Piłkarze III-ligowej Cartusii Kartuzy powoli przyzwyczajają się chyba do tego, że muszą sobie radzić bez Zagórskiego. Po cennym remisie w Rumi przed tygodniem, tym razem zdołali ograć w Kołobrzegu miejscową Kotwicę, po raz kolejny punktując w ostatnich fragmentach spotkania.
Mecz już na początku świetnie ułożył się dla biało-niebiesko-czarnych. W 10 minucie bramkarza gospodarzy pokonał Mitura i prowadziliśmy 1:0. Miejscowi zdołali jednak błyskawicznie odpowiedzieć, bo już pięć minut później po skutecznie wykonanym rzucie rożnym padła bramka wyrównująca. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się już raczej w środkowej strefie boiska, a na uwagę zasługuje w zasadzie jedynie główka Karasińskiego z 29 minuty. Niestety piłka minimalnie minęła wówczas światło bramki Strusia.
Remis nie zadowalał chyba żadnej ze stron, co kazało przypuszczać, że po zmianie stron kibice zobaczą bardziej otwartą grę. Tak też się stało, choć dla naszego zespołu wymiana ta początkowo przybrała raczej mało korzystny obrót. W 58 minucie sędzia dyktuje bowiem rzut kary dla gospodarzy. „Jedenastkę” na bramkę zamienia Frączczak i po godzinie gry Kotwica objęła prowadzenie.
Podobnie jak miało to miejsce w pierwszej części meczu, kilka chwil po zdobyciu bramki kibice obejrzeli kolejne trafienie, tyle że dla drużyny przeciwnej. W 63 minucie celną główką popisał się Konkol, dla którego była to druga bramka w sezonie.
Im bliżej było końcowego gwizdka, tym coraz wyraźniej zarysowywała się przewaga podopiecznych Adama Adamusa. Decydująca dla losów spotkania okazała się 89 minuta, gdy akcję na wagę trzech punktów przeprowadzili Dawidowski i Kordyl. Ten pierwszy zagrał idealnie w pole karne, a tam w rolę egzekutora wcielił się ten drugi, z zimną krwią pokonując Strusia.
Trzy punkty trafiły do ekipy z Kartuz, która już po raz kolejny w tym sezonie udowodniła, że warto jest grać do samego końca. Wygrana w Kołobrzegu, piąta w tegorocznych rozgrywkach, pozwoliła Cartusii awansować na trzecie miejsce w tabeli. Do przewodzących stawce Regi Trzebiatów i Chojniczanki Chojnice traci zaledwie „oczko”. Wygraną przypłaciliśmy jednak kontuzjami kolejnych dwóch piłkarzy: Macha i Mitury.
Komentarze