29-letnia kobieta trafiła do szpitala wskutek wtorkowego wypadku na ul. Kolejowej w Kartuzach. Została potrącona na przejściu dla pieszych.
Do zdarzenia doszło we wtorek przed godz. 18 na ul. Kolejowej w Kartuzach.
- Policjanci wstępnie ustalili, że kierujący volkswagenem 37-letni mieszkaniec powiatu kartuskiego potrącił na przejściu dla pieszych 29-letnią kobietę- informuje st. asp. Piotr Gdaniec oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
29-latkę przetransportowano do szpitala. Kierujący był trzeźwy, ale zatrzymano mu prawo jazdy.
- Apelujemy o rozwagę i ostrożność oraz trzymanie się zasady im wolniej, tym bezpiecznej. Dozwolona prędkość nie zawsze jest bezpieczna - dodaje rzecznik.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
na tym przejściu jest bardzo niebezpiecznie ,ze względu na istnienie PKM , ludzie często wbiegają na jezdnie spiesząc się do kolejki nie patrząc na to czy samochód zdąży wychamować czy nie , tam powinny być światła
Teraz napewno mniej bolało odkąd pieszy ma pierwszeństwo zbliżając się do przejścia
Proszę osobę poszkodowaną w wypadku lub jej rodzinę o kontakt, przekażę istotne informacje w sprawie. Dawid Petrus tel.579925890
Dawid Petrus: ŻENADA
Kolejny przykład na to, że prawo nie gwarantuje bezpieczeństwa. Gdyby ludzie polegali najpierw na wyobraźni i zdrowych nawykach, nie byłoby cierpienia. Ale nie... Moje przejście, nieważne co kierowca chce zrobić, samochód zatrzyma się na mnie jak na przydrożnym dębie. Piesi są naiwni, nawet gdy prawo jest po ich stronie.
Chlopie co ty pitolisz. Prawo jazdy mam 12 lat, jezdzilem po kilkunastu krajach (i nie wylacznie w Europie), a nie tylko na pamiec po trasie Przodkowo-Kartuzy i NIGDY pieszy nie wbiegl mi na przejsciu pod kola. Wystarczy nie zapieprzac w terenie zabudowanym ile fabryka dala, uzywac mozgu i obserwowac otoczenie przejscia dla pieszych, a jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki nikt ci sie nie bedzie rzucal pod kola.
Piszę tylko o tym, że faktem jest to, że skóra, mięcho i kości nie mają szans z toną, dwiema, czy trzydziestoma. I o tym, że ograniczone zaufanie powinno działać w każdej głowie, zarówno tej co podróżuje na nogach, jak i tej co na dupie. Wszyscy są mądrzy do póki sami nie wylądują na OIOMie. Nawet siedzący na ławce przy drodze nie ma szans z pojazdem, gdy ten wypadnie z drogi, a co dopiero ten, który świadomie wkracza na jezdnię. Wy i te wasze "co ty pitolisz"...
@Qwerty Widzisz, Ty masz 12 lat prawo jazdy, a ja ponad 2x tyle, raz o mało co nie zabiłbym człowieka na przejściu, a nie zapierdzielałem, wyjeżdżam z zza zakrętu, słońce po oczach, nim wzrok się przyzwyczaił minęła sekunda może dwie, gdyby ten pieszy szedł ze spuszczoną głową już by był zapewne na tamtym świecie, w grę nie wchodziło żadne gwałtowne hamowanie - bo za mną jechały kolejne samochody, gdybym tak zrobił narobiłbym jeszcze więcej bałaganu. Prędkość nie była duża może 60km/h. Tylko przytomność tego człowieka uratowało mu zdrowie, a być może i życie. Powiadasz żaden pieszy nie wkroczył Ci na przejście, a mi już zdarzyło się, że pieszy bez upewnienia się, czy może bezpiecznie wejść na przejście dokonał takiego czynu wprost pod jadący pojazd, i to nie tylko pod mój, ale zbliżając się do przejścia widuje się jak jadący pojazd z przeciwka musi gwałtowniej hamować. Przepisy sa tak skonstruowane, że do potrąceń nie powinno dochodzić, bo na kierowcy jak i na pieszym ciążą pewne obowiązki, i prawo jest tak ułożone, że gdy jeden element zawiedzie drugi powinien zadziałać. Kierowca ma obowiązek zachować szczególna ostrożność, a nawet zwolnić, i póki co nie ma obowiązku "wpuszczać" pieszych na przejście gdy tacy oczekują przed przejściem - często widuje się jak kierowcy zatrzymują się przed przejściem i "zapraszają" pieszych do wejścia na pasy, tylko często i gęsto nie biorą pod uwagę fakt, że ten jadący z przeciwka nie zna intencji tego co się zatrzymał, i ten uprzejmy stwarza zagrożenie dla pieszego, bo pieszy wchodząc na przejście uważa, że jest bezpieczny i bywa, że ląduje pod kołami pojazdu "z drugiej strony". Osobiście też "zapraszam" pieszych, ale tylko wtedy gdy kierujący z przeciwka ma szansę bezpiecznie się zatrzymać. Pieszy też nie może sobie wleźć na przejście, może to uczynić tylko wtedy gdy może bezpiecznie przejść na drugą stronę- ile osób zachowuje się to tej reguły? Przejście dla pieszych to nie jest żaden azyl bezpieczeństwa, to jest wyznaczone miejsce do przekraczania jezdni przez pieszych. Ostatnia kwestia- oznakowanie przejść dla pieszych, powinniśmy dążyć do tego aby każde przejście było wyposażone w sygnalizację świetlną, nawet jeśli tam przechodzi dwóch pieszych na dobę. Przejścia w Kartuzach, kiepsko oświetlone, niejednolite to oświetlenie. Przykład "fajnego" przejścia to na ulicy Jeziornej, przejście w miejscu gdzie ciągle zalewało podczas ulew (obok dawnego budynku prokuratury), jest wzorowo oświetlone, jego przeciwieństwem jest przejście na ulicy Gdańskiej znajdujące się przy przejeździe kolejowym na wysokości obecnej siedziby MIRu, obecnie po 17 to jest tam jak to powiedział klasyk "ciemność, ciemność widzę". Gdyby kierowcy i piesi byli zaangażowani w spełnienie warunków jakie obowiązują przy przejściu dla pieszych, to nie powinniśmy mieć takich zdarzeń jak to opisane w artykule. Niestety największym problemem tutaj nie są przepisy, tylko ludzie.
Zgadzam się z Qwerty
Tak, pewnie. Na pewno mam na myśli to, że wszyscy na chama wkraczają pod koła. Dżyzasss...
na tym przejściu jest bardzo niebezpiecznie ,ze względu na istnienie PKM , ludzie często wbiegają na jezdnie spiesząc się do kolejki nie patrząc na to czy samochód zdąży wychamować czy nie , tam powinny być światła
Teraz napewno mniej bolało odkąd pieszy ma pierwszeństwo zbliżając się do przejścia
Proszę osobę poszkodowaną w wypadku lub jej rodzinę o kontakt, przekażę istotne informacje w sprawie. Dawid Petrus tel.579925890