Reklama

Kartuzy. Stadion i hala pod coraz większym znakiem zapytania

Wielka sportowa inwestycja gminy Kartuzy, zakładająca modernizację i przebudowę miejskiego stadionu, a także budowę nowoczesnej hali sportowej wciąż pozostaje wielką niewiadomą. Zadanie, które zrealizowane miało zostać w oparciu o tzw. koncesję, z każdym kolejnym tygodniem przeciągających się negocjacji budzi coraz to więcej wątpliwości miejskich rajców.

Jak już wspominaliśmy temat koncesji na stadion i halę sportową był jednym z kilkudziesięciu, które poruszone zostały w czasie ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kartuzach. Temu akurat zagadnieniu samorządowcy poświęcili jednak sporo uwagi, a najwięcej obaw co do przyszłości i zasadności tego przedsięwzięcia mieli radni Mieczysław Gołuński oraz Andrzej Pryczkowski.

- Z tego co pamiętam to zadanie miało zostać zrealizowane jeszcze w tej kadencji. Co więcej, ze specyfikacji wynika jasno, że roboty powinny zostać zakończone do czerwca 2010 roku. Mamy wrzesień, a jakoś nie widziałem jeszcze, aby te obiekty były gotowe. Wciąż trwają negocjacje. Pytam dlaczego i jak długo to ma jeszcze trwać - rozpoczął dyskusję pierwszy z nich.

Byłemu burmistrzowi nie podobało się również, że mimo kilkukrotnie zgłaszanej prośby o włączenie radnych do rozmów z potencjalnym koncesjonariuszem, uniemożliwiono mu to, a wszelkie pytania na ten temat pozostają bez odpowiedzi. Oskarżył też szefową magistratu o mijanie się z prawdą przy okazji pytań o koszty obsługi prawniczej projektu. Zdaniem radnego Gołuńskiego kwotę 100.000 złotych, która zarezerwowana była na ten cel na okres trzech lat, przekroczono już po upływie 12 miesięcy.

- Nieprawdą jest też to, że gmina będzie mogła korzystać z obiektów za darmo, o czym nas na tej sali zapewniano. Po raz kolejny odsyłam do specyfikacji, gdzie jest wyraźnie wskazane, że za użytkowanie będzie trzeba jednak płacić - ciągnął dalej Mieczysław Gołuński.

Jako zupełnie odrębną kwestię potraktowano też przewidywane koszty inwestycji.

- Nie mówimy tu o tysiącach, ale 50 milionach złotych! Za takie pieniądze można postawić nie jedną, a kilka hal sportowych, na zupełnie innych zasadach. Dziwi mnie też, że w specyfikacji koszty inwestycji szacuje się na 26 mln zł. Dziś jest to już kwota wyższa o blisko 100 proc. Przecież to utopia! - dało się słyszeć z mównicy.

Podobnego zdania był Andrzej Pryczkowski, który posunął się nawet o krok dalej i nie tylko domagał się ponownego, szczegółowego omówienia projektu, ale zaapelował o wycofanie się z przedsięwzięcia.

- Nie zdążymy tego zrobić w tej kadencji, a nakładanie tak dużych zobowiązań na kolejną radę nie powinno mieć miejsca. Tym bardziej, że wciąż jest zbyt wiele pytań, a koszty zaskakująco wysokie. Pozwólmy, aby to radni kolejnej kadencji dopracowali ten projekt i podjęli decyzję - stwierdził. - Poza tym mówimy o konieczności pozyskiwania środków zewnętrznych na realizację inwestycji. W tym zadaniu dofinansowania nie ma nawet złotówki. Całość pokryta zostanie z budżetu gminy - dodał.

Z argumentacją tą nie zgodziła się jednak burmistrz Mirosława Lehman i postanowiła bronić projektu.

- Rozmowa na temat kosztów jest w tej chwili pozbawiona sensu, ponieważ cena jaką zażąda koncesjonariusz znana będzie dopiero w momencie, gdy złoży on ostateczną ofertę - odpierała ataki rajców szefowa gminy. - Przypominam też, że to przecież rada przyjęła kwotę, do której jest w stanie rozmawiać. Apeluję o spokój. Procedura przetargowa trwa, a nawoływanie w tej chwili do tego, by się ze wszystkiego wycofać jest niewłaściwe i nierozważne.

Rajcy nie odpuszczali jednak, wskazując na kolejne mankamenty projektu, a także na własną niewiedzę w tym zakresie. Domagali się zwołania specjalnego spotkania, na którym omówiona zostanie raz jeszcze cała koncepcja inwestycji, wraz ze szczegółami dotyczącymi koncesji.

- W tej chwili nic na ten temat nie wiemy, z jakimi konsekwencjami wiążą się nasze decyzje. Czy to oferta do czegokolwiek nas zobowiązuje? Powtarzam, że mówimy o kilkudziesięciu milionach złotych. Wstrzymajmy się, tym bardziej, że nie wszystko jest tu jasne - ciągnął dalej radny Gołuński.

Do dyskusji włączył się też przewodniczący Pobłocki stwierdzając, że najwłaściwsze będzie poczekać na ofertę koncesjonariusza i dopiero wówczas wrócić do tematu.

Podobne stanowisko zaprezentowała burmistrz Lehman.
- Przecież nie wiemy jaka będzie ta oferta. Zamiast spokojnie poczekać na to co ma do zaproponowania druga strona, pojawiają się pomysły, by zrezygnować. Jako samorządowcy powinniście wiedzieć jakie są konsekwencje nieuzasadnionego przerywania procedury przetargowej. Jeżeli złożona nam oferta nie będzie radnym odpowiadać, to jej zwyczajnie nie przyjmiemy. Nad czym tu dyskutować? - zakończyła włodarz gminy.

Potencjalny koncesjonariusz wzbudzającego tyle kontrowersji zadania, szwajcarska firma Sport StadiaNet, ostateczną ofertę ma przesłać do kartuskiego magistratu najpóźniej do 15 października. Sprawa powinna się więc wyjaśnić w ciągu miesiąca.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2010-09-20 18:17:37

    Droga ta kiełbasa wyborcza... Na same rozmowy ML wydaje setki tysięcy, a podpisanie umowy będzie skutkowało tym, że burmistrz następnej kadencji będzie musiał wszystkie "wolne środki" przeznaczać na to, co ustawiła ML... ML zachowuje się tak, jakby już nawet nie chciała w najbliższych wyborach wystartować :lol: . Na zasadzie: po mnie to choćby potop :D Pozdrawiam Japco

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    punktprzedszkolny. - niezalogowany 2010-09-20 14:58:04

    Po co to się nogi pocą (uwaga do przedmówcy). W Kiełpinie nie ma nawet normalnej sali gimnastycznej, no chyba, że będą w niej ćwiczyć krasnoludki. A po co w dużo mniejszych wioskach sale sportowe i Orliki? Najlepszy jest napis przybity do drzewa na kiełpińskim stadionie: Wstęp wzbroniony, obiekt sportowy. Abstrahując od tego, że ten obiekt jest obrazem nędzy i rozpaczy. Gdy tam byłem na dożynkach aż mi się smutno zrobiło. A dzieci w piłkę to powinny grać na ulicy obok stadionu??? Dodane pon 20 wrz 2010 14:59:46 CEST : Jak burmistrz to zrobi? Kupi sobie wejściówkę na mecz i załatwione.@punka:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    punka - niezalogowany 2010-09-20 10:45:19

    Po co nam wielka Hala Sportowa w Kiełpinie tam nie ma racji bytu,tu w Kartuzach ona jest potrzebna,Pani Burmistrz obiecała brac udział w Igrzyskach 2012r ciekawe jak to zrobi?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości