Młodzież gimnazjalna dojeżdżająca z Nowej Huty i z Mirachowa do gimnazjum w Staniszewie jeździ przepełnionym "gimbusem". Tak wiele mówi się ostatnio o wypadkach z udziałem młodzieży. Jeżeli dochodzi do tragedii szuka się zwykle winnych. Dlaczego nikt nie pomyślał o tym wcześniej? Czemu kierowca zabierał tyle dzieci? Dlaczego nauczyciele nie zwrócili uwagi? Czemu władze nie dały dodatkowego transportu? Znaków zapytania są setki. Teraz gdy sprawa ta jest poruszana, mówią o tym rodzice na różnych spotkaniach z władzami, problem jest bagatelizowany a warto byłoby się zastanowić zanim będzie za późno!
Z dojazdami do szkoły kłopot mają nie tylko gimnazjaliści.
Autobusów jak wiadomo na trasie Mirachowo - Kartuzy nie brakuje, niestety przydałoby się więcej kursów z Nowej Huty. Dzieci, które dojeżdżają z Nowej Huty do podstawówki w Mirachowie niestety nie mają autobusu, który byłby dopasowany do godzin lekcyjnych i to zarówno w godzinach rannych jak i popołudniowych. Pierwszy autobus z Nowej Huty wyjeżdża o godz. 7:05, w Mirachowie jest już o 7:09, do zajęć lekcyjnych uczniowie czekają więc prawie całą godzinę. Młodsze dzieci, które posiadają bilet miesięczny z PKS Kartuzy, niejednokrotnie wsiadają do autobusów PKS Wejherowo, niezdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie je czeka na końcu trasy. Panowie kontrolujący znają już problem dzieci i cierpliwie czekają na wypisanie mandaciku. Uczniowie często tłumaczą się tym, iż nie widzą różnicy w autobusie, na tym i na tym pisze PKS, i trudno się dziwić kilkuletnim dzieciakom.
Zarówno pierwszy jak i drugi problem poruszano niejednokrotnie na zebraniach wiejskich, niestety do tej pory żadnego z nich nie rozwiązano. Sprawie przyjrzymy się bliżej.
(izi)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze