Reklama

"Jazz w lesie" za nami

02/08/2010 14:04
To było wielkie jazzowe święto. Setki, jeśli nie tysiące ludzi bawiło się w weekend w „Leśnym Dworze” w Sulęczynie na XV już Międzynarodowym Festiwalu „Jazz w lesie”. Dopisała pogoda, publiczność, a przede wszystkim wykonawcy.

Impreza zaczęła się w piątek koncertem formacji Wierba & Schmidt Quintet, a więc najmłodszego pokolenia polskiego jazzu. Śląscy muzycy świetnie czuli się nie tylko we własnych kompozycjach i zebrali gromkie brawa. Gościnnie wystąpił z nimi także amerykański puzonista Dante Luciani. Tuż po nich na scenie pojawiła się natomiast dobrze znana już w branży marka, a mianowicie Zbigniew Namysłowski. Mieszanka jazzu i folku w wykonaniu tak znakomitego saksofonisty także przypadła publiczności do gustu. Podobnie było w finale pierwszego dnia festiwalu, kiedy to energetyczny koncert dał Wojtek Staroniewicz z zespołem. „A"freak-an Project” stanowił doskonałe zwieńczenie tego, co działo się na scenie „Leśnego Dworu”.

Drugi dzień imprezy był chyba jeszcze lepszy. Zabawę otworzył sam Leszek Kułakowski, a zaraz po nim niezwykły koncert dali wspólnie Grażyna Łobaszewska i zespół Ajagore. Twórczość Czesława Niemena w ich wykonaniu robiła ogromne wrażenie, czego potwierdzeniem były aż trzy bisy artystów. Tradycją „Jazzu w lesie” stały się już także występy Jarka Śmietany. Nie inaczej było tym razem, a w projekcie „Tribute to Zbigniew Seifert” towarzyszył mu światowej sławy skrzypek Jerry Goodman.

Publiczność była zachwycona, na każdym kroku podkreślając wyjątkowy klimat i atmosferę koncertów w Sulęczynie. Satysfakcji z kolejnego już festiwalu nie kryli też organizatorzy.
- Na sukces tego festiwalu składa się wiele czynników, przede wszystkim miejsce i czas – mówi Jacek Leszewski, który na pomysł przygotowania jazzowych koncertów pod gołym niebem nad Jeziorem Węgorzyno wpadł wspólnie z Adamem Czerwińskim już piętnaście lat temu. - Jesteśmy na otwartej przestrzeni, obok tafla wody, krystalicznie czysty dźwięk. Znam wiele osób, które pod ten festiwal planują urlopy. Nie brakuje osób zakręconych na punkcie tej muzyki, tym bardziej że udaje nam się zapraszać tu świetnych wykonawców. Zawsze są to interesujące składy, ciekawe projekty, nierzadko formułują się też ad hoc wyjątkowe składy, które nigdzie indziej się nie powtarzają – dodaje.

Kolejny „Jazz w lesie” niestety dopiero za rok.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości