Ponad 10 tysięcy wykroczeń zarejestrowały w 2025 roku fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości w powiecie kartuskim. Niektórzy kierowcy jechali tak, jakby przepisy w ogóle nie istniały. Rekordzista pędził aż 166 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje „pięćdziesiątka”!
Urządzenia kontrolujące prędkość w powiecie kartuskim w 2025 roku zarejestrowały tysiące naruszeń. Najgorzej jest tam, gdzie kierowcy powinni zachować szczególną ostrożność – w terenie zabudowanym i na uczęszczanych trasach.
Prawdziwym „liderem” okazał się odcinkowy pomiar prędkości na trasie Babi Dół – Borcz w gminie Somonino. W ciągu roku urządzenia zarejestrowały tam aż 3643 wykroczenia. Rekord? Kierowca BMW w kwietniu pędził 158 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h.
Jeszcze bardziej szokujące dane płyną z Borowa w gminie Kartuzy. Odcinkowy pomiar prędkości wychwycił tam 2452 naruszenia, a jeden z kierowców Skody w styczniu rozpędził się do 166 km/h w terenie zabudowanym (limit 50 km/h!). To aż o 116 km/h za szybko.
Nie lepiej jest na drodze krajowej nr 20. W Tuchomiu działają dwa urządzenia i oba mają pełne ręce roboty. Jeden fotoradar odnotował 972 wykroczenia, a rekordzista w marcu (Nissan) jechał 128 km/h przy „pięćdziesiątce”. Drugi, ustawiony przy wylocie na Chwaszczyno, zarejestrował 573 przypadki przekroczenia prędkości – tutaj kierowca Alfy Romeo osiągnął 103 km/h.
Równie niebezpiecznie jest w Egiertowie, gdzie fotoradar naliczył 875 naruszeń, a kierowca Mercedesa w październiku przekroczył limit o 43 km/h. W Wieżycy urządzenie przy „krajowej dwudziestce” zarejestrowało 831 wykroczeń, a BMW pędziło tam 125 km/h przy ograniczeniu do 70 km/h.
Nawet w samych Kartuzach kierowcy nie odpuszczają. Fotoradar przy ul. Zamkowej uchwycił 422 naruszenia. Najszybszy był kierowca Chevroleta – 101 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje 50 km/h.
Spokojniej, choć wciąż niebezpiecznie, jest w Żukowie – tam odnotowano 362 wykroczenia, a rekordzista w Renault jechał 87 km/h.
To jednak nie wszystko. Na skrzyżowaniu w Miszewie kierowcy ignorują nie tylko ograniczenia prędkości, ale i sygnalizację świetlną. W 2025 roku aż 535 razy przejechano tam na czerwonym świetle.
Łącznie wszystkie urządzenia w powiecie kartuskim zarejestrowały ponad 10 tysięcy naruszeń przepisów. Te liczby pokazują jedno – wielu kierowców wciąż lekceważy przepisy i stwarza realne zagrożenie na drogach.
Policja nie ma wątpliwości: nadmierna prędkość to wciąż jedna z głównych przyczyn najtragiczniejszych wypadków. A patrząc na te statystyki, trudno nie odnieść wrażenia, że dla niektórych ograniczenia prędkości to tylko sugestia.
Brawura na drodze może mieć bardzo poważne konsekwencje – nie tylko finansowe. Za znaczne przekroczenie prędkości kierowcy grożą wysokie mandaty, sięgające nawet kilku tysięcy złotych, a także punkty karne, które mogą skutkować utratą prawa jazdy. W przypadku przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym dokument jest zatrzymywany na trzy miesiące.
To jednak nie wszystko. Nadmierna prędkość znacząco wydłuża drogę hamowania i ogranicza czas reakcji, przez co nawet drobny błąd może skończyć się tragedią. W najgorszych przypadkach kierowcy odpowiadają nie tylko za wykroczenie, ale za spowodowanie wypadku, narażenie zdrowia i życia innych uczestników ruchu, a nawet za śmierć – co wiąże się już z odpowiedzialnością karną przed sądem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"W Tuchomiu działają dwa urządzenia i oba mają pełne ręce roboty. Jeden fotoradar odnotował 972 wykroczenia [...]. Drugi, ustawiony przy wylocie na Chwaszczyno, zarejestrował 573 przypadki przekroczenia prędkości". To nawet nie są 3 i 2 wykroczenia dziennie. Jakie pełne ręce roboty?
Powinno być 0 naruszeń. Używasz 3 auta na dobre stwarzają zagrożenie ze to mało? A jak Sebastian na autostradzie zabił 3 osoby to powinien być ułaskawienie bo to tylko 3 auta na dobre w tym miejscu przekraczają prędkość
W Miszewie bardzo łatwo o przejechanie na czerwonym świetle z uwagi na źle działającą tzw. zieloną strzałkę. Zjeżdżając ze skrzyżowania na zielonej strzałce kamera z boku widzi nas już na czerwonym. To chyba takie celowe działanie aby więcej łosiów naciągnąć na przejechanie na czerwonym świetle, gdy rzeczywiście opuszczało się na zielonym - zielonej strzałce.
Dlatego warto unikać tego skrzyżowania
Przecież oni tam dają dwa zdjęcia (przed i za sygnalizatorem), więc by było widać, z której strony jedziesz
Jeżdżę tam kilka razy dziennie i nigdy nie skręcam na strzałce, czekam na zielone i włączam kierunek i jadę. Wielu okolicznych mieszkańców otrzymało mandaty przez znikającą podczas manewru strzałkę.
Jeszcze nie otrzymałem mandatu za zieloną strzałkę, a jeżdżę tam kilka razy dziennie
"W Tuchomiu działają dwa urządzenia i oba mają pełne ręce roboty. Jeden fotoradar odnotował 972 wykroczenia [...]. Drugi, ustawiony przy wylocie na Chwaszczyno, zarejestrował 573 przypadki przekroczenia prędkości". To nawet nie są 3 i 2 wykroczenia dziennie. Jakie pełne ręce roboty?
Powinno być 0 naruszeń. Używasz 3 auta na dobre stwarzają zagrożenie ze to mało? A jak Sebastian na autostradzie zabił 3 osoby to powinien być ułaskawienie bo to tylko 3 auta na dobre w tym miejscu przekraczają prędkość
W Miszewie bardzo łatwo o przejechanie na czerwonym świetle z uwagi na źle działającą tzw. zieloną strzałkę. Zjeżdżając ze skrzyżowania na zielonej strzałce kamera z boku widzi nas już na czerwonym. To chyba takie celowe działanie aby więcej łosiów naciągnąć na przejechanie na czerwonym świetle, gdy rzeczywiście opuszczało się na zielonym - zielonej strzałce.