Reklama

Lampy jak czapki niewidki

23/02/2009 13:04
Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej im. Obrońców Wybrzeża w Żukowie od jakiegoś czasu upominają się o zainstalowanie dodatkowych lamp przy szkole. Do tej pory część terenu oświetlały lampy zainstalowane na narożnikach budynku, ale dziwnym trafem w ostatnim czasie przestały się one palić. Odtąd wszystko tonie w ciemnościach.

W listopadzie ubiegłego roku poruszano ten temat podczas spotkania z rodzicami. Na ręce dyrektora złożono wówczas pismo, w którym rodzice domagali się jak najszybszego zainstalowania nowych lamp. Pora roku być może nie nadaje się do tego typu prac, ale trudno zrozumieć, dlaczego nie działają istniejące już tam lampy.

Postanowiliśmy więc wyjaśnić, co się takiego dzieje, że „stare” lampy przestały świecić.

Czwartek 19 lutego br., godzina 13. Głównego dyrektora nie ma na trenie szkoły, natomiast w gabinecie zastaję dwie wicedyrektorki - Katarzynę Stępień i Anettę Rosener. Obie panie są mocno zdziwione pretensjami rodziców, gdyż wedle ich wiedzy lampy się na pewno palą.

- Może chodzi o te lampy, które są dopiero w planach – stwierdziła Katarzyna Stępień. - Dyrektor złożył już wniosek do żukowskiego Urzędu Gminy w sprawie zainstalowania nowych lamp. Mają one być usytuowane wzdłuż szkolnego chodnika ciągnącego się równolegle do szkolnego budynku. Ta sprawa jest w trakcie realizacji. Podjęto już rozmowy z wykonawcą.

Potwierdza to burmistrz Albin Bychowski. – Rzeczywiście wpłynęło do nas pismo od dyrektora SP w Żukowie w tej sprawie – oznajmił burmistrz. - Podczas rozmowy poprosiłem go, aby rozeznał się w sytuacji, jakie są ewentualne możliwości podłączenia dwóch lamp. Środki finansowe na ten cel otrzyma. Najprawdopodobniej będzie to suma w granicach 10 tys. złotych. Reszta spraw jest już w gestii dyrektora jako gospodarza obiektu.

Czwartek 19 lutego br., sześć godzin później. Podjeżdżam pod szkołę, by sprawdzić, czy w tej sprawie mylą się rodzice, czy też dyrekcja szkoły. Lampy się... nie palą. W szkole odbywa się dyskoteka i dzięki temu zastaję w gabinecie moje rozmówczynie sprzed kilku godzin, a także członków rady rodziców. Wszyscy tam obecni nie dowierzają moim słowom. Wicedyrektor Katarzyna Stępień i przedstawiciel rady rodziców postanowili to sprawdzić.

- Ale wczoraj lampa na pewno się paliła – oświadczyła pani wicedyrektor. Towarzyszący nam przedstawiciel rady rodziców również zapewniał, że oświetlenie działa. Nie chciał się jednak przedstawić i szybko zniknął z mojego pola widzenia, co przy panujących ciemnościach nie było zbyt trudne.

Jeszcze mała „ciekawostka”. Dzień wcześniej 18 lutego br. dwie osoby potwierdziły fakt, że lampy na pewno się tam nie paliły!

Przy dużej dozie tolerancji można machnąć ręką na brak oświetlenia, bo przecież słońce zachodzi dopiero po godzinie 17. Można nie czepiać się tego, że dzieci wychodziły z dyskoteki po godzinie 19, bo przyszli bądź przyjechali po nich rodzice. Bulwersujący jest jednak fakt, że dyrekcji brakuje rozeznania, co dzieje się w podległej jej placówce. Wiadomo, że dyrektor nie jest od wkręcania żarówek. Czy jest jednak tam taka osoba, która sprawuje nad tym pieczę?

PS Należę do osób cierpliwych, więc odczekałam kilka dni, by sprawdzić, czy „zaczarowane” lampy wreszcie się zapalą. Płonne były moje nadzieje. W miniony piątek, sobotę i wczoraj wieczorem szkolne lampy były co prawda na swoim miejscu, ale światło z nich płynące było... w czapkach niewidkach.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości