Reklama

Glincz. "Straszyli" i dawali prezenty

Z wielkim hałasem, okrzykami, muzyką i dzwonkami przez siedem godzin dwunastu kolędników w wigilijny wieczór odwiedzało mieszkańców Glincza i Otomina (gm. Żukowo). Chociaż tegoroczne święta śnieżne nie były, to we wspomnianych miejscowościach, dzięki gwiôzdkom zrobiło się wesoło i kolorowo. Nie było takiego domu, w którym zamknięto by przed nimi drzwi.

Ludzie, do których już wcześniej dotarła wieść, że we wsi będą kolędnicy, czekali na nich całymi rodzinami. Jednak ich reakcje w chwili, gdy kolędnicy przekroczyli próg ich domu, były takie same. Przerażone były dzieci i… dorośli. Panie uciekały najszybciej, a najbardziej płakali milusińscy.

Trudno się dziwić, skoro kominiarz "ozdabiał" sadzą twarze, bocian dziobem szczypał, a śmierć swoją kosą niejednego zahaczyła za szyję lub głowę. Ale nawet ci najbardziej strachliwi, po chwili wracali. Ciekawość brała górę. Nastroje wśród najmłodszych szybko się zmieniały, zwłaszcza gdy Słomiana rozdawała prezenty, które wcześniej dla swoich latorośli przygotowali rodzice.

Najbardziej zaskoczeni byli nowi mieszkańcy, którzy przybyli z miast. Tak im się widowisko podobało, że nie bacząc na deszczową aurę, swoich gości zapraszali do salonów. Dla tych domowników to, co zobaczyli, było absolutną nowością.

Było mnóstwo podziękowań i zaproszeń na następny rok. Wszyscy akcentowali, że tęsknili za gwiôzdkami, a starsze osoby, które pamiętają tę tradycję, miały w oczach łzy. Przybycie kolędników traktowali jako swoisty dla nich świąteczny upominek.

Odwiedzili około 70 domów. W każdym z nich trzeba było zatańczyć. Domownicy chętnie korzystali z takiego zaproszenia. W zamian za dobra zabawę i podtrzymywanie tradycji, kolędnicy dostawali prezenty. Babie do kosza wrzucali - kiełbasę, ciasta, mandarynki, wódkę, a nawet drobne pieniądze.

- Nie robiliśmy tego dla zarobku - podkreśla Adam Wilkowski, pomysłodawca całego przedsięwzięcia. - Chcieliśmy wraz z moim wujkiem Mariuszem Kobielą z Glincza, reaktywować starą kolędniczą tradycję. Dzieci dorastają i warto, aby zobaczyły, jak kiedyś to wyglądało.

Cztery miesiące poświecili na przygotowanie masek i strojów. Część z nich to oryginalne rzeczy, które zachowały się po dziadkach. Pozostałe własnoręcznie wykonali, wzorując się m. in. na archiwalnych zdjęciach. To umożliwiało dopracowanie każdego detalu. Potrzebne akcesoria nie miały wyglądać jak towar ze sklepu, stąd maski robiono z gazet, a klej tworzyła mąka z wodą.

Okazuje się, że znalezienie dwunastu chętnych osób do kolędowania, nie było trudne. Grupę tworzyli bowiem bliscy znajomi z Glincza, Otomina, Niestępowa i Żukowa.

Kolędnikami byli: Bocian - Damian Szmurło, Słomiana - Mariusz Kobiela, Kominiarz - Michał Lis, Koń - Zenon Damps, Biała - Dawid Płotka, Diabeł - Paweł Płotka, Kozioł - Arkadiusz Płotka, Dziad - Adam Wilkowski, Baba - Daniel Wydrowski, Miś - Wojciech Wilkowski, Akordeonista - Mirosław Kunkel, Śmierć - Krzysztof Kobiela.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    stefan - niezalogowany 2011-12-30 18:06:21

    @kartuzy.info: wielkie brawa Panowie :D brawa dla pomysłodawcy, Pana Adama Wilkowskiego, to się nazywa kultywowanie tradycji kaszubskich pamiętam gwiôzdki z moich szczenięcych lat :P:D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości