Reklama

Kartuzy. Tomasz Zubilewicz spotkał się z dziećmi i wskazał koniec zimy

Tomasz Zubilewicz, znany i niezwykle lubiany prezenter pogody stacji TVN był gościem studentów kartuskiego oddziału Uniwersytetu Dziecięcego "Unikids". Sobotni wykład był też okazją do spytania słynącego z poczucia humoru pogodynka o definitywny koniec zimy.

Tomasz Zubilewicz od kilkunastu już lat pojawia się na ekranach telewizorów w całym kraju informując o tym jakiej pogody należy spodziewać się następnego dnia. W sobotę pojawił się w Kartuzach, gdzie dał wykład w ramach Uniwersytety Dziecięcego Unikids. Maluchy dowiedziały się m.in. o tym czym jest właściwie pogody i czy jest ona bardziej ich przyjacielem czy wrogiem.

Nam także udało się zamienić z panem Tomaszem kilka słów. Jak na meteorologa przystało, wskazał on m.in. przybliżony termin definitywnego końca zimy.

Za Panem dość nietypowy wykład, bo słuchacze inni niż zwykle. Dzieci to wymagający odbiorca?

- Wymagający. Przede wszystkim trzeba mówić tak, by ich zainteresować, żeby była ciągłość myślenia, a ich uwaga nie uciekała na różne inne rzeczy. Po drugie należy mówić takim językiem, aby wszystko było dla nich zrozumiałe.

Ma Pan jednak na tym polu pewne doświadczenia.

- Tak, przez wiele lat pracowałem w szkole, ale była to szkoła średnia. Tutaj miałem do czynienia z młodszym słuchaczem. Z pewnych rzeczy nawet zrezygnowałem, bo uznałem że mam mało czasu i mogę nie dać rady im tego wytłumaczyć. Mam jednak nadzieję, że jakoś to zainteresowanie utrzymałem. Słuchali, więc chyba jakiś efekt razem osiągnęliśmy.

Jak to się stało, że szkolną tablicę zamienił Pan na studio telewizyjne?

- W 1994 roku Telewizja Publiczna ogłosiła konkurs na prezentera pogody. Moja żona stwierdziła, że jestem optymistą, więc powinienem pójść spróbować. Z wykształcenie jestem geografem, pracowałem też w stacji meteo, więc poszedłem. Tak się złożyło, że pokonałem 39 innych kandydatów i wygrałem ten konkurs. Jak mi później powiedziano, poza wiedzą merytoryczną o moim sukcesie zadecydowała także osobowość, że potrafię zarażać pozytywną energią. Po dwóch latach zaproponowano mi przejście do TVN-u. Przyznam, że to, że moja prognoza została dostrzeżona, także było bardzo miłe.

Pogoda to wyłącznie praca, czy też choć po części pasja?

- Zdecydowanie pasja. Pierwszą i ostatnią rzeczą jaką robię w ciągu dnia to przeszukiwanie internetu i obserwowanie czy front się nie spóźnił albo przyspieszył, czy przynosi już opady, jaka jest temperatura. Nawet dziś, jadąc tu z Warszawy dzwoniłem do synoptyka by dowiedzieć się, co się dzieje. Cieszę się, że ludzie kojarzą mnie z pogodą, a i mam nadzieję, że idzie za tym pozytywny przekaz.

No właśnie, ten pozytywny przekaz, rekwizyty i oryginalne prognozy stały się Pana znakiem rozpoznawczym. Skąd czerpie Pan pomysły?

- Właściwie z codzienności. Obserwuję co się dzieje wokół mnie, począwszy od porannego spaceru z psem i wysłuchania tego co mówią sąsiedzi, pani w sklepie czy pan, który obsługuje mnie na stacji benzynowej. Staram się być jak najbliżej życia i później gdzieś w tych moich prognozach to przekazuję. Ważne, by każdy odnalazł w tym coś swojego, bo wówczas łatwiej dotrzeć do odbiorcy.

Poza pogodą, pańską pasją są także podróże. Miał Pan już okazję poznać Kaszuby?

- Tak, oczywiście. Jak dzieci były małe, jeździliśmy często wypoczywać nad morze. Gdy pogoda była gorsza, wsiadaliśmy w samochód i jeździliśmy po całym Wybrzeżu. Niemożliwe więc było, by nie odwiedzić Kartuz. Wiem, że to co Panu Bogu zostało siódmego dnia rzucił tu na Kaszuby. Szkoda tylko, że ten region znajduje się tak daleko od Warszawy.

Wychodzi Pan podobno z założenia, że pogoda wcale nie jest warunkiem udanego urlopu. To kwestia nastawienia czy preferowanej formy wypoczynku?

- Jak ktoś chce wypocząć to wypocznie, bez względu na pogodę. Wystarczy przygotować się odpowiednio do takiego wyjazdu, mieć warianty na słoneczne dni i na te, w których będzie padać. Można pojeździć na rowerze albo wybrać się na zwiedzanie. Sami jesteśmy gospodarzami swojego czasu i po to mamy rozum, aby z niego korzystać.

Polacy wolą raczej pogodowe pewniaki i chętniej niż Bałtyk czy Mazury wybierają na przykład południe Europy

- Zgadza się, ale nie można mieć przecież pretensji o to, że w naszym klimacie pada deszcz. Jako ciekawostkę powiem, że władze pewnego nadmorskiego miasta chciały pozwać TVN do sądu za prognozę pogody. Nadawaliśmy wówczas z plaży i zapowiedzieliśmy, że przez najbliższych kilka dni będzie mokro przez co ludzie zaczęli wyjeżdżać. Autentycznie rozważano proces, bo mieliśmy odstraszać im gości.

Jest Pan także znany z zamiłowania do ekologii. Wiodącym tematem w naszym regionie są obecnie łupki i zagrożenia związane z planami eksploatacji tych złóż. Pana zdaniem obawy te są uzasadnione?

- Wciąż za mało wiemy na ten temat. Nie ma nawet pewności na ile te złoża są bogate i czy rzeczywiście warto je wydobywać. 200 lat temu węgiel też postrzegany był jako świetny surowiec, bo leżał blisko pod ziemią. Teraz wydobywa się go z głębokości powyżej 1000 metrów. W pewnym momencie stanie się to więc nieopłacalne. Trzeba więc sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie ile jest tego gazu, na jakiej głębokości się znajduje i czy jest sens go wydobywać. Dopiero z tą wiedzą będzie można mówić o dopasowaniu wydobycia do rozwoju regionu. Niewykluczone jednak, że za 20 czy 30 lat łupki nie będą miały już żadnego znaczenia, bo energię będziemy pobierać z wiatru, słońca czy geotermii. Duńczycy już teraz chcą skupić się właśnie na odnawialnych źródłach energii. Mam nadzieję, że i my do tego dojrzejemy.

Wróćmy do pogody. Jak to właściwie z tym prognozowaniem jest. Na ile trafnie jesteśmy obecnie w stanie przepowiedzieć aurę na najbliższe dni?

- Tak bardzo dobrze to na dwie doby, ale też nie zawsze. Jak jest układ wysokiego ciśnienia nad Europą to łatwo przewidzieć pogodę - będzie sucho i słonecznie, a zimą mroźne noce i niewiele wyższe temperatury w ciągu dnia. My leżymy w takiej części kontynentu europejskiego, że stykają się tu kontynentalne masy powietrza z tymi znad Atlantyku i dlatego tak trudno jest prognozować. Front, który idzie przez Holandię, Niemcy, potrafi stanąć nad Polską i się rozpaść, albo przeciwnie, jeszcze przyspieszyć. Klimat w Polsce jest bardzo różny i przez to o trafne prognozy także trudniej niż na przykład dla Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony dzięki temu moja praca jest dużo ciekawsza.

Na zakończenie pytanie, które muszę zadać - kiedy wreszcie zima odpuści na dobre?

- Potrzeba nam jeszcze odrobinę cierpliwości, nie więcej jednak niż 3-4 dni. Temperatura będzie właściwie rosła już z każdy dniem, ale na pełnię wiosny możemy liczyć po 20 marca. Wszystko wskazuje na to, że pogoda dopasuje się w tym roku do kalendarza.

Dziękuję za rozmowę

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asiara73 - niezalogowany 2013-03-19 08:23:19

    wskazał początek zimy :D:D:D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    chestero - niezalogowany 2013-03-19 07:00:27

    @gomesz: a ja że pyle reklamował :lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gomesz - niezalogowany 2013-03-18 22:45:03

    a myślałem ze wskazał koniec świata :lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości