Reklama

Kartuzy. Debatowali nad rozwojem sportu

Kwestia podziału gminnych środków przeznaczonych na sport była przedmiotem dyskusji, jaka z inicjatywy Andrzeja Pryczkowskiego odbyła się w czasie czwartkowego posiedzenia komisji oświaty kartuskiej Rady Miasta. Choć spotkanie nie zakończyło się żadnymi wiążącymi ustaleniami, jego uczestnicy podkreślają, że dobrze się stało, iż kwestia dalszego rozwoju sportu stała się przedmiotem debaty z udziałem klubów i władz samorządowych. Po nowym roku gremium to ma spotkać się ponownie.

Punktem wyjścia do rozpoczęcia dyskusji na temat kierunków dalszego rozwoju kartuskiego sportu było wystąpienie Andrzeja Pryczkowskiego w czasie jednej z ostatnich sesji Rady Miasta. Wspomniał on wówczas, że sukcesy zawodników z Kartuz w aż kilku dyscyplinach to w dobie kryzysu polskiego sportu nie tylko powód do dumy, ale i mobilizacja do tego, by tej sytuacji nie zmarnować.

- Pragnę zauważyć, że droga z Kartuz na największe areny sportowe i najważniejsze imprezy rangi międzynarodowej wcale nie jest tak długa, jak mogłoby się wydawać - mówił Andrzej Pryczkowski, sugerując, że dobrze byłoby zmienić pewne zasady, w oparciu o które dotowanie lokalnych klubów się odbywa. Pojawiła się nawet propozycja powiązania wysokości uzyskiwanych środków z osiąganymi wynikami sportowymi, ale to z kolei spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem praktycznie wszystkich pozostałych klubów.

- Nie można w ten sposób dzielić dyscyplin sportowych. Według mnie nie ma różnicy między nastolatkiem trenującym piłkę ręczną, zapasy, kickboxing czy szachy. Oni wszyscy wykonują tak samo ciężką pracę, muszą podjąć taki sam wysiłek treningowy i przygotowywać się do zawodów - zauważył Patryk Zaborowski, prezes i trener KKK "Rebelia".

- Strzelectwo w naszej gminie dopiero się rozwija, jesteśmy młodym i małym klubem. Z budżetu gminy otrzymaliśmy w ubiegłym roku 7.900 zł dotacji. Bez tych pieniędzy nie mielibyśmy większych szans na dalsze funkcjonowanie - wtórował mu Jerzy Malotka-Trzebiatowski.

W podobnym tonie wypowiadał się również Jarosław Kulaszewicz kierujący Kaszubskim Stowarzyszeniem Sportowym "Sokół".

- Naszą działalność trudno rozpatrywać w kategoriach wyniku sportowego, bo naszym celem jest organizacja imprez dla mieszkańców tego miasta i gminy. Obawiam się, że w sytuacji, o której mówimy nie dla wszystkich starczyłoby pieniędzy.

A to, jak zauważył stojący na czele Wydziału Promocji, Kultury i Sportu kartuskiego magistratu Dariusz Las byłoby sprzeczne z kierunkiem, jaki urząd sobie obrał, a więc możliwie największej różnorodności na płaszczyźnie aktywności sportowej i wspieraniu nie tylko sportowców i klubów, które już osiągają wyniki, ale i tych, które są dopiero na początku tej drogi.

Słowom tym przyklasnęły m.in. panie prowadzące klub sportowy "Alfa", dający możliwość trenowania siatkówki młodym dziewczętom.

- Naszym celem jest krzewienie tego sportu i tego, by zamiast przesiadywania przed komputerem czy nakładania sobie kolejnej warstwy tipsów, te dziewczyny przyszły na salę i grały - stwierdziły, dodając, że choć dotacja z gminy nie jest duża i nie stanowi nawet połowy niezbędnego budżetu klubu, są one niezbędne by grupa nadal mogła się spotykać.

Jako jeden z ostatnich z przedstawicieli klubów zajął Zdzisław Niklas, prezes III-ligowej Cartusii 1923 Kartuzy.

- Finansowanie klubów i stowarzyszeń na podstawie wyników to pomyłka. Jestem zaskoczony, że pan Andrzej (Pryczkowski - red.) tak bardzo akcentuje potrzebę wspierania przez gminę sportu na wysokim poziomie. Jeśli ktoś reprezentuje już kraj i zdobywa tytuł Mistrza Polski i ktoś mu za to płaci, to nie można już mówić o sporcie amatorskim, tylko o zawodowstwie. Żadna ustawa nie nakłada na samorządy obowiązku wspierania zawodowców. Celem nas wszystkich tutaj powinno być moim zdaniem oderwanie młodych ludzi o komputera, od narkotyków i przyciągnięcie ich na boisko czy salę. Każdy taki dzieciak to nasz wspólny sukces. Jeśli jakiś rodzynek w tym gronie wyskoczy wyżej, zdobędzie medal, to super, ale sport na poziomie gminy powinien mieć charakter masowy - przekonywał Zdzisław Niklas.

- Skoro sport w Kartuzach ma być masowy to dajcie na tą masówkę wszystkim tyle samo - ripostował Pryczkowski.

Ostatecznie do konsensusu w tej kwestii nie doszło, ale pojawił się pomysł by powołać do życia coś na kształt kartuskiej rady sportu, w skład której weszli by prezesi lub działacze lokalnych klubów i w takim gronie stanowić mogliby oni swego rodzaju ciało doradcze dla samorządu w sprawach związanych właśnie z szeroko pojętym sportem, w tym wskazywać priorytety w rozdzielaniu środków finansowych.

Biorąca udział w spotkaniu burmistrz Mirosława Lehman zasugerowała nawet, by zakres takiej rady rozszerzyć na poziom powiatu i być może na tym szczeblu samorządowym stworzyć program ukierunkowany na wsparcie utalentowanych i osiągających już sukcesy sportowców.

Na tym pierwsza odsłona debaty o kartuskim sporcie się zakończyła. Jest jednak już zapowiedź kolejnej. To samo gremium ma spotkać się ponownie na początku przyszłego roku i być może wówczas uszczegółowić zasady funkcjonowania rady sportu. Przydział grantów na przyszły rok odbędzie się natomiast jeszcze w "starym" trybie.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kiko76 - niezalogowany 2013-11-15 17:16:16

    najciężej to chyba trenują nasi pływacy. URZĘDASY NIE ZAPOMNIJCIE O NICH. takie perły trzeba pielęgnować

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości