Reklama

Kartuzy. Odór zgnilizny nad miastem - gmina wskazuje winnych

Nad Kartuzami unosi się intensywny smród. Powodują go gnijące sinice w Jeziorze Karczemnym. Gmina Kartuzy wydała oświadczenie, z którego wynika, że winę za to ponoszą właściciele jeziora i pracownicy starostwa. Czy to parawan zasłaniający bezczynność miejskich urzędników?

Od wiosny w Kartuzach, a w szczególności w okolicach ulic Jeziornej i Zamkowej, a także na promenadzie, unosi się intensywny, nieprzyjemny zapach, który nasilił się w trakcie upałów. Taki stan rzeczy powodują gnijące sinice, które zakwitły w Jeziorze Karczemnym.

Urząd Miejski w Kartuzach wydał niepodpisane przez nikogo oświadczenie skierowane do mediów, w którym wyjaśnia źródło brzydkiego zapachu i winą za smród w mieście obarcza między innymi właścicieli jeziora. Zdaniem urzędników utrudniają oni przeprowadzenie rekultywacji akwenu.

- Gmina Kartuzy przez wiele miesięcy prowadziła negocjacje z właścicielem jeziora, zmierzające do użyczenia jeziora gminie, w celu przeprowadzenia prac rekultywacyjnych. Wygórowane i bezpodstawnie postawione przez właściciela prywatnego warunki, okazały się niemożliwe do spełnienia - czytamy w oświadczeniu.

Właściciele akwenu zaś całą sytuację widzą zupełnie inaczej. Nie widzą problemu w tym, aby użyczyć gminie jeziora na okres 10 lat, po to aby mogła ona przeprowadzić rekultywację. Obawiają się jednak, że będą musieli zapłacić podatek od wzbogacenia wynikający ze wzrostu wartości jeziora przez wykonane prace. Z decyzją wstrzymali się do czasu otrzymania opinii prawnej.

- W umowie, którą proponowała nam gmina był zapis, że gmina zapłaci ten podatek. Z informacji, które uzyskaliśmy w Ministerstwie Finansów wynika, że byłoby to nielegalne, bo gmina nie może nam zapłacić podatku od wzbogacenia z publicznych środków. Absolutnie z naszej strony nie było chęci uzyskania jakichkolwiek pieniędzy. To miała być umowa użyczenia, w której nie było ani słowa o wynagrodzeniu dla nas - tłumaczy pragnący zachować anonimowość współwłaściciel jeziora.

Jak dodaje, gmina zaprzestała dalszych rozmów z właścicielami po tym, jak stwierdzili, że muszą poczekać na konkretną interpretację przepisów prawa podatkowego z izby skarbowej.

Naszym zdaniem, urząd obarczając właścicieli jeziora winą za roznoszący się nad miastem smród najwyraźniej próbuje zasłonić brak działań ze swojej strony, które mogłyby ograniczyć zanieczyszczenie kartuskich jezior. Gminni urzędnicy jakby nie zauważali faktu, że dotychczas przeprowadzono wiele badań, które opisują stan wód w Kartuzach i wprost wskazują źródła zanieczyszczenia.

Przykładowo prof. Julita Dunalska z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w opublikowanym w 2014 roku Programie Odnowy Kartuskich Jezior, twierdzi że największym problemem jest fosfor, który trafia do wody wraz ze ściekami sanitarnymi. Jego poziom znacznie przekracza normy. Przepływając między zbiornikami utrzymuje fatalną kondycję praktycznie wszystkich akwenów w mieście. Najwięcej jego związków znajduje się właśnie w Jeziorze Karczemnym.

- Ładunek krytyczny dla tego jeziora to maksymalnie 20 kg fosforów w skali rocznej. Tymczasem Strugą Klasztorną wypływa z niego aż 351 kg! Jest to więc już sytuacja dramatyczna. Latem płynie tamtędy zielona, toksyczna zupa, z zawartością metali ciężkich włącznie. Macie w tej chwili w centrum miasta osadnik ścieków. W życiu nie pozwoliłabym własnemu dziecku nawet wejść do takiej wody - mówiła profesor Dunalska.

Dodawała także, że do tego akwenu w wielu miejscach doprowadzana jest nie tylko kanalizacja deszczowe, ale i sanitarna. Podczas badań pobrano setki próbek wody, wykonano dziesiątki analiz i zbadano każdy metr linii brzegowej, wraz z wszystkimi punktami, z których do wody dostają się podejrzane ciecze i nieczystości. W sumie w Jeziorze Karczemnym naliczono aż kilkadziesiąt takich miejsc, w tym wyloty kanalizacji deszczowej, a nawet sanitarnej.

Prof. Dunalska zaznaczała także, że bezwzględnym warunkiem do rozpoczęcia rekultywacji jezior jest odcięcie dopływu wszystkich nieczystości, a bez uregulowania tej kwestii, żadne działania rekultywacyjne nie mają najmniejszego sensu.

Podobne wnioski wysnuli autorzy publikacji z 2015 roku "Piękne i Brudne, czyli rzecz o kartuskich jeziorach", przygotowanej przez fundację "Ocalić Źródło" im. Bł. Salomei. Znalazł się w niej artykuł pt. "Stan ekologiczny jezior kartuskich" przygotowany przez Barbarę Wojtasik i Dorotę Burską.

Wynikało z niego jasno, że do głównych źródeł i rodzajów trafiających do jeziora Karczemnego należą spływy wód z obszaru miejskiego od strony ulicy Jeziornej. Pośród nich znajdowały się ścieki, pyły, zanieczyszczenia komunalne oraz substancje ropopochodne. Spore spustoszenie w wodzie miały siać też spływy z pól i ogródków działkowych zawierające substancje biogeniczne, środki ochrony roślin oraz ścieki.

My także wielokrotnie pisaliśmy o nielegalnych zrzutach ścieków do kartuskich jezior. Do Jeziora Klasztornego trafiały ścieki ze szpitala i mimo kilkukrotnych interwencji straży rybackiej wylewały się ponownie. Do wody trafiały jednak nie tylko medyczne odpady, ale także odpady przemysłowe, które wyciekły z pobliskiego zakładu przetwórstwa warzyw. Do Jezioro Karczemnego przez kanalizację burzową dostała się tajemnicza zielona substancja, która później okazała się związkiem chemicznym stosowanym do barwienia wody w systemie grzewczym przez zakład ciepłowniczy.

Tym bardziej więc dziwi stanowisko urzędu miejskiego, który twierdzi, że wszystkie gospodarstwa domowe w zlewni Jeziora Karczemnego są podłączone do kanalizacji, więc przez ostatnie dwa lata nie było żadnego powodu, aby przeprowadzać jakiekolwiek kontrole dotyczące nielegalnego odprowadzania ścieków na terenie miasta.

- Powyższe wynika z faktu, iż na terenie miasta Kartuzy, tylko niewielka część gospodarstw domowych nie jest podłączona do kanalizacji sanitarnej, a ścieki z tych gospodarstw odprowadzane są do zbiorników bezodpływowych, które systematycznie opróżnianie są przez podmioty prowadzące działalność z zakresie opróżniania zbiorników bezodpływowych i transportu nieczystości ciekłych - informuje Olga Goitowska.

Samorząd wszczął też procedurę zmierzającą do przejęcia jeziora Karczemnego na rzecz Skarbu Państwa. Dojść do tego mogłoby dlatego, że zgodnie z prawem wody płynące należą do państwa, a jezioro Karczemne jest zdaniem magistratu jeziorem przepływowym. Sprawa miała utknąć jednak w starostwie.

- Na dzień dzisiejszy postępowanie to zatrzymało się na poziomie powiatu kartuskiego, który ma wydać decyzję, umożliwiającą dalsze procedowanie - czytamy dalej w oświadczeniu UM w Kartuzach.

- Jesteśmy w trakcie przygotowywania decyzji dotyczącej wyznaczenia linii brzegowej, która jest konieczna do przejęcia jeziora. Ale od wydania tej decyzji jeszcze daleka droga, bo stronom będzie przysługiwało prawo do odwołania się od niej - mówi Alicja Mazur, dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska w kartuskim starostwie.

Wszystko wskazuje na to, że stan Jeziora Karczemnego pogarsza się z roku na rok, czego dowodem są nie tylko zimowe przyduchy, ale i intensywne zakwity sinic. Konieczność rekultywacji jeziora dostrzegają wszyscy. Jednak bez rozwiązania problemu stałego dopływu ścieków nie przyniesie ona żadnych rezultatów. Urzędnicy jakby nie dostrzegają problemu, a w momencie krytycznym - gdy smród jest nie do ukrycia - od razu znaleźli winnych. Niestety, bez ich zdecydowanych działań, nieprzyjemnych zapachów w mieście będziemy doświadczać regularnie.

Do sprawy z pewnością wrócimy.

Mateusz Szynalewski


Pełna treść oświadczenia przesłanego przez Urząd Miejski w Kartuzach:

ZAKWITY SINIC W JEZIORZE KARCZEMNYM

Wraz z nastaniem lata, jak niestety co roku, z powierzchni Jeziora Karczemnego w Kartuzach, roznosi się bardzo nieprzyjemny zapach. Upały oraz świecące nieprzerwanie od kilku dni słońce, powoduje, że w toni wodnej dochodzi do intensywnego rozwoju glonów - jednokomórkowych organizmów roślinnych zwanych fitoplanktonem. Komórki te unoszą się w toni wodnej tworząc zawiesinę nadającą zbiornikom charakterystyczną barwę (zieloną, niebieską do brunatnej) i zapach.

Zapach wody zależy od ilości i rodzaju glonów rozwijających się w toni wodnej. Zapachem charakterystycznym dla sinic to trawiasty zapach, przy większych ilościach komórek w wodzie zapach zbliżony jest do aromatu nasturcji, a kiedy nastąpi zakwit, zapach wody jest mulisty lub podobny do zapachu obornika -i z tą sytuacją mamy do czynienia.

Zakwity sinicowe mogą być szkodliwe dla zwierząt i ludzi. Sinice występujące we wszystkich typach wód mają zdolność wytwarzania toksyn, które wydzielane są do wody wówczas, kiedy komórki starzeją się i obumierają.

Niezbędnym czynnikiem przyczyniającym się do powstania zakwitu sinic, oprócz dłuższego okresu ciepłej pogody i intensywnego nasłonecznienia, jest dostępność składników odżywczych (zwłaszcza fosforu) w wodzie. Jezioro Karczemne jest jeziorem o głęboko zaawansowanej eutrofizacji (przeżyźnione).

Występujące w zbiornikach wodnych sinice tworzące zakwity są praktycznie nie do wyeliminowania. Produkowane przez nie komórki przetrwalnikowe mogą w osadach dennych przetrwać wiele miesięcy a nawet lat.

Między innymi dlatego Jezioro Karczemne wymaga przeprowadzenia szeregu zabiegów rekultywacyjnych, które dają możliwość poprawy jego stanu i wyeliminowania zakwitów. W przeciwnym wypadku sytuacja ulegać będzie jedynie pogorszeniu i z podobnymi zakwitami będziemy mieć do czynienia każdego roku.

Gmina Kartuzy przez wiele miesięcy prowadziła negocjacje z właścicielem jeziora, zmierzające do użyczenia jeziora Gminie, w celu przeprowadzenia prac rekultywacyjnych. Wygórowane i bezpodstawnie postawione przez właściciela prywatnego warunki, okazały się niemożliwe do spełnienia.

Obecnie trwają prace nad przejęciem jeziora na własność Skarbu Państwa. Na dzień dzisiejszy postępowanie to zatrzymało się na poziomie Powiatu Kartuskiego, który ma wydać decyzję, umożliwiającą dalsze procedowanie.

Jak tylko stanie się to możliwe, Gmina Kartuzy przystąpi do prac rekultywacyjnych jezior kartuskich, dzięki którym mamy nadzieję, że staną się stałym miejscem wypoczynku i rekreacji, nie tylko dla mieszkańców Gminy Kartuzy.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    info - niezalogowany 2016-07-07 09:53:36

    czyli co ? kompetentni urzędnicy znowu w akcji ? Moim zdaniem właściciel powinien wejść na drogę prawną, "ktoś" zanieczyścił mu jezioro, które w efekcie straciło na wartości. Winnych należny znaleźć, ukarać i obciążyć kosztami przywrócenia do stanu pierwotnego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-07-06 22:51:46

    p.s. nie lubię Gołuńskiego, ale nie sądzę, że to on zanieczyścił jeziora w Kartuzach. Jeziora w Kartuzach to śmierdzący temat bo przedsiębiorstwo odpowiadające za odbiór ścieków i ich oczyszczanie ma chyba nierozwiązywalny problem z rozliczaniem się z kasy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-07-06 22:48:24

    Może gminna spółka KPWiK wypowie się gdzie odprowadza "kanalizację burzową" i czy wszystkie podłączone do kanalizacji szamba zostały fizycznie zlikwidowane. Wydaje się, że wysokość opłat za wodę i ścieki powinna wystarczyć na oczyszczenie wszystkich jezior w Kartuzach. Opowieści o przejmowaniu jezior na Skarb Państwa to jakieś brednie. Może właściciele jeziora zażądają odszkodowania od gminy za zniszczenie ich jeziora??? Stanowisko właścicieli wynika z powtarzania bredni jakimi raczyła mieszkańców poprzednia władczyni Kartuz i okolic. Myślenie, że można komuś nawrzucać śmieci na jego nieruchomość a z posprzątanie żądać zapłaty ?? Takie myślenie prezentowała poprzednia wadza.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości