Tuż po powrocie po feriach uczniowie wiedzieli już o sytuacji na Ukrainie. Każdy z nich widząc, że Polacy pomagają to i oni postanowili zareagować. To była wspólna decyzja uczniów i nauczycieli. Uznali, że i oni będą pomagać. W szkole jest trzech uczniów z Ukrainy. Pedagog i psycholog rozmawiali z młodzieżą ukraińską na temat zmian sytuacji politycznej i ich osobistej.
Szkoła jest w stałym kontakcie z organizacją, która koordynuje to przedsięwzięcie. Dzięki temu wiadomo co jest najbardziej potrzebne. Szkolnymi koordynatorkami są nauczycielki: Ewelina Szczepkowska i Katarzyna Kwidzińska.
- Zbieramy dary już drugi tydzień, a zakończymy 18 marca. Cieszę, że chociaż w ten sposób możemy pomóc. Nie jesteśmy nastawieni na ilość tylko na czyny i pokazaniu dobroci. Chcielibyśmy aby ci ludzie mogli wrócić do siebie, czy tak się stanie nie wiemy – mówi Kazimierz Klas, dyrektor Powiatowego Zespołu Szkół w Przodkowie.
- Ciągle jesteśmy jeszcze w szoku i niezgodzie na takie postępowanie. Natomiast rozumny człowiek nie jest w stanie pojąć argumentów napastników, ich fałszu i obłudy oraz sposobu, że można w XXI wieku tak sobie napaść obce państwo pod kłamliwym pozorem i trwać w tym. Z tego co widzimy jaśnie wielmożny car tkwi w tym swoim błędzie a raczej obłędzie, że on jest wielkim przywódcą i przywraca wielkość Rosji niczym Iwan Groźny czy Piotr I, którzy z kolei są zwykłymi klasycznymi mordercami – dodaje dyrektor Klas.
Kilkanaście dni temu przyjęto do I klasy technikum grafiki i poligrafii cyfrowej uciekinierkę z Ukrainy Janę Krinicką, która przybyła do Polski z miejscowości Mala Radogocz, 300 kilometrów od Lwowa. Przyjechały wraz z mamą i młodszą siostrą.
Jak wyglądała ich droga do Polski? Część trasy przejechały samochodem, potem ze względu na olbrzymi korek szły do granicy pieszo 20 kilometrów. Od kilkunastu dni jest już w Polsce. Cała rodzina zatrzymała się w Kczewie, gdzie mają lokum a jej mama znalazła już pracę.
Jeszcze przed wojną miały plan by zamieszkać w Polsce. Starszy brat Jany już od 5 lat pracuje w Żukowie. Napad Rosji na jej kraj przyspieszył wyjazd. Ich dom stoi blisko elektrowni. To było dla nich dużym zagrożeniem w razie wejścia wojsk rosyjskich.
- Jestem uczennicą I klasy w Powiatowym Zespole Szkół a moja siostra uczy się w przodkowskiej podstawówce. W szkole jest miła atmosfera. Mam już fajne koleżanki i kolegów. Marzę o zakończeniu technikum i podjąć pracę związaną z grafiką i projektowaniem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze