Podczas środowej sesji Rady Miejskiej w Kartuzach powrócił temat rozbudowy Szkoły Podstawowej w Łapalicach. Mieszkańcy apelowali, a wręcz prosili radnych o pozostawienie waśni i polityki za drzwiami obrad i wprowadzeniu do Wieloletniej Prognozy Finansowej tak ważnej dla nich inwestycji. Część radnych optowała jednak za budową nowego budynku szkoły. Po niemal trzygodzinnej dyskusji przerwano obrady, by udać się do Łapalic i obejrzeć warunki, w jakich uczą się dzieci. Po przerwie radni znów zabrali głos i choć początkowo wydawałoby się, że zdejmą ten punkt z programu sesji, większością głosów zagłosowali za rozbudową szkoły w Łapalicach.
Zgodnie z zapowiedzią rodzice uczniów Szkoły Podstawowej w Łapalicach przybyli na środową sesję Rady Miejskiej w Kartuzach, by prosić radnych o wpisanie rozbudowy szkoły do Wieloletniej Prognozy Finansowej. Dyskusję w tym przedmiocie rozpoczął burmistrz Mieczysław Gołuński, przedstawiając szczegółowy zakres planowanej rozbudowy placówki.
Podkreślał też konieczność jak najszybszego rozpoczęcia inwestycji.
- W dobie pandemii ta szkoła nie ma prawa funkcjonować, bo nie ma możliwości stworzenia w niej bezpiecznych warunków do nauki. Dziś jest ten moment, kiedy musimy rozwiązać ten problem. Dlatego też liczę na rozsądek i na to, że radni przychylą się do realizacji tej inwestycji. W tym roku zamierzamy rozpocząć rozbudowę szkoły, a w przyszłym roku ją zakończyć. Kosztorysowa wartość zadania to około 3 mln zł - mówił burmistrz Mieczysław Gołuński.
Konieczność i to niezwłoczną rozbudowy placówki zgłaszali też rodzice, nauczyciele oraz dyrektor.
- Sytuacja w naszej szkole jest najtragiczniejsza w całej gminie. Praca w tych warunkach dla nauczycieli, jak i dla dzieci, jest bardzo ciężka. Warunki te są niegodne jak na XXI wiek. Małe, pięcioletnie dzieci, muszą przychodzić na drugą zmianę. To jest niedopuszczalne. Każde miejsce, każdy najmniejszy zakątek szkoły jest już wykorzystany. Nie wyobrażam sobie pracy w takich warunkach, szczególnie pracy dzieci. Tak nie powinno być - podkreślała Katarzyna Karwacka, dyrektor Szkoły Podstawowej w Łapalicach.
- Jestem nauczycielką w tej szkole, córką byłej dyrektor szkoły, osoby, która walczyła o budowę tej szkoły. Pamiętam jak było wówczas trudno przekonać ówczesnych radnych do tego zadania. Mieszkańcom nie zabrakło jednak determinacji i sami przygotowali projekt. Ostatecznie udało się przekonać władze gminy i szkoła powstała. Teraz przyszło nam walczyć po raz drugi. Biblioteka pełni funkcję świetlicy i sali logopedycznej. Sala gimnastyczna to też sala lekcyjna. Często wychodzimy na spacer z dziećmi. Mimo tak złych warunków, mamy jedna duże osiągnięcia. Warunki do nauki i pracy są tragiczne. Nie chcemy żadnego pałacu, chcemy tylko godnych warunków na nauki dla naszych dzieci. Dlatego prosimy, abyście nam pomogli - akcentowała nauczycielka Szkoły Podstawowej w Łapalicach.
- Jestem mamą dwójki dzieci. Moje dziecko uczęszczało wcześniej do innych szkół. W Łapalicach, choć warunki są tragiczne, czuje się bardzo dobrze. To, że ta szkoła musi zostać rozbudowana, jest bezsprzeczne. W tej chwili jest to tylko spór polityczny. Zakopcie topór w ziemi. Zakończcie waśnie. Nie patrzcie na nas rodziców, ale na nasze dzieci. Chcemy godnych warunków dla naszych dzieci - apelowała jedna z matek.
- Jestem matką trójki dzieci. Mój dzień wygląda tak, że zawożę i odbieram dzieci ze szkoły. Zrezygnowałam z pracy, bo dzieci uczęszczają do szkoły na różne godziny, o różnych godzinach kończą zajęcia, więc często jest tak, że aż sześć razy muszę kursować do szkoły. Co ważniejsze, dzieci muszą uczyć się popołudniami. To nie jest komfortowa sytuacja dla nich. Nie przyswajają już tak wiedzy, jakby uczyli się w godzinach porannych. Kiedy mają odrabiać lekcje, jak kończą zajęcia późnym popołudniem? Nasze dzieci nie mają warunków do nauki - mówiła inna z matek.
- Jest to dla mnie temat bliski mojemu sercu. To co najważniejsze, zostało już powiedziane. Była mowa o tym, że powinniśmy zostawić to, co nas różni, a starać znaleźć się to, co nas łączy. Tak, jak powiedziała jedna z matek, dzieci są w stu procentach nieświadome tego, czym my się różnimy. I tak powinno pozostać. Większość radnych pochodzi z małych miejscowości, w których są szkoły. Dlatego większość z nas wie, jak wielkie znaczenie ma funkcjonowanie szkoły w środowisku lokalnym. Szkoła jest bowiem nie tylko placówką oświatową, ale tez instytucją kulturalną. Powinniśmy więc nie tylko kierować się kwestiami finansowymi, ale też patrzeć na aspekt społeczny. Nowoczesne funkcjonowanie samorządu powinno opierać się na tym, że rada jako organ stanowiący i kontrolny, nie powinna interesować się tym, ile kosztować będzie dana inwestycja. To nie powinno nas interesować - podkreślał radny Arkadiusz Socha.
- Rozwój i bezpieczeństwo dzieci są najważniejsze. Uważam, że przede wszystkim powinniśmy patrzeć na dobro dzieci. Jestem nauczycielem, więc wiem, że jeśli są warunki lokalowe, to wyniki dzieci są o wiele lepsze - dodawał radny Mirosław Paczoska.
Radny Jacek Richert zwrócił z kolei uwagę na to, że radni po raz kolejny dowiadują się o planowanych inwestycjach na końcu. I tak naprawdę o tym, że jest projekt rozbudowy szkoły w Łapalicach, dowiedział się przeddzień sesji. Stanowisko radnego poparli też inni, podkreślając, że nie dochodziłoby do takich sytuacji i sporów, gdyby radni byli na bieżąco informowani o realizowanych przez urząd projektach.
Wiceburmistrz Sylwia Biankowska zaznaczyła jednak, że to radni podjęli decyzję o zabezpieczeniu środków na wykonanie projektu, więc powinni mieć wiedzę o jego realizacji. Także rodzice dziwili się, że radni nie mają pojęcia o tym, co dzieje się samorządzie.
Szkoła w Łapalicach bez przyszłości?
Zdaniem radnego Jacka Wesołowskiego, szkoła w Łapalicach nie ma przyszłości, gdyż z uwagi na bliskość Kartuz i bogatszej oferty kształcenia w tamtejszych placówkach, rodzice będą posyłać dzieci do szkół w mieście.
- Z przygotowanego przez burmistrza audytu wyczytałem wiele ciekawych rzeczy. Nie byłem świadomy, że w Łapalicach są tak złe warunki. Uważam jednak, że nawet po rozbudowie tej szkoły, nie czeka jej świetlana przyszłość. Bliskość do Kartuz i bogatszej oferty kształcenia, nie spowoduje, że nagle w Łapalicach klasy się zapełnią. Wręcz przeciwnie. Tym bardziej, że otrzymałem wyniki sprawdzianów ósmoklasistów. Niestety mieliśmy rację, w Prokowie i Łapalicach te wyniki są najgorsze. Nie wynika to z tego, że uczą tam gorsi nauczyciele, ale po prostu nauczyciele nie mają szansy się wykazać. W rocznikach szkolnych w obwodzie szkoły jest 20 dzieci, a do szkoły chodzi ośmioro dzieci. Widać więc, że rodzice już posyłają dzieci do szkół miejskich - zaznaczał wiceprzewodniczący Jacek Wesołowski.
- Mam świadomość, że za pięć, sześć lat rodzice, którzy posyłają dzieci do Łapalic, wezmą je stąd i poślą do szkoły w Kartuzach. Nie wynika z tego, że szkoła w Łapalicach nie wymaga rozbudowy. Wymaga. Jestem pewny, że nasz system oświaty idzie w tym kierunku, że ustawodawca będzie musiał gminie pozwolić na zmiany organizacyjne w sieci szkół i tworzenie szkół klasowy od 1 do 4, a to, gdzie dzieci będą uczyły się kolejnych klasach, zadecydują rodzice. Szkoła w Łapalicach w przyszłości będzie więc szkoła czteroklasową, ale z przedszkolem i zerówką, gdzie liczba dzieci będzie większa niż dziś. Dlatego uważam, że rozbudowa jest potrzebna - dodawał
Budowa nowego budynku lepszą opcją?
Głos w dyskusji zabrał też Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach, zaznaczając, że dzieci z Łapalic zasługują na szkołę z prawdziwego zdarzenia, z perspektywami i bogatą ofertą.
- Jako osoba, która widzi opór niektórych radnych co do tej inwestycji, ale tylko i wyłącznie w tym miejscu, zaproponowałem państwu rozwiązanie alternatywne. Po to, aby znaleźć konsensus w tej trochę patowej sytuacji. Rozumiem, że temat jest trudny, najlepiej się nie odzywać. Schować głowę w piasek. Ale nie tędy droga. Mieszkańcy Łapalic zasługują na szkołę z prawdziwego zdarzenia, szkołę z perspektywami, godnymi warunkami pracy zarówno dla uczniów, jak nauczycieli. Ale nie na rok, dwa czy trzy, ale na kolejne dekady. Szkoła, która będzie także ośrodkiem kultury, a przede wszystkim motorem rozwoju całego państwa sołectwa - podkreślał szef rady Mariusz Treder.
- Chciałbym, aby była to szkoła, do której rodzice chętnie będą posyłać dzieci. Szkoła z pracowniami fizycznymi, chemicznymi, z dwujęzycznymi klasami. Dlaczego idziemy w kierunku, że to w mieście tworzone są szkoły, które mają perspektywy? Mieszkańcy z terenów wiejskich posyłają dzieci do szkół miejskich, bo jest bogatsza oferta. W moim przekonaniu tę ofertę powinniśmy przenieść na tereny wiejskiej, aby szkoły wiejskie też były szkołami atrakcyjnymi. Podniosę dwie ręce za budową nowej szkoły, prawdziwej szkoły dla Łapalic. A teraz odnoszę wrażenie, że robimy wszystko, abyście takiej prawdziwej szkoły na swoim terenie nie mieli. Być może za kilka lat minister edukacji wprowadzi nakaz, aby każda szkoła miała pełnowymiarową salę gimnastyczną. I co wtedy? Panie burmistrzu, gdzie wybudujemy tę salę? - pytał Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.
Odpowiadając, burmistrz poinformował, że sala gimnastyczna mogłaby powstać na obecnym parkingu przyszkolnym.
Szef rady odniósł się także do kosztów realizacji inwestycji, akcentując, że wartość kosztorysowa rozbudowy szkoły w Łapalicach jest zbyt wysoka.
Wizyta w szkole punktem przełomowym
Po niemal trzygodzinnej dyskusji na wniosek radnego Arkadiusza Sochy i rodziców, przewodniczący przerwał obrady i radni udali się do Szkoły Podstawowej w Łapalicach, by zapoznać się z warunkami, w jakich od września naukę mają kontynuować dzieci z Łapalic. Wizyta ta okazała się punktem przełomowym.
- Wizyta w tej szkole wzbudziła we mnie wielki emocje. Nie zdawałam sobie sprawy, że dzieci mają tam tak tragiczne warunki. Żadne dziecko nie zasługuje na naukę w takich warunkach. Panie burmistrzu, będę jak najbardziej za rozbudową tej szkoły, ale też apelują o to, aby po raz kolejny pochylił się pan nad sprawą połączenia klas w Dzierżążnie. Tu też chodzi o dobro dzieci - mówiła radna Klaudia Kałużna.
Ostatecznie radni większością głosów, 17 "za", przy czterech głosach wstrzymujących, wpisali rozbudowę szkoły w Łapalicach do Wieloletniej Prognozy Finansowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Moim zdaniem bardzo źle a ludzie z naciskiem na nauczycieli myślą o sobie nie o dzieciach i przyszłości. Zaprzepaściliście jedyną szansę na szkołę z prawdziwego zdarzenia, chcecie tymczasowo załatać problem i na lata stracić zamknąć temat. wasza postawa jest żenująca! Wpisanie do planu nie oznacza realizacji, macie takie parcie i chcecie rozwiązania problemu teraz to się zmobilizujecie i zacznijcie walczyć.
Mieszkańcy Łapalic stracili w tym momencie bezpowrotnie szansę na to aby w ich miejscowości powstała nowa szkoła z prawdziwego zdarzenia. Wystarczyło wziąć pod wzgląd nowe spojrzenie, bardziej przyszłościowe ale cóż wybrali jak zwykle, po staremu. W tej gminie chyba nigdy się nic nie zmieni
Nowa szkoła tak szybko by nie powstała. Brak terenu. Brak projektu. Brak pozwoleń. Czas budowy o wiele większy niż rozbudowa. A dzieci dalej siedziałyby w świetlicy 2m na 3m, w którym jest jeszcze biblioteka i przyjmuje logopeda. Oczywiście mieszkaniec z drugiego końca gminy będzie twierdził, że są to pieniądze wyrzucone w błoto. Na rozbudowę obecnej jest projekt wraz z pozwoleniem na budowę. Czyli Gmina już zainwestowała jakieś pieniądze. Dodatkowo Gmina dostanie dofinansowanie na tę rozbudowę. Nie ma co narzekać. Gmina to nie tylko Kartuzy.
To spytaj się ile kasy gmina/miasto wyłożyła na "projekt" czy też wizualizację skrzyżowania ulicy Gdańskiej z Kościerską, wydano sporo pieniędzy, a prawdziwej koncepcji rozwiązania problemu jak nie ma tak nie ma, drugi przykład "zainwestowania" pieniędzy, to jeziora w Kartuzach, tam wydano bardzo grubo, ciągle opracowywano koncepcje oczyszczania- niezliczoną ilość razy dokonywano badań, bo ... no trzeba stwierdzić, że są zanieczyszczone, po wydaniu kilkuset tysięcy złotych, stwierdzono że są zasyfiałe i po 30 latach udało się ruszyć z oczyszczaniem. Z tą szkołą jest podobnie, mamiono projektami, wizją rozbudowy, czasy się zmieniły, wymagania oraz poziom nauczania też się zmienia, wszystkie powstające placówki dążą do jak najlepszego komfortu do nauki zarówno dla dzieciaków jak i nauczycieli, dąży się do zapewnienia przestrzeni, wyposażenia, które 20 lat temu było wg niektórych abstrakcją. Tam jest ciasno, i nadal tak zostanie, nawet po rozbudowie, bo za kilka lat miejscowość się rozbuduje i znowu zabraknie miejsca, a wtedy może się okazać, że dzieciaków będą wozić do Kartuz, albo i Staniszewa, a na budowę nowego obiektu nie będzie już miejsca, a włodarze stwierdzą, że lepiej dowozić do szkół sąsiednich i zapełnić je w 100% niż budować nową placówkę i zapełnić ja w 60%.
Jak gryf mógł wywalić takiego menagera? figura jak biskup , gadane ma a że do roboty 2 lewe? cóż... życie
Ja to widzę tak, przyjeżdża gościu do mechanika z autem, właściciel mu mówi, że potrzebuje ten samochód, żeby mu go naprawić, no bo musi nim jeździć, bo go nie stać na inny. Auto stare, pordzerwiałe, ani wygodne ani nowoczesne. Mechanik mu mówi, że nie ma sensu naprawiac tego auto, bo to będzie kosztowało połowe wartości tego grata, nie lepiej sprzedać tak jak stoi, a kasę przeznaczoną na remont włożyć do "nowego". Właściciel auta nie potrafi pojąć, że za 2 lata ten samochód i tak będzie trupem, a włożonych pieniędzy nikt mu nie zwróci, a pozostałe elementy i tak będą wyeksploatowane. Tu jest podobnie, robimy szybko coś pod wpływem nacisku, jest to też wynik wieloletnich zaniedbań mających na uwadze rozwój tej miejscowości, teraz na szybko będziemy robić prowizorkę, na 5-10 lat, a i tak nie zyskamy skoku jakościowego, a problem powróci, tam nie ma miejsca na żadne porządne boisko typu orlik, sala gimnastyczna to jakiś żart, zyskanie kilku sal lekcyjnych jest tego warte? Wg mnie powinno pozyskać się teren pod budowę nowej placówki, z możliwością prawdziwej rozbudowy, a nie wciskanie na siłę kilku sal. Obecny pomysł to wg mnie tylko walka o zachowanie miejsc pracy - głównie tych kierowniczych, wygodnictwa rodziców- bo do nowej szkoły trzeba by dojeżdżać a nie przejść się 300m-500m, i przecież zostało tym pociechom tylko kilka lat do końca szkoły. Nie myślcie kategoriami, na 10-15 lat, bo nas na takie coś nie stać, myślcie na 20-40 lat. Ja tam widzę kres tej placówki jako szkoła, a widzę tam żłobek i przedszkole, dla takiej formy miejsca jest dosyć, plac zabaw można powiększyć, zbudować mini boisko dla maluchów.
ta koncepcja ma ponad 20 lat !!!! dobra była na tamte lata nie na dzisiaj !!
Co za bezsens, nie rozumiem takiego postępowania. Zamiast spojrzeć przyszłościowo chcecie z tego straszydła zrobić chyba muzeum.
Widzę poplecznika przewodniczącego. Chcecie wybudować dużą szkołę nie za 2 a za 30mln jak starczy dla Prokowa i Łapalic. Nie zapomnijcie o basenie i najlepiej stacja PKM
Moim zdaniem bardzo źle a ludzie z naciskiem na nauczycieli myślą o sobie nie o dzieciach i przyszłości. Zaprzepaściliście jedyną szansę na szkołę z prawdziwego zdarzenia, chcecie tymczasowo załatać problem i na lata stracić zamknąć temat. wasza postawa jest żenująca! Wpisanie do planu nie oznacza realizacji, macie takie parcie i chcecie rozwiązania problemu teraz to się zmobilizujecie i zacznijcie walczyć.
Mieszkańcy Łapalic stracili w tym momencie bezpowrotnie szansę na to aby w ich miejscowości powstała nowa szkoła z prawdziwego zdarzenia. Wystarczyło wziąć pod wzgląd nowe spojrzenie, bardziej przyszłościowe ale cóż wybrali jak zwykle, po staremu. W tej gminie chyba nigdy się nic nie zmieni
Nowa szkoła tak szybko by nie powstała. Brak terenu. Brak projektu. Brak pozwoleń. Czas budowy o wiele większy niż rozbudowa. A dzieci dalej siedziałyby w świetlicy 2m na 3m, w którym jest jeszcze biblioteka i przyjmuje logopeda. Oczywiście mieszkaniec z drugiego końca gminy będzie twierdził, że są to pieniądze wyrzucone w błoto. Na rozbudowę obecnej jest projekt wraz z pozwoleniem na budowę. Czyli Gmina już zainwestowała jakieś pieniądze. Dodatkowo Gmina dostanie dofinansowanie na tę rozbudowę. Nie ma co narzekać. Gmina to nie tylko Kartuzy.