Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No i w mojej opinii zawiodła gastronomia. Były stoiska, gdzie dawano coś za darmo (lody, ciastka), ale poza tym nawet wody do picia nie można było kupić. 2 budy z goframi, 2 z frytkami, wata cukrowa i to by było na tyle- nic konkretniejszego żeby się najeść, a jeśli nie wziąłeś wody do picia dla dziecka, to jedynie jeziorko do zaspokojenia pragnienia zostawało. Dlatego byliśmy tam dosyć krótki.
Oczywiście fajnie było, że darmo. Na to nie można narzekać. Natomiast nie było żadnej organizacji. W przypadku karuzeli, gdzie akurat kolejki nie było- ale obowiązywała zasada "kto pierwszy ten lepszy", więc rodzice tworzyli krąg dookoła i nie można było dziecka wyciągnąć, gdy karuzela się zatrzymała, bo już rodzice ze swoimi "bąbelkami" dopychali się do "wagonika". Odnośnie dmuchańców- także nie zauważyłem, żeby ktoś z obsługi np. kontrolował czas przebywania danego dziecka na nim. Więc niektórzy skakali bez ograniczeń, a inni czekali w kolejce- na 100, jak nie 1000 osób to była chyba tylko jedna- do "tiktokersów", poza tym na ok. 30-50 osób to możliwe. Następnym razem zadbałbym też o więcej policji lub ochrony jeszcze przed wjazdem na parking. To co wyprawiało się na górze było masakrą- a policji do kierowania ruchem itp. nie zauważyłem.
Po co od razu grawer?? z trójek ósemki się wytnie i po temacie
ta tiktokerka to jakaś porażka. z takim głosem nie powinna śpiewać, uszy więdły, że zmyliśmy się tak szybko, że aż się kurzyło. jak można wejść na scenę i jęczeć do mikrofonu nie znając połowy tekstu piosenek (wykonanie piosenki z filmu zwierzogród powinno być karane grzywną, kto był, wie o czym mówię). "atrakcje" - super, ale wszędzie, gdzie darmo, kolejki takie jak za komuny - przydałoby się kilka dmuchańców, na które można by było wpuścić dzieciaki za opłatą - a nie, kolejka na 50-100 osób, bo darmo. przerażenie malujące się na twarzach, gdy mijaliśmy stoiska z watą cukrową, czy malowaniem twarzy, mówi samo za siebie - kto ma w rodzinie aktywnego kilkulatka wie, że dla dziecka taki festyn to porażka.
No i w mojej opinii zawiodła gastronomia. Były stoiska, gdzie dawano coś za darmo (lody, ciastka), ale poza tym nawet wody do picia nie można było kupić. 2 budy z goframi, 2 z frytkami, wata cukrowa i to by było na tyle- nic konkretniejszego żeby się najeść, a jeśli nie wziąłeś wody do picia dla dziecka, to jedynie jeziorko do zaspokojenia pragnienia zostawało. Dlatego byliśmy tam dosyć krótki.
Oczywiście fajnie było, że darmo. Na to nie można narzekać. Natomiast nie było żadnej organizacji. W przypadku karuzeli, gdzie akurat kolejki nie było- ale obowiązywała zasada "kto pierwszy ten lepszy", więc rodzice tworzyli krąg dookoła i nie można było dziecka wyciągnąć, gdy karuzela się zatrzymała, bo już rodzice ze swoimi "bąbelkami" dopychali się do "wagonika". Odnośnie dmuchańców- także nie zauważyłem, żeby ktoś z obsługi np. kontrolował czas przebywania danego dziecka na nim. Więc niektórzy skakali bez ograniczeń, a inni czekali w kolejce- na 100, jak nie 1000 osób to była chyba tylko jedna- do "tiktokersów", poza tym na ok. 30-50 osób to możliwe. Następnym razem zadbałbym też o więcej policji lub ochrony jeszcze przed wjazdem na parking. To co wyprawiało się na górze było masakrą- a policji do kierowania ruchem itp. nie zauważyłem.
Po co od razu grawer?? z trójek ósemki się wytnie i po temacie