Reklama

Orkan – Cartusia 3:3. Remis uratowany w 90 minucie

05/10/2009 11:44
Kolejny dreszczowiec na III-ligowych boiskach stał się udziałem piłkarzy Cartusii Kartuzy. Ekipa Adama Adamusa tym razem wywiozła punkt z niezwykle ciężkiego wyjazdu do Rumi. Jeszcze na 20 minut przed końcem Orkan prowadził 2:0, ale zabójcza końcówka i gol w ostatnich fragmentach spotkania zapewnił biało-niebiesko-czarnym cenny punkt.

Po pierwszym gwizdku sędziego miejscowi zgodnie z oczekiwaniami ruszyli do natarcia, szybko spychając naszych piłkarzy do defensywy. Na bramkę Czyżniewskiego raz za razem sunęły ataki rządnych zwycięstwa gospodarzy. Kartuzianie przez długi czas nie tylko nie byli w stanie stworzyć choćby jednej składnej, zakończonej strzałem akcji, ale wręcz mieli trudności z wyprowadzeniem piłki ze swojej połowy.

Miażdżącą przewagę Orkana udało się potwierdzić bramką dopiero w 25 minucie, gdy piłkę do siatki gości głową wbija Siemaszko. W kolejnych minutach równie dogodne okazje mieli jeszcze ponownie Siemaszko i z rzutu wolnego Fera. W pierwszym przypadku futbolówka szczęśliwie minęła jednak słupek, a w drugim najwyższymi umiejętnościami popisał się Czyżniewski.

Cartusia jedyną godną uwagę akcję przeprowadziła w 43 minucie, gdy z 5 metrów pomylił się Kordyl. Pierwsza połowa kończy się skromnym, ale jak najbardziej zasłużonym prowadzeniem piłkarzy z Rumii.

Druga odsłona zaczyna się nieco spokojniej niż pierwsza, ale po upływie 10 minut Orkan prowadzi już 2:0, a gola zdobywa wprowadzony na boisko w przerwie Laskowski. Podopieczni Adama Adamusa przebudzają się dopiero po godzinie gry, gdy bramce Dudy zagrażają po stałym fragmencie gry. Piłka przelatuje jednak nad poprzeczką.

Co nie udało się w 65, siedem minut później dokonuje Maciej Konkol, zdobywając dla gości kontaktową bramkę. Odpowiedź miejscowych jest natychmiastowa. Niemal zaraz po wznowieniu wynik na 3:1 podwyższa Tomasz Broner, były piłkarz Cartusii. Fetujący kibice nie zdążyli usiąść na swoich miejscach, a piłka znów znalazła drogę do bramki. Tym razem mocnym strzałem po ziemi popisuje się Kordyl, niwelując przewagę gospodarzy na 3:2.

Gdy sędzia zerkał już pomału na zegarek, odliczając ostatnie minuty meczu ambitni kartuzianie doprowadzają do wyrównania, a do rangi bohatera urasta w naszych szeregach Karasiński. Na trybunach konsternacja, którą w doliczonym już czasie gry we wściekłość o mało nie zamienił Rubin. Niezwykle groźny strzał naszego pomocnika z największym trudem wybronił jednak Duda. Jak przyznał po meczu kierownik drużyny, Tadeusz Orczykowski, to była nie 100-procentowa, a 1000-procentowa sytuacja. Szkoda.

Świetny mecz w Rumi, kapitalna postawa Czyżniewskiego i nagrodzona gra do końca. Cartusia już po raz kolejny pokazała charakter i bez swojego lidera w składzie (kontuzjowany jest Zagórski) zdobyła w Rumi bardzo cenny punkt. W całym sezonie zgromadziła ich do tej pory 16 i po dziewięciu kolejkach plasuje się na piątym miejscu w tabeli.

Orkan Rumia – Cartusia Kartuzy 3:3
Siemaszko 24, Laskowski 55, Broner 73 - Konkol 72, Kordyl 74, Karasiński 90

Cartusia:Czyżniewski – Mach, Karasiński, Kitowski, Grzendzicki – Stencel, Dawidowski, Bubienko (69` Konkol), Kempiński (69` Rubin), Kordyl - Mitura

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości