W poniedziałek, 6 października, odbyła się kolejna rozprawa siedmiu żukowskich policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy. Wśród nich jest także były komendant Komisariatu Policji w Żukowie. Przesłuchiwani świadkowie przedstawili różne nieprawidłowości, które miały miejsce w tamtejszej jednostce policji.
Prokuratura Rejonowa w Kartuzach wszczęła śledztwo w październiku 2006 roku w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji w Żukowie. W trakcie śledztwa ustalono między innymi, że część funkcjonariuszy podczas przesłuchań świadków - zawiadamiających o przestępstwach, bez ich świadomości, wpisywała w protokołach przesłuchań wartość szkody poniżej 250 zł. Miało to na celu zakwalifikowanie zdarzeń jako wykroczeń, a nie przestępstw. Miało się to dziać jakoby na nieoficjalne polecenie komendanta Marka M. Powodowało to polepszenie statystyk wykrywalności przestępstw, co fałszowało wyniki pracy policjantów i mogło być przyczyną udzielenia im premii.
W marcu br. siedmiu funkcjonariuszy z Komisariatu Policji w Żukowie, w tym dwóch będących już na emeryturze, zasiadło na ławie oskarżonych. Sześciu z nich - Andrzejowi D., Krzysztofowi F., Krzysztofowi H., Arturowi H., Sławomirowi S. i Jarosławowi W. postawiono zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy. Natomiast byłemu komendantowi Markowi M. zarzucono przekroczenie uprawnień. Oskarżeni policjanci zostali zawieszeni w obowiązkach, jednak wrócili już do pracy.
- Ktoś przecież musi pracować - stwierdził Jacek Formela, komendant powiatowy kartuskiej policji. - W ich sprawie toczy się postępowanie. Jeżeli okażą się winni, wówczas podjęte zostaną wobec nich odpowiednie kroki.
Zaniżona wartość skradzionego roweru
Podczas rozprawy pojawił się wątek skradzionego w 2004 roku roweru. Jak wynika z dokumentów, jeden z policjantów przyjął zgłoszenie i w protokole przesłuchania poszkodowanego wpisał wartość roweru na kwotę 250 zł.
Jan G., który był poszkodowanym, stwierdził w sądzie, że wartość jednośladu była znacznie wyższa i że tak zeznawał podczas przesłuchania na komisariacie policji.
- W mojej ocenie wartość roweru została dopisana do protokołu - stwierdziła Iwona K., którą również przesłuchano w tej sprawie. - Nie wiem skąd wzięła się w zeznaniach ta wartość roweru.
Statystyki mają wpływ na premię policjantów?
Karol S., który na co dzień pracuje w Komisariacie Policji w Żukowie, twierdzi, że nie słyszał, aby przestępstwa, co do których sprawcy nie zostali wykryci, przekwalifikowano na wykroczenia. Nie potrafił w pełni odpowiedzieć, jakie to ma znaczenie dla policji.
- Chodzi o poprawę statystyk, jednak nie wiem, jakie to ma znaczenie - oznajmił przesłuchiwany świadek. - Nie wiem też, czy wykrycie przestępstwa a wykrycie wykroczenia ma taką samą wartość.
Przesłuchiwany policjant przyznał, że za wyniki w pracy policjanci otrzymują premię, np. za zatrzymanie złodziei na gorącym uczynku. Jednak nie wie, jakie to ma znaczenie w statystykach.
Niewypłacone pieniądze za obsługę samochodów
Do Komisariatu Policji w Żukowie przeniesiono kilku funkcjonariuszy z innej jednostki. Nie akceptowali oni jednak panujących w żukowskiej jednostce zasad. Zdaniem Karola S. mogło chodzić między innymi o niewypłacanie pieniędzy za codzienną obsługę samochodu.
- Wiem, że za wykonanie obsługi codziennej samochodu należy się świadczenie pieniężne, które wynosiło około 2 zł za dzień - oznajmił Piotr R., policjant z Żukowa, który również zeznawał podczas dzisiejszej rozprawy. - Ta obsługa należała się kierowcy, który jako pierwszy wpisał się na listę i pobrał do służby pojazd.
Jak twierdzą przesłuchiwani policjanci - Karol S. i Piotr R., oficjalnie mówiło się wówczas w komisariacie, że pieniędzy nie wypłacano, gdyż przeznaczano je na artykuły biurowe. Jednak jeden z przesłuchiwanych policjantów był innego zdania.
- Uważam, że były komendant Marek M. przywłaszczał pieniądze, które należały się policjantom za obsługę codzienną pojazdu - oświadczył policjant. - Nie mogę powiedzieć tego na pewno, ale takie wnioski można wyciągnąć.
Anulowanie mandatów po znajomości
Na jaw wyszła jeszcze jedna sprawa, która rzuca cień podejrzenia na Marka M., byłego komendanta żukowskiej policji. Dotyczy ona anulowania mandatu synowi Jacka K., który według świadków przyjaźni się z Markiem M.
Karola S. zeznał w prokuraturze, że gdy pewnego dnia pełnił służbę, zatrzymał pojazd do kontroli. Na kierowcę nałożył wówczas mandat w wysokości 650 złotych oraz przyznał mu 10 punktów karnych (między innymi za brak fotelika dla dziecka i niezapięte pasy). Kierowca samochodu podszedł do niego z telefonem i poprosił, aby z kimś porozmawiał, jednak funkcjonariusz nie uczynił tego. Wspólnie udali się na komisariat, gdzie po pewnym czasie pojawił się ojciec zatrzymanego kierowcy - Jacek K., który powiedział synowi, aby przyjął mandat, a on mu punkty załatwi.
- Nie wiem, czy pan Jacek K. mu to faktycznie załatwił, ale kolega z pracy - Stefan K. - mówił mi, że pewnego dnia sprawdzał tego kierowcę i okazało się, że miał on na swoim koncie tylko jeden punkt karny - powiedział świadek.
Policjant stwierdził, że nie posiada wiedzy o tym, w jaki sposób można usunąć punkty karne z bazy danych.
- Nałożone punkty karne mam odnotowane w notatniku służbowym oraz na mandacie - dodał. - Nie wiem natomiast nic o tym, aby były komendant lub ktokolwiek inny przyjmował korzyści majątkowe.
Kolejna rozprawa w styczniu
Termin kolejnej rozprawy sędzia Aleksandra Śledzińska wyznaczyła na 14 stycznia na godzinę 10. Wówczas przesłuchanych ma zostać trzynastu świadków. Można spodziewać się kolejnych "faktów" z pracy żukowskiej policji.
Piotr Borycki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze