Reklama

Lidia Cendrowska: "Użyto wobec mojej osoby siły fizycznej"

Po raz kolejny wracamy do konfliktu pomiędzy byłą, a obecną sołtys Sulmina. Tym razem za sprawą piątkowej sesji Rady Miejskiej w Żukowie i wystąpienia Lidii Cendrowskiej, która zdecydowała się ujawnić kolejne szczegóły sołeckiej wojny. Spór zdaje się być coraz bardziej zaciekły, a wzajemne oskarżenia coraz to odważniejsze. Czy sprawa znajdzie swój finał w sądzie?

Sytuacją, która zapoczątkowała tę swoistą wymianę ciosów pomiędzy Lidią Cendrowską, a Ewą Bałon opisaliśmy w artykule "Sulmin. Skandal na spotkaniu sołeckim", a następnie także w tekście "Ewa Bałon prostuje: Sołtys kłamie!". Sprawa pojawiła się także na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Żukowie.

Podczas piątkowych obrad Wojciech Kankowski dopytywał, czy przewodniczący rady i burmistrz wydali oświadczenie, że wspomniane zebranie jest nielegalne? Skoro tak, to gdzie jest to pismo. Dodał, że o zebraniu sołeckim poinformowany był wiceburmistrz i biuro rady, chociaż wiceprzewodnicząca twierdziła coś wręcz przeciwnego.

Co wyjaśniono sobie na sesji? Przewodniczący i burmistrz oznajmili, że nie byli poinformowani o mającym się odbyć zebraniu w Sulminie, ale żadnych oświadczeń nie wydawali w tej kwestii.

Ewa Bałon odpowiadając na zarzuty Wojciecha Kankowskiego, stwierdziła: - W rękach nie miałam listu tylko statut sołecki, który wyraźnie mówi o obowiązku powiadamiania władz o zebraniu. Poprosiłam też o nie podejmowanie uchwał, bo spotkanie w świetle obowiązujących procedur było nielegalne. Do przekazania tych informacji zostałam upoważniona przez burmistrza.

Jednak prawdziwa "bomba" miała dopiero się pojawić, kiedy rozpoczęły się wnioski i zapytania sołtysów. Lidia Cendrowska, sołtys Sulmina występując podczas sesji, nawiązała do pisma, które skierowała 16 października br. do Adama Okroja, szefa rady.

- Pan przewodniczący jest świadkiem tego, że 10 sierpnia br. zostałam wyrzucona przez panią Ewę Bałon z biura rady - oznajmiła Lidia Cendrowska.

- Pani sołtys, to jest kłamstwo - natychmiast przerwał wywód Adam Okrój. - Jeszcze nikt nigdy nie został siłą usunięty z biura rady.

- Moje zaufanie do pana całkowicie padło - stwierdziła pani sołtys. - Oświadczam tu wszem i wobec, że mówi pan nieprawdę i jest pan stronniczy.

We wniosku do szefa rady Lidia Cendrowska napisała, że "pani wiceprzewodnicząca pozwoliła sobie na użycie wobec mojej osoby siły fizycznej". Dlaczego dopiero po dwóch miesiącach podzieliła się tę informacją z radą?

- Trzeba mi było jeszcze jednego argumentu, bo nie należę do osób, które wietrzą sensacje i rozdmuchują każdy incydent czy sztuczne afery - tłumaczyła nam sołtys Sulmina. - To zachowanie wiceprzewodniczącej na zebraniu sołeckim przyczyniło się do tego, że postanowiłam w swoim wniosku to ujawnić. - Jeżeli się nie skończą pomówienie dotyczące mojej osoby ze strony wiceprzewodniczącej, to będę dochodzić swoich praw na drodze sądowej - dodała.

Ewa Bałon nie chciała skomentować wypowiedzi i złożonego wniosku Lidii Cendrowskiej. Stwierdziła jedynie, że do tej pory żadne pismo nie wprawiło ją w takie zdziwienie.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości