Reklama

Prokuratura postawiła zarzuty dwóm osobom odpowiedzialnym za śmierć Dawidka

14/05/2008 16:58

Dzisiaj Prokuratura Rejonowa w Kartuzach postawiła zarzuty nieudzielenia niezbędnej pomocy półrocznemu Dawidkowi pielęgniarce z kartuskiego szpitala oraz lekarce z Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej "Kaszuby". Obie kobiety nie przyznały się do winy.

Jak w wywiadzie dla Expressu Kaszubskiego powiedziała Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, pierwszą osobą, której postawiono zarzuty, jest pediatra z NZOZ w Kartuzach. Prokuratura zarzuca jej nieudzielenie jakiejkolwiek pomocy lekarskiej śmiertelnie choremu Dawidkowi oraz nie wezwanie karetki pomimo tego, że w ramach pełnionych obowiązków mogła to zrobić bez narażenia kogokolwiek na konsekwencje.

Zarzuty postawiono również pielęgniarce oddziałowej ze Szpitala Rejonowego w Kartuzach. Zdaniem prokuratury ona również nie udzieliła niezbędnej pomocy dziecku.

- Pielęgniarka, wbrew procedurze, nie przeprowadziła wywiadu na temat stanu zdrowia dziecka, nie powiadomiła lekarza Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, mimo, że w ramach wykonywanych obowiązków mogła to uczynić - oznajmiła Grażyna Wawryniuk.

Obie kobiety w sprawie śmierci Dawidka składały dzisiaj wyjaśnienia w Prokuraturze Rejonowej w Kartuzach. Żadna z nich nie przyznała się do winy.

- Na razie ograniczyliśmy się do postawienia zarzutów nieudzielenia pomocy, natomiast w tej chwili przygotowywane jest postanowienie o powołaniu biegłego, któremu przekazane zostaną opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej oraz wyjaśnienia obu pań – poinformowała Grażyna Wawryniuk. – Chodzi o uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy istnieje bezpośredni związek między nieudzieleniem pomocy, a zgonem dziecka. O dalszych czynnościach prokuratury będzie można zatem powiedzieć po uzyskaniu opinii biegłych.

pio

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2008-05-16 10:28:18

    On tak mówi bo w tej chwili jest zdrowy na ciele, gdyby musiąl tam pójść i miał swiadomość że ten jegomość ma go za chwilę kroić, to szybko by wymiękł (zawsze można zostawić jakiś gazik, troche więcej przyciać uszkadzając jakis nerw)) i grzeczniutko wykonywałby polecenia lekarzy i pielęgniarek. Ostatnio miałem okazje sprawdzic to na własnym ciele.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2008-05-16 08:27:28

    czys ty oczadzial?nie wiem czym sie odzywiasz ,ze tak glupio piszesz. ja sie moge nie znac na szpitalnictwie ale jak ide z dzieckiem do szpitala to ich obowiazkiem jest udzielic mi fachowej porady i tyle. obowiazkiem ,za ktory biora pieniadze.niektorzy calkiem spore. a co miala zrobic? bic sie?moze podpalic szpital? zrobila to co jej kazano ,bedac pewna ,ze inaczej sie nie da. nie szargaj Matki ,ktora stracila swoje Dziecko.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2008-05-16 01:26:47

    Gów... prawda. Idź do restauracji, w której nie będą z jakiegoś powodu chcieli Ciebie obsłużyć i siedź tam, aż zdechniesz z głodu. Bo w ten sposób wykażesz się "odpowiedzialnością" - zgodnie z Twoim rozumowaniem. Jak to śpiewał Liroy: "Wszystko pojeb***. Dlaczego tak jest?" Cały czas się mówiło o tym, że lekarka z NZOZ kazała natychmiast udać się do szpitala, a teraz chcą ją sądzić za to, że nie kazała matce dziecka czekać pół godziny na karetkę... Rozumiem to, że pielęgniarka musi zostać przyciśnięta do ściany, aby w końcu powiedziała, jakie rzeczywiście zasady panują w szpitalu i kto za tą sytuację jest odpowiedzialny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości