Reklama

Gminno-parafialne święto plonów w Przodkowie

Barwny korowód w niedzielne popołudnie podziwiać można było w Przodkowie - reprezentacje poszczególnym sołectw pięknie prezentowały się podczas przemarszu z przodkowskiego kościoła na stadion. Mieszkańcy gminy najpierw modlitwą podczas mszy świętej, a później wspólnym spotkaniem i zabawą podziękowali za tegoroczne plony i zbiory.

Dożynkowe obchody rozpoczęto od mszy św. w kościele pw. św. Andrzeja w Przodkowie. Po niej dożynkowy barwny dożynkowy korowód przemaszerował na stadion gminny. Tam uczestników dożynek powitał wójt - Andrzej Wyrzykowski, któremu starostowie dożynek przekazali tradycyjny dożynkowy bochen.

- Tradycję żniwną świętowania dożynek datuje się już na XVI wiek. Wówczas zaczęliśmy w Polsce dziękować za plony. Generalnie obchodziło się to święto w równonocy na przełomie lata i jesieni. Z czasem czas żniw zmienił się i tak obecnie świętujemy na przełomie sierpnia i września - mówił Andrzej Wyrzykowski.

- Te wieńce, które zawierają i kłosy, i kwiaty i owoce, obrazują trud pracy, który zaczyna się jesienią, wiosną i kończy latem. Ten rok dobitnie pokazał ten trud i zależności ludzi od pogody, gdy brakowało deszczu, wody i wilgoci w glebie, wtedy gdy była ona najbardziej potrzebna. W tym roku jest dużo strat w rolnictwie i ciężka praca rolników częściowo obróciła się wniwecz. To jest tylko zależne od niebios, nie od nas. Rolnicy zrobili to, co mogli posiali ziarno, pielęgnowali i czekali na plony. Dawniej ziarno, wieńce, kołacze, przechowywane było pieczołowicie w stodołach, w gospodarstwach i później ziarno z wieńców wykorzystywane było do jesiennych zasiewów. My również w naszej gminie bardzo pieczołowicie przechowujemy ten trud pracy rolniczych rąk. Wieńce po raz pierwszy znalazły godne miejsce już w ubiegłym roku na pięknej wystawie, którą niektórzy nazywają przodkowskie akwarium i one tam pięknie świadczyły o tradycji ożniwin i pracy rolników. Tak samo stanie się dziś - wieńce i kołacze poświęcone trafią do naszej gabloty - podkreślał wójt.

Starostami tegorocznych dożynek byli Danuta Littwin i Andrzej Wicki. Pani Danuta Littwin reprezentowała sołectwo Kosowo. Od 14 lat wraz z mężem Józefem prowadzi 14-hektarowe gospodarstwo rolne, zajmują się hodowlą zwierząt i uprawą ziemi. Od pięciu lat gospodarstwo prowadzą wraz z synem Łukaszem. Pasją pani Danuty jest surfowanie po internecie i zdobywanie nowych wiadomości, które inspirują do podejmowania działań na rzecz sołectwa Kosowo. Od lat angażuje się m.in. w tworzenie wieńca dożynkowego. Pani Danuta wraz z mężem wychowała czwórkę dzieci, a teraz chętnie spędza czas z wnukami, przekazując im rodzinne tradycje.

Starosta dożynek, Andrzej Wicki wraz z żoną Bożeną jest właścicielem 7-hektarowego gospodarstwa rolnego. Prowadzą je od 1991 roku, kiedy odziedziczyli je po rodzicach Cecylii i Franciszku Wickich. Pan Andrzej jest w związku małżeńskim od 31 lat, ma dwoje dzieci. Córka jest logopedą, a syn pracuje w Portowej Straży Pożarnej w Gdyni, tak jak ojciec. Pan Andrzej był sołtysem wsi Załęże. Z zamiłowania i dla rekreacji prowadzi hodowlę koni i pielęgnuje najstarsze tradycje związane z prowadzeniem gospodarstwa.

W obchodach przodkowskich dożynek wzięli udział m.in. wicemarszałek województwa pomorskiego Ryszard Świlski oraz przewodniczący rady powiatu Mieczysław Woźniak.

Podczas zabawy dożynkowej tradycyjnie rozstrzygnięto konkursy na najładniejszy wieniec i kołacz dożynkowy. Nagrodę za najpiękniejszy wieniec zdobyło sołectwo Pomieczyno, a za kołacz - Kczewo.

MD-Z
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    To nie XIX wiek - niezalogowany 2018-08-28 08:45:04

    Rolnictwo teraz jest jak górnictwo. Tylko roszczenia i marudzenie. Większość rolników żyje sobie jak pączki w maśle, tylko ciągle grają pod publikę na uciemiężonych. Bez przesady. Rolnik nie wie co to ZUS, czy normalne podatki. Wie co co dotacje, pomoc po suszy, powodzi itp. Szary człowiek takiej pomocy nie otrzymuje. Tylko oni wiecznie nie nażarci. Ciągnik zawsze musi być leszy niż sąsiada, pola zawsze więcej. Świń, kur też. No żesz... Kurde, rolnik, jak tak ci źle, sprzedaj Twoje hektary i se żyj jak niemiecki emeryt. Albo nie sprzedawaj nawet. Idź do "zwykłej, lekkiej" pracy i utrzymaj rodzinę za to jak każdy nie-rolnik. Powiem Ci - będzie słabo. Musiałbyś mieć najpierw jakieś umiejętności, wykształcenie. A tu znowu słabo. Rolnicy, nawet młodzi nie myślą o edukacji swojej czy dzieci. Wychowują kolejne pokolenia w duchu "należy mi się" i "my mamy najgorzej". Błędne chore koło. Rolnictwo działa, ale nowoczesne i z głową. Nie kaszubskie - męczennicze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lyli - niezalogowany 2018-08-27 20:07:01

    Tak jak i jej syn Łukasz :P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lyli - niezalogowany 2018-08-27 20:06:18

    Pani Danuta jest z Kłosowa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości