Reklama

Na festynie w Przyjaźni bawiono się do późnych godzin nocnych

Sobotnia impreza trwała ponad dziesięć godzin. Organizatorzy przygotowali mnóstwo konkursów dla dzieci i dorosłych. Na estradzie wystąpiło pięć zespołów muzycznych i kabaret Kuńda. Po raz kolejny wsparto Pomorskie Hospicjum dla Dzieci, a także Milenkę Plichtę z Żukowa.

Pierwszą część VII edycji festynu wypełniły konkursy takie jak - karmienie węża, zaczarowane bańki mydlane, ożywianie dżdżownicy oraz "mecz" w kulki dzieci kontra rodzice. Wygrali ci pierwsi. Zabawę i konkursy prowadził Jacek Miąskowski.

Tradycyjne już od kilku lat organizatorzy festynu wspierają Pomorskie Hospicjum dla Dzieci, których wolontariusze podczas sobotniego festynu prowadzili Bazarek Fantowy, a organizatorzy imprezy przekazali wszystkie otrzymane od sponsorów gadżety na rzecz hospicjum.

Była słodka niespodzianka, czyli torty dla smakoszy, a panie z KGW Przyjaźń oferowały przysmaki na słodko i na słono. Wyjątkowo smaczny był chleb ze smalcem. Ponadto na stadionie dla milusińskich przygotowano ogromny park rozrywki.

Zadbano także o zdrowie. Panie z Przychodni NovaBanino badały ciśnienie i poziom cukru we krwi. Każdy uczestnik festynu mógł za darmo skorzystać z tej usługi.

W części artystycznej publiczność zabawiał kabaret Kuńda. Po nim przyszedł czas na kapele muzyczne. Super zabawę gwarantowały zaproszone przez organizatorów zespoły. Jako pierwszy zaprezentował się zespół Bliza, który zaśpiewał kilkanaście utworów, w tym "Kocham cię kochanie", "Słodka ty moja", "Pizza" i "My jesteśmy na Kaszubach".

Na estradzie pojawiła się również Renata Dąbkowska z zespołem Dystans, która ma na swoim koncie takie hity jak "Czerwona jarzębina", "Kalifornia" czy "Obudź we mnie swoją Wenus". Na publiczność czekały jeszcze występy zespołu Bobi znanego z takich przebojów jak "16 lat" i "Halo, halo" oraz Defis, który ma w swoim repertuarze "Tak bardzo tego chcę" czy "Zakochane oczy". Przed północą swój koncert rozpoczął zespół Prywatka, z którym uczestnicy festynu bawili się do późnych godzin nocnych.

- Przygotowania do festynu zaczynają się zaraz po zakończeniu poprzedniej imprezy. Pierwsze działania zaczynać mogę tylko wtedy, kiedy jest zatwierdzony budżet sołecki i kiedy mam zapewnienie, że również żukowski samorząd przekaże nam na to środki finansowe. W tym roku miałem problem z Defisem, bo na standardowe stawki nie było nas stać. Po negocjacjach zespół obniżył je nam o 40 procent - powiedział Krzysztof Krasowski, sołtys Przyjaźni.

- Wiadomo, że zawsze problemem są pieniądze. Pomimo tego, że mamy pieniądze z budżetu sołeckiego i od gminy, ale to tylko połowa kosztów. Pozostałą część trzeba szukać u sponsorów, czyli w firmach. Największy kłopot jest wówczas, gdy ktoś zapewnia, że nas wspomoże, a potem nie dotrzymuje słowa. Dlatego też co roku dokładam na imprezę ze swoich prywatnych pieniędzy. Bez względu na wszystko jestem dumny z naszego festynu. Impreza rozrasta się z roku na rok. Na pierwszym festynie frekwencja wynosiła 200 osób, a w ubiegłym roku mieliśmy już 5 tys. gości - dodał nasz rozmówca.

Organizatorem festynu było sołectwo Przyjaźń.

L.T.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości