale marzenia o powrocie do gry wybiła nam skutecznie z głowy ex-gedanistka – Katarzyna Konieczna (z domu Wellna). Jej trzy asy serwisowe i kilka punktów z gry w tym fragmencie seta podłamały gedanistki już niemal zupełnie. Jej popis przerwał dopiero sędzia, odgwizdując przy wyniku 9:20 dotknięcie siatki jednej z zawodniczek gości. To wybiło nieco PTPS z rytmu i Gedanii udało się podbić nieco zdobycz punktową. Uległy jednak i tej partii, do 16.
Ostatni set, tak jak i poprzedni, zaczęliśmy fatalnie, bez walki oddając cztery pierwsze punkty. Po raz kolejny nie mogliśmy znaleźć sposobu na piekielnie trudną zagrywkę Koniecznej. Na szczęście czas Kramka sprawił, że i pilankom przydarzyło się kilka pomyłek, dzięki czemu na przerwę techniczną schodziliśmy przy 5:8. Obok rozgrywającej kapitalne zawody Koniecznej, coraz częściej i swobodniej zaczyna punktować Kosmatka, czego efektem była już spora, bo siedmiopunktowa strata na kolejnej przerwie technicznej. Po niej w żukowianki wstąpiły jednak nowe siły i w błyskawicznym tempie zaczęły dochodzić ekipę gości. Świetnie na siatce spisywała się przede wszystkim Kurnikowska, a po przebiciu się przez blok Plebanek na tablicy wyników pojawił się rezultat 18:19. Niestety czas trenera Lalka poskutkował, a przewagę do czterech punktów powiększyły dwie najskuteczniejsze zawodniczki meczu: Konieczna i Kosmatka oraz blok na Lizińczyk. Po czasie Kramka, dwa zbicia zanotowała jeszcze Łozowska, ale to były ostatnie nasze punkty w tym meczu. Trzeciego seta przegraliśmy 25:21, a cały mecz ponownie 3:0.
Tytuł MVP spotkania otrzymała Katarzyna Konieczna, która zakończyła spotkanie z dorobkiem 21 punktów, w tym 5 asów serwisowych, 2 bloków oraz z 75% skutecznością w przyjęciu i 58% w ataku.
Komentarze