Pod obrady kartuskiej rady ponownie wróciła sprawa zagospodarowania terenu wokół jeziora Klasztornego Małego w Kartuzach. W przypadku jednej z nieruchomości o zmianę planu wystąpił właściciel działki. Właścicielem drugiej jest gmina Kartuzy i właśnie o przeznaczenie tej działki ścięli się burmistrz z szefem rady. - Pana ideologia pomiędzy obiekcjami przed położeniem kocyka nad brzegiem jeziora, a postawieniem grilla przy zakładzie pogrzebowym mnie nie przekonuje. Rozumiem pana soczyste wypowiedzi. Mnie one nie przekonują. Nie raz są one bardziej soczyste niż upieczona karkówka na grillu. Ale nie przy zakładzie pogrzebowym - zaznaczał przewodniczący Mariusz Treder.
Na obrady kartuskiej sesji ponownie powróciła sprawa zagospodarowania terenu przy jeziorze Klasztornym Małym. Sprawa po raz pierwszy pojawiła się w 2019 roku. Ostatecznie jednak przed rokiem zaniechano próbę kolejnego przeforsowania przystąpienia do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego dla działek położonych nad jeziorem Klasztornym Małym.
Ponownie w tej sprawie wywiązała się dyskusja. Debatowano, jednak nie tylko nad projektem tejże ustawy, ale także innych działek położonych nad jeziorem Klasztornym, w sąsiedztwie kartuskiej kolegiaty.
- Nikt nie kupił sobie monopolu na to, że tylko on będzie miał widok na to jezioro. Dlaczego chcemy ograniczyć komuś prawo własności do swoich gruntów? To określają urbaniści. Tak się budują i rozwijają miasta, że dziś jest ulica, a jutro będzie tam dom. Ja też mam obok siebie działkę budowlaną, którą dziś kolej zabiera na rozbudowę kolei. I co mam zrobić? Nie protestuję, bo rozumiem cel publiczny. Trudno. Tracę. Traci moja rodzina, ale cel publiczny jest dla mnie ważniejszy, bo będą z tego korzystać przez lata historyczne i świetlne wszyscy mieszkańcy tej gminy. Tak jest w tym przypadku. Ktoś chce skorzystać z prawa własności do swojego terenu. Przystąpmy do planu, a plan określi warunki budowy na tej nieruchomości - mówił burmistrz Kartuz Mieczysław Gołuński.
Głos w dyskusji zabrał Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach Mariusz Treder.
- Jedna z uchwał dotyczy własności, która należy do gminy, a wiec nas wszystkich. Druga uchwała dotyczy własności prywatnej. W moim przekonaniu w tej drugiej kwestii, każdy właściciel takiej nieruchomości ma prawo złożyć wniosek o to, aby zmienić mu plan, bo chce wybudować coś innego. I w tym przypadku mieszkańcy i sąsiedzi mogą się odnieść do planów właściciela działki, które albo urząd i rada zaakceptuje albo nie. Natomiast w przypadku pierwszej uchwały - własności gminnej - uważam, że powinniśmy się zastanowić, czy nie zagospodarować tej działki z myślą o naszych mieszkańcach. Tak, jak powiedział pan burmistrz - z kolei będą korzystać mieszkańcy przez lata - a z tego ternu też mogliby korzystać przez lata i byłby to cel iście publiczny - podkreślał szef rady Mariusz Treder.
- Uważam, że w tym miejscu powinniśmy zmienić studium i i ten teren powinien zostać przeznaczony na cele rekreacyjne, a nie na budownictwo mieszkaniowe i usługi. Jest to jedyny teren w otoczeniu kolegiaty, który jest własnością gminy i to na nas spoczywa odpowiedzialność, czy my zezwolimy na zabudowanie go czy nie. Mnie osobiście w tym miejscu marzyłaby się piękna trawiasta plaża, na której mieszkańcy mogliby usiąść na kocyku na trawie i miło spędzić czas. Dlatego też w przypadku pierwszej uchwały będę zdecydowanie przeciwny, a w przypadku drugiej uchwały zagłosuję za zmianą planu, bo uważam, że powinniśmy szanować własność prywatną - dodawał.
Wypowiedź przewodniczącego rady poskutkowała wymianą zdań pomiędzy nim a burmistrzem Kartuz.
- Nie wiem skąd ma pan informację o budynku mieszkalnym. Jako zainteresowany rozwojem miasta i gminy Kartuzy nigdy nie mówiłem o żadnych budynkach mieszkaniowych. Myślę, że wśród państwa krąży błędna informacja. Nikt nie przewiduje tam budowy. To, że w studium jest to zapisane, to nie znaczy, że będziemy tam budować. Mogę państwu zadeklarować, że z mojej strony urbanista nie otrzyma zgody, by mógł tam zostać wybudowany chociaż jeden budynek mieszkalny. Mówimy o tym, a stworzyć tam ulicę i parkingi i połączyć ją z ulicą Westerplatte, aby rozładować skrzyżowanie, które jest bardzo kolizyjne. Jest bardzo mało miejsc parkingowych. Po drugiej stronie jest ogromna szkoła, która boryka się z brakiem miejsc parkingowych. Mają to być miejsca, w których mieszkańcy będą mogli zaparkować samochód, zwiedzić kolegiatę, pójść na promenadę i pospacerować sobie. Jedynym obiektem, który miałby być tam dozwolony, to obiekt sakralny np. kostnica - kaplica pogrzebowa, aby wszystkie pogrzeby odbywały się w jednym miejscu. Nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek siedzi z kocykiem przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic, gdzie obecnie porusza się 25 tys. pojazdów. Mamy przygotowaną koncepcję kąpieliska nad Klasztornym Dużym i będziemy ją rozpoczynać w tym roku - odpowiadał burmistrz Mieczysław Gołuński.
- Mówi pan, że nie dopuści pan, by planista wprowadził tam zabudowę. Myli się pan w stu procentach. Jeżeli w studium jest możliwość budowy mieszkań jednorodzinnych, to jest nieistotne, co pan uważa, bo plan musi być zgodny ze studium. Przy kolegiacie mamy parking, na który w ubiegłej kadencji wydaliśmy pół miliona złotych. Czy jest problem, aby z niego korzystać? Wystarczy wówczas postawić parkometr i nie będzie problemu. Nie wyobraża pan sobie, że ktoś leżałby sobie na kocyku nad brzegiem jeziora, ale wyobraża pan sobie grilla przy parkingu. Pana ideologia pomiędzy obiekcjami przed położeniem kocyka nad brzegiem jeziora, a postawieniem grilla przy zakładzie pogrzebowym mnie nie przekonuje. Rozumiem pana soczyste wypowiedzi. Mnie one nie przekonują. Nie raz są one bardziej soczyste niż upieczona karkówka na grillu. Nie przy zakładzie pogrzebowym - ripostował przewodniczący Mariusz Treder.
- Pana wypowiedzi są niestosowne do mojej osoby. Rozumiem, że już raz pan się wypowiedział, że widząc lokomotywę, odwraca pan wzrok. A bardzo ogromna część społeczeństwa jest zadowolona i robi sobie zdjęcia przy lokomotywie. Ma pan swoje zdanie i ja je szanuję. Po raz kolejny jest niezrozumienie, że tak jest napisane w studium, więc takie rzeczy muszą powstać. To gmina i burmistrz ustala kierunki. I nie pozwolę, by powstały tam mieszkania. Chcę ten teren zagospodarować właściwie. Państwo sami idziecie przeciwko dobru gminy i majątku, którym dysponujemy. A co do grilla, to powiem panu, że jest to bardzo przemyślane. Jest to początek inwestycji - powstanie cały kompleks wypoczynkowy w tym miejscu. Wiaty, grille są budowane przy parkingach, aby móc przyjechać, zaparkować i zrobić grilla - komentował z kolei burmistrz Gołuński.
Ostatecznie radni wyrazili zgodę na przystąpienie do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego dla nieruchomości prywatnej, z kolei większością głosów rada nie wyraziła zgody na przystąpienie do sporządzenia planu dla rejonu działek przy kartuskiej kolegiacie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze