Reklama

Paolo Statuti

01/01/2019 01:52

Urodził się w Rzymie. Ukończył studia o kierunku nauki polityczne, a dodatkowo kierunek języki słowiańskie, gdzie miał okazje poznać język rosyjski, polski i czeski. W latach 70-tych współpracował z gazetami włoskimi, gdzie pisał artykuły i tłumaczenia.

Jego prace zauważył polski profesor Jerzy Pomianowski z Uniwersytetu w Rzymie, na którym studiował. Zachęcił go do tłumaczenia z języka polskiego na włoski. Dzięki niemu zaczął interesować się tłumaczeniem literatury polskiej. Doradzał mu, które dzieła i jakich poetów warto przetłumaczyć.

Paolo Statuti na początku swojej kariery zawodowej podjął pracę we Włoskich Liniach Lotniczych Alitalia we Włoszech. W 1975 roku jako urzędnik Alitalia zaczął pracować w Kenii, Arabii Saudyjskiej i Czechach. Jeszcze przed wyjazdem przetłumaczył z języka polskiego na włoski m.in. wiersze Leśmiana, Iwaszkiewicza, Gałczyńskiego i Tuwima.

W Kenii spotkał polskiego profesora Zins, który był wykładowcą historii angielskiej na uniwersytecie. Wiedział o jego tłumaczeniach literatury. Kilka lat później, gdy Paolo Statuti wrócił do Włoch, ów profesor napisał do polskiej gazety "Przekrój" artykuł pt. "Leśmian na równiku", w którym wspomniał o jego tłumaczeniach. W ten sposób Ministerstwo Kultury w Warszawie skontaktowało się z Paolo Statuti, w wyniku, czego zaproponowano mu 3-miesieczne stypendium w Polsce.

W 1981 roku podczas stypendium otrzymał propozycję pracy w redakcji włoskiej Radia Polonia w Warszawie. W lipcu skończyło się stypendium i Paolo musiał wracać do kraju. Jednak pod koniec następnego roku wrócił z powrotem do Polski. Pracował głównie jako redaktor do spraw literackich w warszawskim radiu. Gdy zlikwidowano redakcję, zaczął pracować jako nauczyciel i tłumacz.

W międzyczasie odbył się jego debiut literacki. Przetłumaczył wiersze Mariana Grześczaka, książkę dla dzieci "Akademia Pana Kleksa" - Jana Brzechwy oraz innych pisarzy m.in. Ficowskiego, Stryjkowskiego czy Dobraczyńskiego. Jest autorem wielu bajek, które w Polsce ukazały się pt. "Drzewo, które było księciem".

W 1990 r. Stowarzyszenie Kultury Europejskiej (sekcja polska) przyznała mu coroczną nagrodę "Za zasługi położone dla dobra kultury polskiej poza granicami kraju". Oprócz pracy, na różnych uczelniach wyższych, przez sześć lat uczył w znanym liceum im. Dąbrowskiego w Warszawie. Od trzech lat jest na emeryturze, a od dwóch mieszka w Chmielnie.

Zauważył tą letniskową miejscowość podczas wakacji. Tak się stało, że będąc w Chmielnie Państwo Statuti całkiem przypadkiem zobaczyli swój nowy dom. Sprzedali stare mieszkanie i kupili nowe. Paolo Statuti uważa, że była to dobra decyzja pod każdym względem.

Z jego inicjatywy w miejscowym Gminnym Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji odbywały się bezpłatne lekcje języka włoskiego. Na zamówienie włoskiego wydawnictwa we Włoszech przetłumaczył książkę pt. "Święty Miecz" Dobraczyńskiego. W ubiegłym roku zaczął tłumaczyć dwa następne tomy tego samego pisarza pt. "Tak traktuję moich przyjaciół" (O Świętej Teresie) i "Magdalena".

Oprócz swojego ojczystego języka i polskiego zna również rosyjski, angielski i trochę czeski. Już jako dziecko wykazywał talenty malarskie. Maluje głównie pejzaże. Podczas pobytu w Kenii namalował, a potem zorganizował wystawę jako pożegnanie z Afryką, gdzie ukazał kenijskie kwiaty. Dwie kolejne wystawy miały miejsce w Warszawie.

9 maja 2003r. w chmieleńskim Gminnym Ośrodku Kultury odbyła się kolejna wystawa autora, pierwsza w Chmielnie. Od 18 października 2004r. będzie można oglądać Jego prace na II wystawie zorganizowanej w Chmielnie. II wystawa pt. "Kaszuby z bliska i z bardzo bliska" odbyła sie w marcu 2005r. w Domu Kultury w Chojnicach. 8 listopada 2007 roku w Muzeum Ziemi Kościerskiej w Kościerzynie
odbył się wernisaż prac Paolo Statuti pt. "Spotkania Kaszubskie".



Jeden z pierwszych wywiadów udzielonych przez Paolo Statuti w Polsce dla "Kuriera Polskiego" 8-10.03.1991r.

"SŁOWIAŃSKA DUSZA ZNAD TYBRU"


Paolo Statuti jest Włochem, rzymianinem. W Wiecznym Mieście spędził dzieciństwo i młodość. Potem niespokojna natura i życie zawodowe kazały mu zwiedzić inne kraje, inne kontynenty. Dziś za swój życiowy port obrał Warszawę, a rozmawiając z panem Paolem dopiero po jakimś czasie odnosi się wrażenie, że polski nie jest jego ojczystym językiem. Musi w nim tkwić słowiańska dusza...

Najpierw, jako samouk, nauczył się czeskiego i rosyjskiego. Znajomość polskiego postanowił podeprzeć studiami uniwersyteckimi pod kierunkiem znanego slawisty, poety i krytyka Angelo Marii Ripellino. Wówczas już miał na koncie kilka opublikowanych poetyckich przekładów z rosyjskiego i czeskiego. Jeden z nich - poemat Błoka "Dwunastu"- zwrócił uwagę prof. Jerzego Pomianowskiego, który zaproponował Statutiemu tłumaczenie polskiej poezji. Tak powstały włoskie przekłady min. Gałczyńskiego, Iwaszkiewicza, Leśmiana.

Potem była Kenia i praca we włoskich liniach lotniczych Alitalia. I tu jednak nie sposób było oderwać się od kontaktu z Polską. Wykładający na uniwersytecie w Nairobi prof. Henryk Zins, zafascynowany przekładami Statutiego, opublikował na łamach "Przekroju" artykuł "Leśmian na Równiku". Zaowocował on trzymiesięcznym stypendium ufundowanym w 1981 r. przez polskie Ministerstwo Kultury i Sztuki.

Podczas tego stypendialnego pobytu w Polsce Paolo Statuti nawiązał kontakty z wieloma polskimi redakcjami - pisał dla "Zdania", "Życia Literackiego", "Literatury na świecie", a Redakcja Włoska Radia Polonii zaproponowała mu stałą współpracę. Podjął ją w 1982 roku. Realizuje audycje o polskiej historii, literaturze, muzyce, malarstwie. W 1990r. otrzymał nagrodę SEC-u za upowszechnianie polskiej kultury we Włoszech.

- Polska dała mi mnóstwo satysfakcji, szczególnie w dziedzinie literackiej — mówi Paolo Statuti. - Tu zadebiutowałem jako poeta i nowelista. Moje wiersze publikowały różne czasopisma, nadawało je także Polskie Radio w audycji "Poezja nocą". Ukazały się drukiem moje opowiadania, a w 1989r. "Nasza Księgarnia" wydała zbiór bajek dla dzieci pt. "Drzewo, które było księciem". Uznanie dla mojej pracy było jednak tylko jednym, i to nie najważniejszym, powodem decyzji o pozostaniu w waszym kraju na stałe. Dwa lata temu szczęśliwie ożeniłem się i Polką.

Czy polskie książki cieszą się powodzeniem u Włochów?
- Uważam, że polska literatura jest jeszcze we Włoszech stosunkowo mało znana. Jest dość trudno przekonać do niej włoskie wydawnictwa. Jako tłumacz nie będę ustawał w wysiłkach, aby tego dokonać.

Jakich polskich pisarzy ceni Pan najbardziej?
- Polska ma sporo bardzo dobrych pisarzy. Osobiście wolę literaturę współczesną, co znalazło wyraz w wydanej w Rzymie w 1988 roku antologii polskich opowiadań. Wybrałem do niej krótkie teksty aż 55 autorów, kierując się przeważnie ich uniwersalnością i preferując te, które ukazywały stany ducha, bohaterów w różnych sytuacjach, napięcia życia codziennego.

Nad czym Pan teraz pracuje?
- Niedawno skończyłem tłumaczenie na włoski "Akademii pana Kleksa" Jana Brzechwy. W tej chwili pracuję nad nowym zbiorem bajek dla dzieci.

Jest Pan także malarzem...
- Malarstwo od dzieciństwa fascynowało mnie. Inspiruje mnie przeważnie piękno i tajemniczość natury. Pierwszą wystawę swoich prac miałem w Rzymie w 1965 roku. Druga, pt. "Kwiaty Kenii", składała się z 30 obrazów olejnych i była prezentowana w 1979 roku w Nairobii. Traktowałem ją jako swoje osobiste "pożegnanie z Afryką". Trzecia miała miejsce w Warszawie w listopadzie ub.r. Były to pastele, które powstały podczas moich podróży po różnych regionach Polski.

Mieszkając w Polsce od 2 lat poznał Pan nasze życie codzienne, mógł ocenić narodowe cechy...
- Moim zdaniem niektóre cechy Polaków i Włochów są podobne. Na przykład sztuka radzenia sobie w życiu, zdolność do szybkiej adaptacji, chęć do polemiki, niechęć do dyscypliny, fantazja, poczucie humoru... wreszcie, po prostu, genialność! Jeśli chodzi o codzienne życie w Polsce można je porównać do cylindra żonglera, z którego wychodzą zawsze jakieś niespodzianki.

A co Pan uważa za godne utrwalenia z wartości poznanych w Polsce?
- Przede wszystkim wartości kulturalne w szerokim znaczeniu tego słowa. Obecnie kultura w Polsce jest zagrożona komercjalizacją. Byłaby wielka szkoda, gdyby ucierpiała z powodu tak trywialnego jak trudności natury ekonomicznej. Kultura dla Polaków oznacza chleb powszedni.

Rozmawiała:
MARIA DĄBROWSKA



Modlitwa
Boże mój
Mądrości wieczna i nieskończona
Panie wszechświata
Twórco życia
Życia kruchego jak źdźbło trawy
Pełnego Twoich cudów
Wysłuchaj mojej modlitwy
Daj mi siłę kochania
I mądrość czynienia dobra
Daj nadzieję wytrwania
Daj siłę dziękczynienia
Daj wiarę wytrwałą
Że to Ty jesteś
Moim dobrym ojcem
Ojcem kochającym
Że to Ty chronisz mnie w każdej chwili
Wiem jak wiele zgrzeszyłem
Ale przez Twoje miłosierdzie
Ośmielam się żyć w nadziei
Boże mój
Że mi wybaczysz
Że uśmiechniesz się do mnie
W godzinie ostatniego pożegnania
Ze śmiertelnym życiem
Amen

Przełożył: Marian Grześczak

    

Reklama

Zobacz także:

    

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości