Kolejny dreszczowiec na III-ligowych boiskach stał się udziałem piłkarzy Cartusii Kartuzy. Ekipa Adama Adamusa tym razem wywiozła punkt z niezwykle ciężkiego wyjazdu do Rumi. Jeszcze na 20 minut przed końcem Orkan prowadził 2:0, ale zabójcza końcówka i gol w ostatnich fragmentach spotkania zapewnił biało-niebiesko-czarnym cenny punkt.
Po pierwszym gwizdku sędziego miejscowi zgodnie z oczekiwaniami ruszyli do natarcia, szybko spychając naszych piłkarzy do defensywy. Na bramkę Czyżniewskiego raz za razem sunęły ataki rządnych zwycięstwa gospodarzy. Kartuzianie przez długi czas nie tylko nie byli w stanie stworzyć choćby jednej składnej, zakończonej strzałem akcji, ale wręcz mieli trudności z wyprowadzeniem piłki ze swojej połowy.
Miażdżącą przewagę Orkana udało się potwierdzić bramką dopiero w 25 minucie, gdy piłkę do siatki gości głową wbija Siemaszko. W kolejnych minutach równie dogodne okazje mieli jeszcze ponownie Siemaszko i z rzutu wolnego Fera. W pierwszym przypadku futbolówka szczęśliwie minęła jednak słupek, a w drugim najwyższymi umiejętnościami popisał się Czyżniewski.
Cartusia jedyną godną uwagę akcję przeprowadziła w 43 minucie, gdy z 5 metrów pomylił się Kordyl. Pierwsza połowa kończy się skromnym, ale jak najbardziej zasłużonym prowadzeniem piłkarzy z Rumii.
Druga odsłona zaczyna się nieco spokojniej niż pierwsza, ale po upływie 10 minut Orkan prowadzi już 2:0, a gola zdobywa wprowadzony na boisko w przerwie Laskowski. Podopieczni Adama Adamusa przebudzają się dopiero po godzinie gry, gdy bramce Dudy zagrażają po stałym fragmencie gry. Piłka przelatuje jednak nad poprzeczką.
Co nie udało się w 65, siedem minut później dokonuje Maciej Konkol, zdobywając dla gości kontaktową bramkę. Odpowiedź miejscowych jest natychmiastowa. Niemal zaraz po wznowieniu wynik na 3:1 podwyższa Tomasz Broner, były piłkarz Cartusii. Fetujący kibice nie zdążyli usiąść na swoich miejscach, a piłka znów znalazła drogę do bramki. Tym razem mocnym strzałem po ziemi popisuje się Kordyl, niwelując przewagę gospodarzy na 3:2.
Gdy sędzia zerkał już pomału na zegarek, odliczając ostatnie minuty meczu ambitni kartuzianie doprowadzają do wyrównania, a do rangi bohatera urasta w naszych szeregach Karasiński. Na trybunach konsternacja, którą w doliczonym już czasie gry we wściekłość o mało nie zamienił Rubin. Niezwykle groźny strzał naszego pomocnika z największym trudem wybronił jednak Duda. Jak przyznał po meczu kierownik drużyny, Tadeusz Orczykowski, to była nie 100-procentowa, a 1000-procentowa sytuacja. Szkoda.
Świetny mecz w Rumi, kapitalna postawa Czyżniewskiego i nagrodzona gra do końca. Cartusia już po raz kolejny pokazała charakter i bez swojego lidera w składzie (kontuzjowany jest Zagórski) zdobyła w Rumi bardzo cenny punkt. W całym sezonie zgromadziła ich do tej pory 16 i po dziewięciu kolejkach plasuje się na piątym miejscu w tabeli.
Komentarze