Reklama

Jest wstępny raport ws. katastrofy śmigłowca w Wygoninie

08/10/2013 11:45
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała wstępny raport dotyczący tragedii w Wygoninie. I choć fachowcy wciąż zbierają i analizują informacje to wiadomo już więcej na temat okoliczności zdarzenia.

Do wypadku prywatnego śmigłowca Robinson R44 Raven II doszło 13 września w Wygoninie (gm. Stara Kiszewa). Na pokładzie maszyny znajdowały się trzy osoby. Katastrofy nikt nie przeżył. Wśród ofiar znalazł się znany kaszubski biznesmen i mąż posłanki Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk - Krzysztof Mielewczyk. Pozostałe osoby to partner biznesowy przedsiębiorcy i zawodowy pilot.

Wyjaśnieniem okoliczności tej tragedii zajmują się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Przedstawiciele komisji opublikowali na swojej stronie internetowej pierwszy, wstępny raport w tej sprawie.

Jak udało się ustalić ekspertom lot trwał 14 minut i w trakcie jego trwania helikopter podążał zgodnie z wyznaczoną trasą, z Borcza w gminie Somonino do Bydgoszczy.

Znanych jest też już więcej szczegółów odnośnie warunków atmosferycznych tuż przed startem.

- Pilot wystartował z dwoma pasażerami na pokładzie o 9.36. O godzinie 9.44 (według danych odczytanych z zapisu korespondencji radiowej) pilot nawiązał łączność z sektorem FIS (Flight Information Service) Gdańsk, podając trasę lotu, wysokość i czas startu. Na pytanie Informatora FIS o pogodę po trasie, pilot potwierdził, że warunki nie są korzystne - wyczytać możemy z dokumentu.

Tego samego dnia, na oddalonym o 16 kilometrów od miejsca startu lotnisku w Gdańsku Rębiechowie, wydano ostrzeżenie o utrzymującej się mgle, która ograniczała widoczność do poniżej 800 metrów, a podstawa chmur znajdowała się na wysokości kilkudziesięciu metrów.

Jak wynika z informacji zawartych w dokumencie pilot deklarował, że planuje znaleźć się nad lotniskiem w Bydgoszczy po około 35 minutach i został poproszony o kontakt, gdy minie Czersk. Na trzy minuty przed zderzeniem z ziemią załoga dowiedziała się także, że warunki pogodowe na lotnisku docelowym również nie są dobre i konieczne będzie lądowanie przy ograniczonej widoczności.

Z radarowego zapisu przebiegu lotu wynika także, że śmigłowiec osiągnął planowaną wysokość lotu - 300 metrów - już po trzech minutach od startu. Kontynuował jednak wznoszenie do wysokości prawie jednego kilometra. Na niecałą minutę przed zetknięciem z ziemią maszyna znajdowała się na wysokości ponad 600 metrów.

W raporcie nie znajdziemy szczegółów dotyczących problemów z jakimi musiał zmierzyć się pilot w trakcie lotu, nie można jeszcze wysnuwać wniosków odnośnie przyczyn katastrofy - na chwilę obecną nie wiadomo jak długo będziemy musieli poczekać na te informacje.

Do sprawy wrócimy.

JM
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości