W niedzielę 19 stycznia w Katolickiej Szkole Podstawowej w Kartuzach odbył się dzień otwarty. Zainteresowani mogli przespacerować się korytarzami szkoły, zadawać pytania i obserwować przez okna sal lekcyjnych piękne ceglane mury sąsiedniego kościoła pw. św. Kazimierza. Społeczność szkolna czekała na swoich gości w pełnej gotowości do oprowadzania. Na każdego ciekawskiego przybysza czekały upominki. W poniższym tekście przyjrzymy się szkole z bliska. Poznamy panującą w niej atmosferę i zasady, zrozumiemy skąd bierze się tak dobry wynik szkoły w ogólnopolskich rankingach i zastanowimy się o co właściwie chodzi z tymi wartościami chrześcijańskimi.
Kartuski katolik to mała prywatna szkoła z klimatem. Na przerwę dzieci zaprasza nietypowy dzwonek. Jest to kolęda – na prośbę uczniów. Są msze, praktykuje się pierwsze piątki miesiąca. Wielu z obecnych na dniu otwartym rodziców podkreślało, że dla nich ważne są praktykowane w szkole wartości chrześcijańskie.
- W Starym Testamencie było napisane “Oko za oko, ząb za ząb”, jednak w Nowym Testamencie Jezus naucza: “Tak było powiedziane, a ja wam mówię kochaj swoich nieprzyjaciół”. Każda szkoła próbuje wpoić uczniom, że dobro drugiego jest ważne. Natomiast my tutaj próbujemy wpoić dzieciakom, że to dobro z czegoś wynika. Staramy się aby nasi uczniowie byli dobrze wykształceni, aby wyszli na dobrych ludzi, ale także uczymy ich aby czynili dobro dla drugiego człowieka. Czyli aby nie iść po trupach. Aby pamiętać, że moje prawo kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo drugiego - podkreślił dyrektor szkoły ks. Grzegorz Kudelski.
Reklama
W ofercie katolika znajdują się liczne koła zainteresowań i zajęcia sportowe. Wszystkie zajęcia dodatkowe integrują uczniów, ponieważ są one dla dzieci ze wszystkich klas. Spory nacisk kładzie się na wolontariat – działa tu Klub Wolontariatu Katolika. Nic dziwnego, idea wolontariatu idealnie wpisuje się w misję szkoły aby kształcić dzieci na osoby nieobojętne na drugiego człowieka.
W salce kaszubskiego uczniowie ubrani w kaszubskie stroje świetlicowe zaprezentowali pokazy filmików i zdjęć z wycieczek, w których przyszło im brać udział w ramach nauki języka kaszubskiego.
- Ù nas je baro fejn. Jeździmy na liczne wycieczki po kraju i za granicę. W tym roku jedziemy na Słowację, w ubiegłym roku byliśmy na Litwie, a dwa lata temu w Czechach. Są to wycieczki, za które my - uczniowie, nie musimy płacić. Jeździmy w strojach kaszubskich, pokazujemy naszą kulturę, śpiewamy, tańczymy. Nasz zespół nazywa się Modraki. A na co dzień uczymy się kaszubskiego poprzez gry i zabawy. Lubimy kaszubski bo panuje na nim fajna atmosfera - opowiedziały Kasia, Maria i Monika.
Rodzice doceniają szkołę za to, że w planie lekcyjnym znajduje się dwukrotnie więcej godzin lekcyjnych przedmiotów wiodących aniżeli w szkołach publicznych. Stąd uczniom może być łatwiej na egzaminach – są po prostu solidnie przygotowani. Szkoła może także pochwalić się nauczycielami, którzy ambitnie podchodzą do swojej pracy. Dbają o relację z uczniem.
- Co mnie osobiście ujmuje, u nas nie ma takiej blokady, bariery w relacji nauczyciel – uczeń. Dziecko wie, że nie spotka go obojętność. Zawsze może podejść, zapytać. Nauczyciele dają uczniom swój czas, swoją uważność, to co jest najważniejsze. Wspólnie tworzymy tutaj dobrą aurę. Nikt tutaj nie jest za karę. To się czuje, że nasi nauczyciele to ludzie z pasją - powiedziała wicedyrektor Zofia Szutenberg.
Jak w każdej szkole, katolik również wypracował swoje metody na dyscyplinę i wcale nie jest to przymusowa spowiedź.
- Ogólnie mamy bardzo grzeczne dzieci, a jeżeli mamy jakieś problemy, to staramy się je najpierw rozwiązać rozmawiając z dzieckiem. Kiedy zwrócenie uwagi i rozmowa nie pomagają, wówczas z pomocą przychodzą koleżanki pedagog specjalny i psycholog, którzy podpowiadają nam nauczycielom jakie działanie mogłoby pomóc. Jeżeli w dalszym ciągu nie ma poprawy w zachowaniu, wówczas jest rozmowa z rodzicami i wtedy wspólnie ustalamy jakiś konkretny plan, który się staramy zrealizować. Uważam, że dziecko nie jest winne złym zachowaniom. Podłoże zawsze jest inne, przeważnie jest to jakaś trudna sytuacja, którą dziecko musi odreagować – powiedziała Karolina Treder, wychowawczyni klasy IA.
Uczniom odpowiada również możliwość zdobywania wiedzy we własnym tempie. Nauka jest dostosowana do potrzeb uczniów i panuje indywidualne podejście. Klasy są małe.
- Mój syn często nie chce wychodzić ze szkoły bo coś fajnego się dzieje, bo ma zajęcia dodatkowe, bo miło spędza czas w świetlicy. Większość rodziców rzeczywiście wychowuje swoje dzieci w wartościach chrześcijańskich, czują taką potrzebę i znajdują odpowiedź w szkole. Nasza szkoła nie jest ortodoksyjna, nie jest przesadzona w żadnym calu. Oczywiście jest też ta druga część rodziców, którzy przysyłają swoje dzieci wyłącznie ze względu na poziom nauczania i indywidualne podejście - opowiedziała Magdalena Baczyńska, mama Antka i Marysi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze