Nie 15, a 10 lat za kratkami spędzi Lucyna K., która w 2011 i 2012 roku urodziła w lesie niedaleko swojego miejsca zamieszkania dwoje dzieci, a następnie umieściła je w foliowej siatce i pozostawiła przy krzakach. O obniżeniu wyroku zdecydował Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Wyrok jest prawomocny.
Przypomnijmy, że sprawa ujrzało światło dzienne w lipcu 2013 roku, kiedy dziewczyna była przesłuchiwana przez kartuskich śledczych w związku z odkryciem zwłok noworodka w jeziorze Klasztornym w Kartuzach. Okazało, się, że Lucyna K. nie jest matką tegoż dziecka, ale na sumieniu ma zabójstwo dwojga swoich nowo narodzonych dzieci.
Dziewczyna trafiła do aresztu, a śledczy rozpoczęli żmudną procedurę ustalenia wszystkich okoliczności tamtych wydarzeń. Decyzją Sądu Okręgowego w Gdańsku dziewczyna trafiła też na obserwację psychiatryczną, która miała dać odpowiedź na pytanie czy nastolatka była świadoma swoich czynów.
Dwóch biegłych na podstawie czterotygodniowej obserwacji sporządziło opinie, z której wynikało, że nie jest ona chora psychicznie, nie jest upośledzona umysłowo, jest poczytalna i może uczestniczyć w procesie karnym.
Pod koniec grudnia 2013 roku nastolatka została oskarżona o popełnienie dwóch czynów z art. 148 § 1 kodeksu karnego, czyli zabójstwa.
W lutym 2014 roku 19-latka stanęła przed gdańskim wymiarem sprawiedliwości. Sąd zdecydował o wyłączeniu jawności procesu oraz zakazie publikowania jej wizerunku oraz miejsca zamieszkania. We wrześniu zaś usłyszała wyrok - 15 lat pozbawienia wolności.
Obrońca Lucyny K. wniósł jednak apelację do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, który uwzględnił okoliczności łagodzące m.in. wiek oskarżonej (16 lat i 8 miesięcy) w chwili zabójstwa pierwszego dziecka i obniżył jej wyrok o pięć lat.
Jak podaje Wirtualna Polska, sędzia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, Jacek Pietrzak oceniając czyn oskarżonej uwzględnił także specyficzną sytuację środowiskową - tragiczne warunki mieszkaniowe oraz brak wsparcia ze strony rodziny.
- Tej dziewczynie nikt nie podał ręki. Ani w środowisku domowym, ani w środowisku szkolnym. Cała jej rodzina była pod opieką ośrodka pomocy społecznej. Jest rzeczą właściwie niemożliwą, żeby nikt nie widział, żeby takie dziecko znajdowało się w ciąży. Ani w szkole, ani w gminie nikt się nie zainteresował, nikt nie podjął żadnych działań pomocy. W chwili popełnienia przestępstwa uczęszczała ona do III klasy gimnazjum i jej psychika nie została wykształcona w żaden sposób - cytuje uzasadnienie sędziego Wirtualna Polska.
Sąd rozpatrując apelację wziął także pod uwagę to, że nastolatka dobrowolnie przyznała się śledczym do dwóch zabójstw i wskazała miejsce pozostawienia ciał dzieci. O wykryciu przestępstwa, jak podkreślał sąd, zdecydowało więc tzw. klasyczne samooskarżenie.
Wyrok jest prawomocny.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze