Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wyniki w gimnazjach podobnie jak w podstawówkach, równia pochyła. Ten sam zabieg autorski, zamiast porównywac się do sredniej w województwie, podaje się jakieś zastępcze, które tak naprawde mówią , ze w grupie słabych jesteśmy w środku i ze jest gorzej niz w poprzednim roku. Prawda jest banalnie prosta, wymieniliśmy leszych dyrektorów na gorszych, lepszych nauczycieli na gorszych. Proszę mi tylko nie wciskać, ze rodzice się mniej staraja.
Jako osoba z edukacją mająca sporo wspólnego w ogóle nie jestem zaskoczona fatalnymi wynikami z angielskiego. Mentalność młodzieży w Kartuzach jest taka że tylko ręce załamać i płakać. Zamiast wykorzystać każdą okazję żeby poznawać nowy język to są chętni byle tylko przepchnąć go jakoś do następnej klasy. W Trójmieście sytuacja naprawdę ma się inaczej... nawet rodzice zwracają uwagę na naukę angielskiego, kontrolują odrabianie zadań bo uważają język obcy (angielski, niemiecki, nieważne który....) jako jeden z ważniejszych szkolnych przedmiotów. Dzieci od początku są uświadomione że takim świecie w jakim teraz żyjemy język obcy choćby komunikatywny jest istotny przy ubieganiu się o ogromną liczbę stanowisk. A kartuskim absolwentom życzę powodzenia bo jak się teraz nie wezmą do roboty to powodzenia w rywalizacji o dobre stanowiska w pracy. Z uczniami z trójmiasta szans nie mają. :P
Wyniki w gimnazjach podobnie jak w podstawówkach, równia pochyła. Ten sam zabieg autorski, zamiast porównywac się do sredniej w województwie, podaje się jakieś zastępcze, które tak naprawde mówią , ze w grupie słabych jesteśmy w środku i ze jest gorzej niz w poprzednim roku. Prawda jest banalnie prosta, wymieniliśmy leszych dyrektorów na gorszych, lepszych nauczycieli na gorszych. Proszę mi tylko nie wciskać, ze rodzice się mniej staraja.
Jako osoba z edukacją mająca sporo wspólnego w ogóle nie jestem zaskoczona fatalnymi wynikami z angielskiego. Mentalność młodzieży w Kartuzach jest taka że tylko ręce załamać i płakać. Zamiast wykorzystać każdą okazję żeby poznawać nowy język to są chętni byle tylko przepchnąć go jakoś do następnej klasy. W Trójmieście sytuacja naprawdę ma się inaczej... nawet rodzice zwracają uwagę na naukę angielskiego, kontrolują odrabianie zadań bo uważają język obcy (angielski, niemiecki, nieważne który....) jako jeden z ważniejszych szkolnych przedmiotów. Dzieci od początku są uświadomione że takim świecie w jakim teraz żyjemy język obcy choćby komunikatywny jest istotny przy ubieganiu się o ogromną liczbę stanowisk. A kartuskim absolwentom życzę powodzenia bo jak się teraz nie wezmą do roboty to powodzenia w rywalizacji o dobre stanowiska w pracy. Z uczniami z trójmiasta szans nie mają. :P