Reklama

Przyczyna bójki: "przekręty" w kartuskim szpitalu

13/05/2008 10:01
Juliusz Zielonka, członek Zarządu Powiatu Kartuskiego, przybliża kulisy bójki, która miała miejsce w zeszły weekend w Chmielnie. Twierdzi, że nim się rozpoczęła, dyskutował ze Sławomirem Matkowskim na temat nieprawidłowości, których dopuścił się jego ojciec Jerzy Matkowski, będąc dyrektorem kartuskiego szpitala. Informacje o "przekrętach" potwierdziła starosta Janina Kwiecień.

W zawiadomieniu o pobiciu wystosowanym do prokuratury Juliusz Zielonka twierdzi, że były dyrektor Jerzy Matkowski, gdy był jeszcze szefem kartuskiego szpitala, zaciągnął na niekorzystnych warunkach pożyczkę w wysokości pół miliona złotych bez zgody oraz poinformowania o tym fakcie członków zarządu powiatu.

- Jak wynika z dokumentów, pożyczka ta została zaciągnięta jesienią w wysokości pół miliona złotych - powiedziała pani starosta. - Rzeczywiście pan Jerzy Matkowski w ogóle tej pożyczki nie uzgadniał z nami. Nie chcę jednak wnikać w prawne niuanse. Na pewno było naruszenie dyscypliny finansowej. Kiedy się jednak o tym dowiedzieliśmy, dyrektor już nie pracował, więc nie można było się odnieść do tego bezpośrednio.

Drugą sprawą, którą porusza etatowy członek zarządu powiatu, jest podpisanie przez Jerzego Matkowskiego porozumienia płacowego z lekarzami. Było ono uzgodnione w tajemnicy przed organem założycielskim oraz pozostałą załogą szpitala. Zdaniem Juliusza Zielonki jest to niezgodne z Ustawą o związkach zawodowych.

- Porozumienie to zostało podpisane 31 stycznia br. wyłącznie ze związkiem zawodowym lekarzy - oznajmiła Janina Kwiecień. - Skutek tego porozumienia rzeczywiście niesie za sobą ogromną kwotę, której nie jesteśmy w stanie zapłacić lekarzom. Niestety teraz nic nie możemy zrobić, ponieważ porozumienie jest podpisane prawidłowo. Podwyżka, którą daliśmy pracownikom szpitala w październiku ubiegłego roku, była z nami konsultowana. Wspólnie liczyliśmy, jakie będą jej skutki na ten rok i czy w ogóle będzie stać na nią szpital. Natomiast styczniowe podwyżki są sprawą, o której nic nie wiedzieliśmy. Poza tym uważam, że jeżeli mielibyśmy dać podwyżkę lekarzom, to dlaczego jej nie dać także pozostałym pracownikom, jak to miało miejsce wcześniej.

Ostatnią nieprawidłowością, o której wspomina w swoim wniosku Juliusz Zielonka, jest kwestia wydzierżawienia pomieszczeń - jak twierdzi - za śmiesznie niskie kwoty. Jakby tego było mało, większość dokumentacji związanej z najmem pomieszczeń zniknęła ze szpitala.

- Tutaj nie mogę się zgodzić z panem Juliuszem - stwierdziła Janina Kwiecień. - Nie spostrzegliśmy, aby część dokumentów zniknęła. Tak naprawdę nie wiemy nawet, czy w ogóle zostały one podpisane. Jeśli chodzi o kwoty, to rzeczywiście nie były one rewaloryzowane. W tej chwili faktycznie uważamy, że są one za małe, jednak dwa lata temu czy rok temu były one dobre. - O tych wszystkich przekroczeniach dowiedzieliśmy się dopiero wówczas, gdy nowa dyrektor Barbara Kolmas zaczęła analizować wszystkie dokumenty - dodała starosta. - Decyzji o złożeniu wniosku do prokuratury jeszcze nie podjęliśmy, ponieważ są to świeże sprawy, których dokumenty analizowaliśmy na ostatnim zarządzie. Byliśmy po prostu w trakcie szukania wszystkich dokumentów oraz dochodzenia do faktów. Natomiast żeby wystąpić do prokuratury, to trzeba mieć już konkretne materiały i być pewnym do końca, a my co do niektórych rzeczy nie jesteśmy pewni.

W dzisiejszej telefonicznej rozmowie prokurator Marek Kopczyński oznajmił, że zawiadomienie Juliusza Zielonki o popełnieniu przestępstwa jest na etapie postępowania sprawdzającego. Prokurator, któremu przyznano tę sprawę, jest w trakcie analizy dokumentów. Na wszczęcie postępowania kartuska prokuratura ma 30 dni od momentu złożenia zawiadomienia.

pio

Treść zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez Juliusza Zielonkę w kartuskiej prokuraturze:

"Zawiadamiam, że w dniu 2 maja 2008 roku w Chmielnie po godzinie 23:00 zostałem pobity przez Sławomira Matkowskiego [...] podczas uroczystości otwarcia remizy OSP i WTZ. Na uroczystościach tych przebywałem oficjalnie jako pracownik samorządowy - etatowy członek Zarządu Powiatu Kartuskiego. W zakresie powierzonych mi obowiązków zajmuję się również opieką zdrowotną na terenie powiatu, a tym samym szpitalem w Kartuzach. W luźnych rozmowach z wieloma osobami obecnymi na tej części uroczystości, która odbywała się w Domu Kultury w Chmielnie, rozmawialiśmy o obecnej sytuacji w szpitalu i jego przyszłości (sam osobiście do tych spraw podchodzę z wielką pasją).

Dyrektor Jerzy Matkowski pełnił funkcję szefa szpitala do końca stycznia tego roku. Po jego odejściu z placówki ja i inni członkowie zarządu dowiedzieliśmy się o wielu nieprawidłowościach, jakich dopuścił się w szpitalu. Od kilku miesięcy miałem dylemat, na ile były one złamaniem prawa, bo w takiej sytuacji moim obowiązkiem było powiadomienie wymiaru sprawiedliwości. Mówiąc o przekroczeniach jakich dopuścił się dyr. Matkowski mam na myśli:

- zaciągnięcie na bardzo niekorzystnych warunkach finansowych, bez powiadomienia organu założycielskiego, czyli powiatu, pożyczki w wysokości pół miliona PLN (naruszenie ustawy o finansach publicznych i niegospodarność),

- podpisanie w tajemnicy przed organem założycielskim (ten zawsze musi wyrazić zgodę na wszelkie decyzje rodzące skutki finansowe dla powiatu) i pozostałą załogą szpitala separatystycznego porozumienia płacowego z lekarzami, w negocjacjach brał udział tylko jeden związek zawodowy – lekarzy, co jest niezgodne z Ustawą o związkach zawodowych,

Na ostatnim zarządzie, w którym brałem udział (a którego część wyjazdowa odbyła się w szpitalu), powziąłem informację o podpisaniu przez dyr. Matkowskiego wielu umów na najem pomieszczeń za śmiesznie niskie kwoty, mało tego większość dokumentacji z tym związanej zginęła ze szpitala, w tym umowy, ta ostatnia informacja przeważyła.

Po długim weekendzie miałem się wybrać do prokuratury. Niestety w rozmowie ze Sławomirem Matkowskim, synem dr. Jerzego Matkowskiego, poinformowałem go o tym fakcie, mówiąc do niego (cytuję dosłownie): „Tym, co Twój ojciec zrobił na koniec w szpitalu w Kartuzach, powinien zająć się prokurator”. Po tych słowach otrzymałem silny cios pięścią w skroń, zamroczony upadłem. Pomimo tego, że pana Sławomira próbowało powstrzymać dwóch strażaków z OSP w Chmielnie, zdołał zadać mi jeszcze dwa silne ciosy nogą w okolice klatki piersiowej.

Obecnie jestem w trakcie leczenia, nie wiem jak długo ono potrwa. Czynu pana Sławomira Matkowskiego nie sposób potraktować inaczej, jak chęć przestraszenia mnie i odwiedzenia od decyzji powiadomienia wymiaru sprawiedliwości, wywarcia na mnie, jako funkcjonariusza publicznego wpływu w celu odstąpienia od zawiadomienia prokuratury".
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    KwitnącyBluszcz - niezalogowany 2008-05-17 10:27:52

    Może trzeba też dodać że pan Sławomir M. jest kierownikiem warsztatów terapii zajęciowej w Somoninie i z pewnością on tez przebywał tam służbowo więc pan M. powinien panować nad swoimi emocjami szczególnie, że pracuje z osobami niepełnosprawnymi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    miss yogi - niezalogowany 2008-05-14 09:04:36

    Panie Bartku Kitowski Gratuluję poczucia humoru. Jęśli ktoś wie że zielonkę zapuszkował własnie Artur Socha to umieszczenie jego zdjęcia szpitala z baloona jest super nawiązaniem. ;) A tak na serio to obawiam się że trzeba bedzie powołać nie tylko nowego przewodniczącego PO ale też wkrótce nowego starostę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    emimamuska - niezalogowany 2008-05-14 08:43:13

    kartuzy to przekręt?? w porównaniu z tym co robią nasi posłowie to dopiero przekręt, a to że czasem ktoś w morde dostanie................... ;) :razz: :cool:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości