Reklama

Kartuzy. Zapadł wyrok w sprawie Andrzeja Grodzkiego

Dobiegł końca proces Andrzeja Grodzkiego, byłego szefa wydziału budownictwa i architektury w kartuskim magistracie. Oskarżony był m.in. o przyjęciu kilku łapówek o łącznej wartości przeszło stu tysięcy złotych. Sąd oczyścił go z najpoważniejszych zarzutów, ale uznał winnym przyjęcia od petenta butelki whisky oraz zatajenia pożyczki w oświadczeniu majątkowym. Kara to grzywna w wysokości 7300 złotych oraz zakaz pełnienia funkcji w administracji publicznej na okres dwóch lat.

O tym, że Grodzki miał przyjmować pieniądze w zamian za wydawanie korzystnych decyzji administracyjnych poinformował organy ścigania biznesmen Grzegorz N. Sporządzony przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku akt oskarżenia w dużej mierze oparty został na jego zeznaniach.

W czasie trwającego półtora roku procesu zapewniał on, że w latach 1998-2007 wręczył kartuskiemu urzędnikowi kilka łapówek w kwotach 10 i 20 tysięcy złotych w zamian za wydanie korzystnych dla niego decyzji związanych z warunkami zabudowy na posiadanych przez niego działkach. 20 tysięcy euro miało go natomiast kosztować przekazanie przez Grodzkiego informacji o szykowanych zmianach w planach zagospodarowania przestrzennego dla wsi Mezowo, dzięki którym mógł kupić po atrakcyjnej cenie działki rolnicze, a krótko potem przekształcić je w budowlane. Jeden z zarzutów dotyczył także kontaktów z inną osobą, śpiewakiem operowym Pawłem S., od którego miał z kolei przyjąć butelkę whisky, płytę oraz kolację, będących wyrazem wdzięczności za pomyślne załatwienie sprawy dotyczącej jego działki w Brodnicy Górnej.

W sumie Grodzki odpowiadał za siedem zarzutów. Pięć dotyczyło korupcji, zaś dwa zatajenia w oświadczeniu majątkowym pożyczki na kwotę 120.000 złotych. Z większości z nich został jednak uniewinniony. Jak przyznał prowadzący sprawę sędzia Adam Skórzewski, największy problem stanowiło dla sądu ustalenia czy rzeczywiście doszło do przekazania korzyści majątkowej.

- Sąd prześledził w tej sprawie kilka tomów akt, przesłuchał przeszło czterdziestu świadków, ale pomimo tak obszernego materiału dowodowego dojście do prawdy okazało się w wielu przypadkach wręcz niemożliwe. Nie bez znaczenia był tu fakt, że wiarygodność Grzegorza N. nie jest dla sądu pewna i oczywista. Nie wykluczam, że to co mówi jest zgodne z prawdą, ale prawdopodobieństwo to nie pewność - mówi Adam Skórzewski, wskazując na fakt, że Grzegorz N. zdecydował się opowiedzieć o domniemanym wręczeniu łapówek oskarżonemu dopiero w momencie, gdy sam trafił do aresztu, a zeznania te miały zagwarantować mu zwolnienie i łagodniejsze traktowanie.

- To mogła być chłodna kalkulacja procesowa - dodał Skórzewski. - Poza tym jego zeznania nie były spójne, przez co nie mogły być uznane przez sąd jako przekonywujące, a świadek postrzegany jako w pełni godny zaufania - podsumował.

Niemniej, Grodzkiego uznano winnym dwóch innych czynów. Za niewłaściwe i niezgodne z prawem uznano przyjęcie przez niego butelki whisky od Pawła S., który liczył na wydanie warunków zabudowy dla zakupionej przez niego działki w Brodnicy Górnej. Jak stwierdził sędzia Skórzewski, choć to czyn zdecydowanie niższej wagi, Grodzki nie powinien był przyjmować tego typu prezentów, nawet jako formy wdzięczności. Winnym uznany został także zatajenia pożyczki w wysokości 120.000 złotych, co w opinii sądu uczynił świadomie i z premedytacją.

W związku z tym za wystarczającą karę uznano grzywnę w wysokości odpowiednio 50 stawek dziennych za whisky i 25 stawek dziennych za sfałszowanie oświadczenia majątkowego. Za jedną stawkę dzienną przyjęto 100 złotych, ale suma ta pomniejszona została o jednodniowy pobyt Grodzkiego w areszcie, co zaliczono na poczet zasądzonej kary w wymiarze dwóch stawek dziennych. Dodatkowo były urzędnik nie będzie miał prawa zajmować stanowisk związanych z wydawaniem decyzji administracyjnych, a także pokryć będzie musiał część kosztów sądowych.

Wyrok nie jest prawomocny.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ptomi - niezalogowany 2012-10-10 06:07:43

    @ines_ka: poiram w 100 procentach ps. wiekszość urzedników w Polsce to tzw świete krowy i czasem zapominają do czego są powołani .....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ines_ka - niezalogowany 2012-10-06 21:49:30

    to jest właśnie polskie sądownictwo. Jeśli gościu jest z Kartuz i pracował w wydz. budownictwa to zna wielu ludzi. Różnymi kanałami można dojść do sędziego. Takie wyroki powinny zapadać w Krakowie gdzieś albo jakimś Przemyslu, żeby trudniej było dojść przez znajomych znajomego do sędziego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2012-10-06 20:05:12

    Sąd badał wiarygodność świadka ?? ale czy badał poprawność wydawanych decyzji?? Śmierdzi to na kilometr naukami od Państwa Śmiałków. Zobaczymy czy Prokuratura złoży apelację????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości