Najważniejsze zdrowie! Abyśmy zawsze zdrowi byli! Na zdrowie!
W prawie każdych życzeniach i toastach na wszystkie okazje pojawia się hasło: Zdrowie. I nic dziwnego. To jedna z fundamentalnych potrzeb człowieka. I każdy z nas wiele by dał, aby to zdrowie osiągnąć i utrzymać.
Przecież nasz wieszcz Jan Kochanowski pisał:
Ślachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz. Tam człowiek prawie widzi na jawie I sam to powie, Że nic nad zdrowie Ani lepszego, Ani droższego; Bo dobre mienie, Perły, kamienie, Także wiek młody I dar urody, Miejśca wysokie, Władze szerokie Dobre są, ale Gdy zdrowie w cale.
Ze wszystkich mediów, prasy i telewizji dobiegają nas, Ba! Bombardują! porady jak to zdrowie utrzymać, jak je osiągnąć. I tak powoli, powoli nasiąkamy tymi radami.
Na tej fali dobrych porad jak zdrowo żyć płyną do nas też „najlepsze” sposoby na zdrowe serce, mocne stawy, piękny uśmiech, dobry sen itd., itd.
Najłatwiej wziąć pigułkę. Taką kolorową, z apteki. Taką, co to ją reklamowała ta pani z ekranu. Przecież chcę o siebie zadbać, być zdrowszym. A do tego jeszcze „niezbędne” witaminy, suplementy, odżywki…. Tylko jakoś zamiast obiecanego zdrowia i szczęścia, w portfelu robi się dziura, a my biegniemy do lekarza, bo brzuch boli, bo głowa.
Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami.
Często z przerażeniem patrzę na ilość suplementów i innych cudownych substancji przyjmowanych przez moich pacjentów. Jedna tabletka na nadciśnienie przepisana przez lekarza, a do tego 12 suplementów „na zdrowe życie”. Ta biedna tabletka zwyczajnie gubi się w tłumie. I to nie jest przesada. Jedynym organem stworzonym do przyswajania i radzenia sobie z wszystkimi tabletkami jest wątroba. I ona nie daje rady. Nie jest w stanie bezpiecznie metabolizować tego wszystkiego co sobie beztrosko łykamy. Przy takiej ilości przyjmowanych „leków” nie ma pewności jaka w efekcie trucizna pływa w naszej krwi!
Każdy, ja też, ulega czasem magii reklam. Też zdarza mi się sięgnąć w aptece, czy sklepie po cudowny środek na wszystko. Staram się wtedy zadać sobie pytanie, czy aby na pewno? Czy faktycznie jest mi to potrzebne? I czy będzie aż tak pięknie jak w reklamie?
Co zatem zrobić, kiedy tu boli, tam doskwiera, a do tego włos nie ten….
W ramach noworocznych postanowień zamierzam:
Jeżeli rozboli mnie głowa- wyjdę na spacer, wyłączę telewizor i głośną muzykę.
Jeżeli oprócz bólu głowy, zacznie mi się w niej kręcić – napiję się wody mineralnej i pomyślę ile wypiłam już dzisiaj kaw, a ile rzeczonej wody
Jak mnie złapią skurcze w nogach, to zanim sięgnę po magnez i potas, zjem orzechy, gorzką czekoladę i poprawię sokiem pomidorowym.
Jak rano wstanę z bólem pleców, to nie zacznę dnia od tabletki przeciwbólowej , tylko od zastanowienia się kiedy ostatnio ćwiczyłam i się rozciągałam.
A zanim łyknę garść innych suplementów, to przyjrzę się swojej diecie. Kiedy ostatnio jadłam pieczoną rybę, surówkę, pieczywo pełnoziarniste i owoce? I wszystko to świeże, bez długiego terminu ważności.
I może wtedy i tylko wtedy okaże się , że cudowny lek istnieje. A jest nim zdrowe podejście do samego siebie. I takich owocnych postanowień na Nowy Rok Wam życzę.
Joanna Krasicka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!