Kara jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres trzech lat próby, dozór kuratora, nawiązka w kwocie 20.000 zł na rzecz towarzystwa opieki nad zwierzętami, a także zakaz posiadania psów na okres pięciu lat - taki wyrok zapadł w poniedziałek przed Sądem Rejonowym w Kościerzynie wobec Waldemara Bonkowskiego, który odpowiadał za znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem. - Ten wyrok to jakiś absurd. Wyrok sądowy jest jak za komuny tzw. wyrok kapturowy. Jednego dnia zostały odrzucone wnioski i tego samego dnia sędzia w 40 minut dokonała wyroku. Podejrzewam, że miała go już przygotowane, bo nie da się pod presją czasu w 40 minut przygotować wyroku - komentował Waldemar Bonkowski, który zapowiedział odwołanie się od orzeczenia sądu.
W poniedziałek przed Sądem Rejonowym w Kościerzynie odbyła się kolejna rozprawa w procesie przeciwko Waldemarowi Bonkowskiemu, który został oskarżony o znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem, w następstwie czego zwierzę zmarło.
Sędzia odrzuciła złożone przez obronę wnioski dowodowe, argumentując to tym, że służą one tylko przeciąganiu procesu, a nie wniosłyby niczego nowego do sprawy. Tym samym zakończyła też przewód sądowy i oddała głos stronom.
Zarówno prokuratura, jak i oskarżyciele posiłkowi wnieśli o skazanie Waldemara Bonkowskiego, podnosząc, że zebrany materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na winę oskarżonego. Prokurator zawnioskowała o wymierzenie mu kary roku i jednego miesiąca pozbawienia wolności, nawiązki na rzecz Fundacji Animals Schronisko dla Zwierząt w Kościerzynie w wysokości 30.000 zł oraz między innymi dziesięcioletni zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt i podania wyroku do publicznej wiadomości.
- Zaproponowana kara nie przekracza stopnia zawinienia sprawy. Oskarżony w toku postępowania nie przyznawał się do zarzucanego mu czynu, umniejszał swoją rolę. W żaden sposób nie wyrażał skruchy związanej z tym, co się stało, mówiąc, że był to przypadek. Chciałabym zwrócić uwagę również na zachowanie oskarżonego po popełnieniu przestępstwa. Podejmował działania zmierzające do utrudnienia prowadzenia postępowania, wskazał nie to zwierzę, które było uwidocznione na filmie. W ocenie urzędu prokuratorskiego kara pozbawienia wolności o charakterze bezwzględnym spełni rolę prewencji szczególnej, ale również ogólnej - podkreślała Bożena Sobień-Bretes, prokurator Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie.
- Waldemar Bonkowski wielokrotnie próbował zmniejszyć rolę postępowania poprzez pokazywanie się w roli ofiary, jak sam to nazywał, hejtu, który spotkał go w związku z tym postępowaniem. Przedmiotem tego postępowania nie jest jednak to, w jaki sposób społeczeństwo odebrało zachowanie oskarżonego. Oskarżony jest oskarżonym, a nie pokrzywdzonym w toku postępowania. Oskarżony zarzucił prokuraturze, że uwzięłam się na niego. Chciałabym nadmienić, że nazwisko oskarżonego jest ostatnią rzeczą, która miała znaczenie dla tej sprawy. Oceniony został materiał dowodowy, został skonstruowany zarzut, zostało sprawdzone, czy zachowanie oskarżonego mieści się w znamionach czynu zabronionego. Nazwisko nie miało żadnego znaczenia – podsumowała prokurator.
- Najlepiej jeszcze rozstrzelać – komentował Waldemar Bonkowski.
Obrona, jak i sam oskarżony wnieśli o uniewinnienie.
Po przerwie sędzia Krystyna Lemańczyk- Brzoskowska ogłosiła wyrok w sprawie, skazując Waldemara Bonkowskiego na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres trzech lat próby, dozór kuratora sądowego oraz orzekła wobec niego nawiązkę w wysokości 20.000 zł na rzecz towarzystwa opieki nad zwierzętami w Gdańsku, jak również zakaz posiadania psów przez okres pięciu lat. Waldemar Bonkowski został też obciążony kosztami procesu.
- W ocenie sądu wina oskarżonego i okoliczności popełnienia zarzucanego mu czynu nie budzą wątpliwości. (…) Na podstawie badań sekcyjnych biegli stwierdzili, że bezpośrednią przyczynę śmierci zwierzęcia należy związać z wystąpieniem wstrząsu pourazowego, po którym doszło do zaburzeń w krążeniu i niewydolności krążeniowo-oddechowej. Uraz mechaniczny spowodował uraz narządów wewnętrznych, serca, jelit, śledziony, czego skutkiem była niewydolność krążeniowo-oddechowa, w wyniku której pies zmarł. Działanie oskarżonego wypełniło znamiona przestępstwa wymienione w Ustawie O ochronie zwierząt – argumentowała wyrok sędzia Krystyna Lemańczyk- Brzoskowska.
- Wymierzając karę jednego roku pozbawienia wolności sąd przyjął jako okoliczności obciążające znaczny stopień społecznej szkodliwości czynu. Za okoliczności łagodzące sąd przyjął dotychczasową niekaralność oskarżonego – dodawała.
Wyrok jest nieprawomocny.
Waldemar Bonkowski już zapowiedział odwołanie się od wyroku.
- Ten wyrok to jakiś absurd. Wyrok sądowy jest jak za komuny tzw. wyrok kapturowy. Jednego dnia zostały odrzucone wnioski i tego samego dnia sędzia w 40 minut dokonała wyroku. Podejrzewam, że miała go już przygotowane, bo nie da się pod presją czasu w 40 minut przygotować wyroku. Żadnego przeciągania nie było, bo miały być cztery rozprawy, a była to dopiero trzecia. Odrzucono moje dowody i świadków i jeszcze tego samego dnia wydano wyrok. Nawet w komunie zachowywano jakieś pozory, że jest jakaś sprawiedliwość. Powinienem zostać uniewinniony. Nie można mówić o znęcaniu. Był to przypadek. Stało się, jak się stało, ale nie było żadnego celowego działania. Będę się odwoływał. Wyrok jest absurdalny. Czy miałem odgrywać komedię jak Giertych, położyć się i mdleć? Prawie 50 lat zajmuje się psami i nigdy się nad nimi nie znęcałem. Ten zarzut to absurd. Oczywiście sąd w Kościerzynie uległ presji czasowej, że jest przeciąganie. A przecież to nie ja ustalam terminy rozpraw. Nie było żadnego przeciągania. Zarzut jest kompletnie nietrafiony, ale według zasady, że trzeba dać ludowi chleb i igrzysk, Sąd w Kościerzynie tak postanowił, żeby zaspokoić tzw. opinię publiczną – zaznaczał Waldemar Bonkowski.
Przypomnijmy, że w czerwcu ubiegłego roku kościerska prokuratura na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego oskarżyła Waldemara Bonkowskiego o znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem i skierowała akt oskarżenia do sądu. Taka decyzja była pokłosiem wydarzeń, do których doszło na przełomie marca i kwietnia tego roku na jednej z dróg powiatu kościerskiego.
Do kościerskiej policji trafiło nagranie, na którym widać, jak za samochodem ciągnięty jest pies, który jak się później okazało, nie przeżył. Początkowo jednak Waldemar Bonkowski podczas czynności z udziałem śledczych i lekarza weterynarii, pokazał innego psa. Ten, jak uznała lekarz weterynarii, nie posiadał oznak znęcania się, a jego stan był dobry. Ostatecznie jednak policjanci na gospodarstwie polityka ujawnili truchło psa, a Waldemara Bonkowskiego zatrzymano. Drugiego jego psa, Hazara, decyzją prokuratury umieszczono w schronisku dla zwierząt w Kościerzynie prowadzonym przez Fundację „Animalsi”.
Dodajmy, prokuratura tuż po przedstawieniu zarzutów Waldemarowi Bonkowskiemu wnioskowała również o zastosowanie tymczasowego aresztu, ale na to nie zgodził się sąd, który zastosował wobec zatrzymanego dozór policyjny.
Proces w sprawie ruszył w listopadzie ubiegłego roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bo do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość.
Bo do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość.