Od pięciu lat w salkach przy kościele św. Wojciecha w Kartuzach odbywają się zajęcia socjoterapeutyczne dla dzieci ze szkół podstawowych. Dzięki zaangażowaniu kilku osób maluchy mają profesjonalną opiekę wychowawców, psychologa oraz wolontariuszy, gdy ich rodzice są jeszcze w pracy. Są wycieczki, kolonie, wyjazdy do kina i na basen. To wspaniała perspektywa, wobec bezcelowego chodzenia po ulicach; młodzież ma dobrze zorganizowany czas.
Podczas odwiedzin w świetlicy na jej temat rozmawialiśmy z proboszczem parafii św. Wojciecha ks. Markiem Trybowskim, opiekunką Magdaleną Krol oraz dziećmi. Z wypowiedzi wynika, że pomysł stworzenia tego miejsca był trafiony. Ks. Marek mówi: “Świetlica powstała w 1999 roku. Od tego czasu pomieszczenia w salkach dzierżawił Urząd Gminy prowadząc zajęcia dla dzieci. Od lutego br. dzięki życzliwości Burmistrza Gminy Kartuzy Mieczysława Grzegorza Gołuńskiego, działalność ta wraz z środkami finansowymi została przekazana Kartuskiemu Centrum Caritas, które istnieje przy parafii Św. Wojciecha. Dzięki takiej decyzji lokalnych władz możemy prowadzić znacznie szerszą działalność tej świetlicy, wydłużyć godziny jej działania. Zainteresować się większą grupą dzieci.
W najbliższym czasie chcemy, aby w świetlicy odbywały się nie tylko zajęcia socjoterapeutyczne, ale aby to było miejsce również wypoczynku jak i edukacji. Myślimy również o uruchomieniu darmowego dostępu do internetu dla dzieci i młodzieży tu przebywającej.
W świetlicy są zatrudnione 2 osoby oraz jej działalność wspierają woluntariusze m in. psycholog, a ostatnio także informatyk.”
O pracy w świetlicy socjoterapeutycznej opowiedziała opiekunka dzieci – Magdalena Krol “Zmiana instytucji finansującej naszą świetlicą dla dzieci nie ma żadnego znaczenia i na pewno jej nie odczuły, funkcjonujemy tak samo. Nie jesteśmy już zależni od Urzędu Gminy. Dzięki temu działamy również w okolicach Kartuz, podczas wyjazdów możemy zabrać dzieci z innych parafii. Latem wyjechaliśmy na kolonie organizowane przez Caritas. Był to dziesięciodniowy wyjazd do Załakowa, z którego skorzystało ponad 140 dzieci.
Do naszej świetlicy, za zgodą rodziców, zapisujemy dzieci uczące się w podstawówce, ale przychodzą również gimnazjaliści. Pomagają nam w organizowaniu zabaw i gier. Prowadzimy tu na przykład zajęcia adaptacyjne do życia, które później na pewno się przydadzą, np. jak wyładować swoją złość w sposób nieagresywny. Można zrobić sobie herbatę, zjeść drożdżówkę. Współpracujemy także ze szkolnym pedagogiem i psychologiem. Uważam, że jest to dobre miejsce dla dzieci. Zamiast chodzić po ulicach mogą posiedzieć tu, gdzie jest ciepło. Odrabiamy lekcje, oglądamy bajki. Organizujemy też zajęcia plastyczne, dzieci rozwijają się manualnie. Plusem świetlicy są godziny jej otwarcia. Zaczynamy o 12 lub 13 w zależności od godziny zakończenia lekcji, zamykamy między 16 i 17 tak, że większość rodziców zdąży odebrać swoje pociechy po powrocie z pracy.
W czasie ferii mieliśmy tu półkolonie. Wtedy byliśmy w Szymbarku, gdzie dzieci zobaczyły między innymi najdłuższą deskę świata. Wyjeżdżaliśmy też na basen i do kina.”
O to jak jest na świetlicy zapytaliśmy też dzieci: Sandra: “Bardzo lubię przychodzić
na naszą świetlicę. Jest tutaj bardzo fajnie. Czasami odrabiamy lekcje, ale częściej się bawimy, np. w liska, albo sałatkę owocową. Chodzimy też na spacery.”
Dwie Justynki:”Na świetlicy jest bardzo fajnie. Chodzimy na spacery, rysujemy. Wczoraj mieliśmy konkurs gry w skakankę. Najbardziej lubimy się bawić.”
/Angelika/
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze