Reklama

Mieszkańcy zabrali głos. Plan zagospodarowania jez. Klasztornego Małego do poprawki

Wszystko wskazuje na to, że plan zagospodarowania przestrzennego dla rejonu jeziora Klasztornego Małego, zostanie zmieniony. Podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji gospodarczej, choć burzliwego, doszło do porozumienia. Radni zapowiedzieli wprowadzenie do planu uwag, o które wnosili mieszkańcy.

Przypomnijmy, że podczas ubiegłotygodniowej sesji radni nie zgodzili się na wprowadzenie do porządku obrad uchwały dotyczącej przyjęcia planu zagospodarowania przestrzennego jeziora Klasztornego Małego. Ich zdaniem, sprawa jest na tyle kontrowersyjna, że wymagała przeanalizowania oraz dyskusji z mieszkańcami.

W tym celu na poniedziałek zwołano komisję gospodarczą, na którą zaproszono mieszkańców. Ci dość licznie odpowiedzieli na zaproszenie. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom na komisji pojawił się też burmistrz Mieczysław Grzegorz Gołuński.

Spotkanie rozpoczęto od przedstawienia założeń nowego planu zagospodarowania oraz uwag, które do niego wniesiono. Następnie głos oddano przybyły mieszkańcom.

- Jesteśmy zadowoleni, że został określony kurs rozwoju Kartuz jako miasta w całości, a ten kurs to rozwój turystyki. Jeżeli patrzymy na jeziora ze wszystkich stron, to ten widok powinien być turystycznie piękny. Jeżeli miałyby powstać odmienne projekty w stosunku do tego, co zostało zaprojektowane, to na pewno będą cieszyli się ci, którzy się tam pobudują. Oni będą mieli widok na jezioro, ale widok musi być w obydwie strony ładny - z jeziora na okolice i z okolic na jezioro. Nie wyobrażam sobie tego inaczej. Te wszystkie ograniczenia sprzyjają temu, co my uważamy za ładne. A zatem ten kurs ma się utrzymać, a nie rozmywać - mówił szef Towarzystwa Miłośników Kartuz, Tadeusz Moryń.

Interes powiatu?

Plan zagospodarowania ma objąć między innymi działki należące do starostwa. Ich przekwalifikowanie ma wpłynąć na wzrost ich wartości, a zgodnie z planami powiatu, samorząd zamierza je sprzedać, by pozyskać środki na rozbudowę szpitala o blok operacyjny.

- Jestem radnym z okręgu Kartuz. Państwo radni, zostaliście wmanewrowani w tę uchwałę. Powiat został podpięty pod ten plan po to, aby ta uchwała przeszła. Można bowiem rozdzielić te dwa tereny, te dwie sprawy. Nie powinniśmy iść owczym pędem, bo ktoś nas do tego zmusza. Trzeba uszanować wolę mieszkańców. Priorytetem jest dobro mieszkańców. Może moje zdanie nie jest po drodze moim kolegom radnym powiatowym, ale reprezentuję mieszkańców i będę stać po waszej stronie - mówił radny powiatowy Andrzej Bystron.

Jak przekonywał jednak wicestarosta, budowa nowego bloku operacyjnego nie jest uzależniona od sprzedaży wspomnianych działek.

- Planujemy rozbudowę szpitala, ale ile będzie to kosztowało, to określi Rada Powiatu Kartuskiego, w której, jak dotychczas, panuje zgoda i działamy wspólnie razem dla rozwoju powiatu kartuskiego. Uważam, że Kartuzy powinny się rozwijać. Rozwój to rozbudowa. Nasze działki mogą takie pozostać, jak teraz i też nic się nie stanie. Jako powiat będziemy działać nadal. Jeżeli jednak jest promenada, pan burmistrz otrzymał bardzo wysokie dofinansowanie na oczyszczenie jezior, to trzeba pójść dalej. Jeżeli jeziora zostaną oczyszczone, to na pewno zaistnieje potrzeba rozwoju tych terenów - podkreślał wicestarosta Piotr Fikus.

- Jeden z mieszkańców zasugerował, by nie zezwolić na zabudowę przy granicy działki, ale w odległości co najmniej czterech metrów. Uważam, że jest to bardzo dobry postulat. Pozostałe parametry zapisane w planie, według mnie, nie wpływają na niszczenie tego terenu. Starostwo, jeśli nawet tych działek nie sprzeda, będzie funkcjonowało dalej. Na pewno sobie jakoś poradzimy. Z pewnością nie wpłynie to na budowę bloku operacyjnego. Do rady mam prośbę, aby ten plan uchwalić, nawet w zmienionej formie, bo to spowoduje rozwój gminy Kartuzy - dodawał.

Za blisko i za wysoko

Głównymi uwagami mieszkańców odnośnie planu jest zezwolenie na zbyt wysoką zabudowę i budowę budynków tuż przy granicy działki, co spowodowałoby powstanie obiektów w bliskim sąsiedztwie już istniejących zabudowań.

- Byłem 20 lat radnym gminy i pamiętam, jak były różne plany uchwalane i jak pewne tereny były ściśle chronione. Dzisiaj są one zabudowywane. Jestem w trudnej sytuacji, bo jest tu też mój przełożony (wicestarosta kartuski - przyp. red.). Nie chcę obalać planu tylko dlatego, że część należy do powiatu, który stara się o to, aby działki zostały przekształcone. Uważam, że można było to zrobić oddzielnym planem. Co do tego terenu nie mam żadnych uwag. Do pozostałych części już tak. Mam zapytanie. Co takiego się wydarzyło, w stosunku do planu z 2009 roku, że wówczas ten teren był szczególnie chroniony i 90 proc. terenów miało być biologicznie czynnych? Wówczas nie można było nawet stawiać murków oporowych. Teraz zezwala się nawet na budowę na granicy działki. Po drugie wysokość zabudowy. Tak wysoka zabudowa w historycznej części Kartuz, to absurd. Jak byłem radnym od 1994 roku to każdy plan chronił te tereny. Raptem je zabudowujemy - podkreślał były radny Jerzy Pobłocki.

- Ja się nie martwię, bo mam działkę. Budowanie budynków na granicy, mnie tak bardzo nie będzie przeszkadzać, ale mieszkańcom Nowego Osiedla już tak. Będą mieć totalne zaciemnienie. Rano będziecie mieli słońce, gdzie macie wejścia, a potem już tylko ciemność. Ja budowałem cztery metry od granicy, mój sąsiad też i jest ok, mamy pas zieleni. W 2009 roku na działce przy bloku 7 miało być co najmniej 90 proc. powierzchni biologicznie czynnej. Teraz zmniejszamy ten wskaźnik do 25 proc. Wszystko wygląda tak, jakby ten plan miał powstać po to, aby gmina rozliczyła się z tego, że oddana została ziemia na budowę promenady. Jestem za tym, aby powstały budynki, ale niech to wszystko zostanie zachowane we wszelkich normach - zaznaczał z kolei Bartosz Reiter.

- Chcecie zniszczyć całą okolicę jeziora. Cała okolica straci swój urok. Wszystko zabudujecie. Niszczycie przyrodę. Przyjeżdża do nas wielu starych mieszkańców Kartuz. Wszystkim podoba się promenada i tereny wokół niej. A teraz chcecie postawić tam bloki. Zniszczycie całą okolicę. Mam nadzieję, że rada miejska nie zgodzi się na takie rzeczy - dodawał pan Roman.

Miasto uchodźców

Radni po raz kolejny zarzucili burmistrzowi, że ten niedostatecznie skutecznie poinformował o tworzonym planie mieszkańców.

- Wydaje mi się, że trochę zabrakło dobrej woli ze strony burmistrza, aby poinformować społeczeństwo, że ten plan jest tworzony. Trzeba było pójść o krok do przodu, aby mieszkańców o nim poinformować. Myślę, że różnimy się jeśli chodzi o kierunek rozwoju naszej gminy. Uważam, że powinniśmy spojrzeć na kwestię Żukowa. Niech pan zwróci uwagę na zabudowę wielorodzinną i odległość osiedla przy Armii Krajowej, osiedla Złota Reneta, od centrum. Myślę, że warto się zastanowić, czy w przypadku zabudowy wielorodzinnej nie wyjść za granicę miasta Kartuzy. Teraz dochodzimy do tego, że chcemy zabudować strefę ochronną, nasze jeziora, którymi się szczycimy. Uważam, że idziemy w złym kierunku. Dlatego też ten teren powinien zostać zarezerwowany na strefę rekreacyjną i strefę aktywności dla mieszkańców naszego miasta. Popatrzmy, w którym kierunku zmienia się Europa. Ludzie nie chcą siedzieć przed telewizorami. Chcą spędzać czas na świeżym powietrzu - akcentował Mariusz Treder, przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.

- Wycofuje pan to miasto z życia i chce pan, abyśmy się stali miasteczkiem, które będzie miastem emerytów i będziemy tylko patrzeć, kto ostatni będzie gasić światło. Mówienie, aby budować osiedla mieszkaniowe poza Kartuzami, to nie budujemy miasta. Przywołuje pan Żukowo. Właśnie przykładem zniszczenia takiej kaszubskiej wsi jest Banino, które dziś nazywa się wsią uchodźców. Tak zmieniła tę piękną wieś budowa deweloperska. Budowanie na kaszubskiej wsi mija się z celem kaszubskiej wsi. Zostawmy wieś w spokoju, natomiast Kartuzy są miastem i nim pozostanie. Dlatego też musi się rozwijać - ripostował burmistrz Mieczysław Grzegorz Gołuński.

- Cieszę się, że przywołał pan przykład Banina. To właśnie chce pan zrobić w Kartuzach. Miasto uchodźców. Właśnie w Baninie jest wysoki wskaźnik zabudowy. Tam są bliźniaki. Nie ma strefy zielonej. Niech pan pojedzie do Banina i zobaczy, w której części ma pan ścieżki rowerowe, strefy aktywności? Pan to przytoczył jako przykład in plus, a jest to przykład in minus. Dlatego musimy wyjść z zabudową poza miasto, bo nasze miasto za chwilę się upchnie. Musimy zachować strefę aktywności, strefę wypoczynku na świeżym powietrzu, każdy będzie chciał się do nas wprowadzić i tu mieszkać. Nie chciałbym, aby mój głos, spowodował to, abyśmy zostali miastem uchodźców. A wydaje mi się, że właśnie w tym kierunku idziemy - odpowiadał Mariusz Treder.

- Miasto ma swoje prawa. Wieś powinna mieć zabudowę jednorodzinną. I to jest właśnie ta różnica, której pan nie rozumie. Chcemy stworzyć miasto dla mieszkańców, którzy będą chcieli tu żyć, mieszkać. Nie jesteśmy skansenem, abyśmy stali w miejscu, musimy się rozwijać. Moim celem jest stworzenie miasta przyjaznego wszystkim mieszkańcom i aby każdy znalazł tu swój zakątek i miejsce - spuentował burmistrz Gołuński.

Plan do poprawki

Ostatecznie jednak doszło do porozumienia. Zarówno projektant, jak i radni opowiedzieli się za wprowadzeniem uwag mieszkańców do planu.

- Burmistrz odrzucił uwagi, natomiast radni mogą te uwagi przyjąć lub odrzucić. Jest to decyzja radnych, w którą stronę pójdą. Jeżeli radni przyjmą uwagi, to plan będzie musiał zostać poprawiony i następny raz wyłożony do publicznej wiadomości. Ważne więc, abyście państwo patrzyli nam na ręce i zobaczyli, jak go poprawiliśmy. Ponownie będziecie mieli możliwość wniesienia uwag. Będziemy ten plan poprawiać dotąd, aż wszyscy będą zadowoleni - stwierdził projektant planu dr Daniel Załuski.

- Myślę, że rada stanie na wysokości zadania i te uwagi, które zostały wniesione przez mieszkańców, znajdą się w planie - podsumował Ryszard Duszyński, przewodniczący komisji gospodarczej.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kowalski - niezalogowany 2019-09-26 19:03:31

    Jakie interesy łączą wicestarostę Piotra F z Burmistrzem,że podchodzi do kilku radnych gminnych i nagabuje do głosowania nad gęstą zabudową brzegów jeziora klasztornego ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Anton - niezalogowany 2019-09-26 06:57:45

    Kartuzy jeżeli chcą się rozwijać muszą zmienić burmistrza

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec 2 - niezalogowany 2019-09-25 20:15:13

    Do Państwa Radnych ! Przeprowadzić audyt , przyczyn ciągłych zmian, zagospodarowania przestrzennego , Naszego miasta Kartuzy , bez konsultacji z mieszkańcami Naszych Kartuz . Dzisiaj w Polsce , jednego pana aresztowano , za układanie się z deweloperami . Podobny temat .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości