W tym roku po raz drugi mieliśmy okazję przybliżyć sobie tematykę łowiecką na Festiwalu Kultury Łowieckiej czyli II Europejskich Spotkaniach z Muzyką. Organizatorem tej imprezy są UG Sierakowice, UG Żukowo, Pomorskie Towarzystwo Miłośników Muzyki i Kultury Łowieckiej oraz GOK Sierakowice.
Festiwal rozpoczął się w piątek spotkaniem uczestników imprezy z wójtem gminy Sierakowice Tadeuszem Kobielą oraz burmistrzem gminy Żukowo Albinem Bychowskim przy Urzędzie Gminy w Sierakowicach. Następnie wszyscy ulicami Sierakowic udali się do amfiteatru Szerokowidze, gdzie nastapiło uroczyste otwarcie oraz prezentacje zespołów folklorystycznych i grup myśliwskich.
Żukowska część imprezy rozpoczęła się w samo południe II Kaszubskim Przeglądem Pieśni Myśliwskiej. Na scenie zaprezentował się Kwintet Dęty Hubertus z Kwidzyna, działający przy Kole Łowieckim Cyranka Sztum. Zespół wystąpił w składzie: Dobrawa Grzymała, Janusz Bojarczuk, Grzegorz Ciemiecki, Adam Andrzejewski i Mariusz Czeszejko-Sochacki. Solistą Hubertusa był… 9-letni Radek Bojarczuk. Kwidzyński kwintet rozpoczął swoją działalność cztery lata temu. Do swoich największych sukcesów zalicza zajęcie I miejsca na Międzynarodowym Festiwalu Sygnałów o Róg Wojskiego w Tucholi.
- Największy kłopot to przygotowanie repertuaru – stwierdził Janusz Bojarczuk, szef zespołu. – Trzeba szukać i wygrzebywać stare myśliwskie melodie, a potem aranżować je we własnym zakresie.
Po Hubertusie wystąpiła Marta Sikora (jako solistka oraz w duecie z ojcem Witoldem) z Kąpic k. Słupska. Oboje zaprezentowali własne piosenki o tematyce myśliwskiej. Niestety, na tym skończyła się lista występujących w konkursie. Podobnie rzecz się miała z widownią. Nie było komu oklaskiwać występów. A szkoda, bo rzadko ma się okazję słuchać tego typu muzyki.
Po południu ulicami Żukowa (od restauracji „Gryf” do sceny nad Jeziorkiem) przemaszerował wielobarwny korowód zespołów kaszubskich oraz gości z Ukrainy, Czech, Słowacji, Francji oraz Szwecji. Żukowskie ulice, a później amfiteatr rozbrzmiewał muzyką ludową ojczystych krajów, a dokładniej regionów, występujących artystów. Trudno byłoby wyróżnić kogokolwiek. Każdy zespół był na swój sposób ciekawy i oryginalny. To, co prezentowali, cieszyło oko i ucho. A wybór to rzecz indywidualnego gustu. Wszystkich występujących na żukowskiej scenie prezentował Edmund Lewańczyk, na przemian po polsku i po kaszubsku.
Ciekawostką imprezy był spotkanie z członkami Fundacji DOGTOR z Gdyni. Przyjechali oni ze swoimi psami (były dogi, owczarki niemieckie, spaniele, czarny duży pudel i ogar polski) po to, by m. in. nauczyć dzieci odpowiedniego zachowania wobec agresywnego czworonoga. Był to szybki kurs nauczający postawy żółwia. Edukacyjny cel pokazu na pewno się udał, a dzieci okazały się bardzo pojętnymi uczniami.
- Naszym głównym celem jest prowadzenie terapii z pomocą zwierząt dla potrzebujących dzieci – powiedziała Marta Czerwińska z gdyńskiej fundacji. – W tej pracy wykorzystujemy psy, konie, a nawet koty. Pomagaliśmy już podopiecznym Domu Dziecka w Kartuzach, a ostatnio w szpitalu w Dzierżążnie. – Dzisiejszy pokaz ma również uświadomić ludziom, że psy myśliwskie nie tylko spełniają swoją rolę podczas polowań, ale są także świetne w dogoterapii.
Kolejna ciekawostka – to zaprezentowanie widowni dwóch sokołów. Żywych, oczywiście. O 10-letnim sokole Kleksie opowiadał Maciej Wąs, a o młodszym Iwanie Monika Jagiełka. Oba ptaki pochodzą z sokolarni istniejącej przy Zespole Szkół Leśnych i Agrotechnicznych w Tucholi.
Przy tak różnorodnej propozycji repertuarowej imprezy dziwi kiepska frekwencja. Ciekawe, czy sprawcą tego był brak zainteresowania samych żukowian, czy też może słaba reklama ze strony organizatorów?
W tym samym czasie w Sierakowicach, w amfiteatrze Szerokowidze rozpoczął się II Kaszubski Przegląd Sygnałów Myśliwskich i II Konkurs o „Fanfarę Żurawia". Jednakże nie sposób być w dwóch różnych miejscach równocześnie, a szkoda...
WuA
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze