Pod postem gminy Sierakowice dotyczącym poniedziałkowej konferencji o nadaniu miejscowości praw miejskich zaczęły pojawiać się liczne krytyczne komentarze mieszkańców, którzy domagali się rzetelnych analiz, spokojniejszego tempa działań i szerszej debaty publicznej. Wkrótce później możliwość komentowania została zablokowana, co wywołało jeszcze większe oburzenie i postawiło pod znakiem zapytania, jak w praktyce mają wyglądać zapowiadane konsultacje społeczne.
Decyzja gminy Sierakowice o ograniczeniu możliwości komentowania pod oficjalnym postem dotyczącym poniedziałkowej konferencji w sprawie nadania miejscowości praw miejskich wywołała falę oburzenia wśród mieszkańców. Wielu z nich pyta wprost: jak mają wyglądać konsultacje społeczne, skoro już na pierwszym etapie — w przestrzeni online, gdzie zwykle toczy się najżywsza debata — uniemożliwiono im wyrażanie opinii?
Ograniczenia pojawiły się krótko po tym, jak pod postem zaczęły pojawiać się krytyczne komentarze, głównie dotyczące tempa procedowania sprawy, braku analizy korzyści finansowych oraz wątpliwości co do sensu samego przekształcenia. Zamiast dialogu, którego wielokrotnie zapewniał wójt Mirosław Kuczkowski, mieszkańcy zobaczyli komunikat o ograniczeniu możliwości dodawania komentarzy.
Dla wielu jest to sygnał nie tylko niepokojący, ale wręcz symboliczny — bo wójt zapowiedział, że konsultacje będą „transparentne”, „szczegółowe” i oparte na wymianie opinii. Jak jednak mówić o dialogu, skoro pierwsza fala głosów społecznych została w praktyce wyciszona?
Podczas konferencji wójt Kuczkowski zapewniał, że nadanie praw miejskich nie wpłynie na wzrost podatków, nie wymusi wymiany dokumentów i nie pociągnie za sobą dodatkowych kosztów dla mieszkańców. Zapowiadał materiały informacyjne i cykl spotkań, a konsultacje miały być — jak mówił — „formą wyrażenia woli mieszkańców, niezwykle istotną dla Rady Gminy".
Tymczasem zablokowanie komentarzy stawia pod znakiem zapytania sensowność tych zapewnień. Czy gmina zamierza prowadzić konsultacje w atmosferze wyciszania głosów krytycznych? Czy umożliwi mieszkańcom swobodne zadawanie pytań podczas spotkań, skoro unika ich w sieci? I wreszcie — czy to właśnie miał na myśli wójt, mówiąc o „najbardziej właściwej formie rozmowy z mieszkańcami”?
A co na to radni? To oni, podejmując uchwały, przesądzają o kierunku działań gminy, a wójt jest jedynie wykonawcą ich decyzji. Czy radni zamierzają nadal bezwarunkowo popierać drogę wyznaczoną przez wójta Mirosława Kuczkowskiego? Czy zdają sobie sprawę z ciężaru odpowiedzialności, jaki na nich spoczywa, oraz z tego, że to przed swoimi wyborcami — a nie przed wójtem — będą musieli odpowiedzieć za ostateczne decyzje? Mieszkańcy oczekują, że radni będą ich głosem, a nie kolejną instytucją, która milcząco akceptuje ograniczanie przestrzeni do publicznej dyskusji. Pytanie tylko, czy przedstawiciele rady staną po stronie dialogu, czy również dadzą się uciszyć.
Gminna debata z kneblem?
Zablokowanie komentarzy może stać się symbolem całego procesu — procesu, który według wielu mieszkańców jest prowadzony za szybko, bez pełnych informacji i z coraz bardziej widoczną niechęcią do otwartej dyskusji. Jeżeli konsultacje mają być rzetelne, muszą gwarantować mieszkańcom pełnię możliwości wypowiedzi — w salach, w ankietach i w internecie. Tymczasem już na starcie jedna z tych przestrzeni została im odebrana.
Pozostaje pytanie: czy gmina oczekuje od mieszkańców dialogu, czy jedynie akceptacji? Bo jeśli ograniczanie głosu jest odpowiedzią na krytykę, to trudno mówić o konsultacjach, które mają realnie odzwierciedlać wolę społeczności.
Trudno nie odnieść wrażenia, że przed najważniejszą decyzją w najnowszej historii Sierakowic mieszkańcy zamiast zapraszani do rozmowy, są wyciszani.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Blokując komentarze wójt i jego szwagier pokazują jak bardzo chcą znać nasze zdanie.szkoda wiceprzewodniczącego bo taki fajny chłop był i nauczyciel a teraz zamiast być przykładem dla uczniów pokazuje że dla niego liczy się tylko kasa i prestiż.ach co ta władza robi z ludźmi!!!
Niestety powiązania rodzinne nie służą obiektywizmowi w tej kwestii. Szkoda
Z tego co widzimy i czego doświadczamy widać, że ani Rada ani Wojt nie liczą się i nie będą liczyć z opinia społeczeństwa. Wojt chce miasta i nawet gdyby 99% mieszkańców była przeciw - to przepchnie to z radą. Moim zdaniem konsultacje będą wyglądały jak spotkania soleckie - czyli o wszystkim i o niczym.... Przykre. Ludzie obudźmy się i odwołajmy ich zanim obudzimy się w innej rzeczywistości.
Odwołamy ich! Bat już robi promocje na taczki :)
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Chcą zapisać sie w historii?? Na pewno zapisali sie w pamięci mieszkańców i oby ich powstrzymali. Nie dają ludziom żadnych argumentów, gdzie zostały ulotki dla mieszkańców? Maja jeden argument, ze beda mogli starać sie o dotacje na budowę basenu. Mydła oczy ze nie będzie podwyżek, ze status miasta nic nie zmieni dla zwykłego Sierakowiczania, więc skoro nic nie zmieni to czemu idą w zaparte? Bo Chcą wyższych pensji, diet.... I szkoda mi wyborców radnych z dobrej zmiany, ktorzy w wyborach byli przeciwni Panu Wojtowi a dziś siedzą w jednym korycie i zapomnieli, dlaczego zostali wybrani
Blokując komentarze wójt i jego szwagier pokazują jak bardzo chcą znać nasze zdanie.szkoda wiceprzewodniczącego bo taki fajny chłop był i nauczyciel a teraz zamiast być przykładem dla uczniów pokazuje że dla niego liczy się tylko kasa i prestiż.ach co ta władza robi z ludźmi!!!
Niestety powiązania rodzinne nie służą obiektywizmowi w tej kwestii. Szkoda
Z tego co widzimy i czego doświadczamy widać, że ani Rada ani Wojt nie liczą się i nie będą liczyć z opinia społeczeństwa. Wojt chce miasta i nawet gdyby 99% mieszkańców była przeciw - to przepchnie to z radą. Moim zdaniem konsultacje będą wyglądały jak spotkania soleckie - czyli o wszystkim i o niczym.... Przykre. Ludzie obudźmy się i odwołajmy ich zanim obudzimy się w innej rzeczywistości.