Reklama

Rozbój w biały dzień

22/06/2005 10:05
Gleby powstają w wyniku długotrwałych procesów, jakie odbywają się na powierzchni naszej matki Ziemi. Aby powstała jej 3 mm warstwa potrzeba ok. 1000 lat. Jednak, aby usunąć jej nawet kilkumetrową wystarczy dobry ciągnik i dziwna ślepota urzędnicza. Gdzie tak jest? Jak to gdzie, tuż za naszymi plecami. Łapalice, gmina Kartuzy, powiat kartuski. Tam to nawet zdolni i przedsiębiorczy zrównaliby z powierzchnią morza Wieżycę, a kto wie czy i nie Rysy.

Gmina i powiat Kartuzy szczycą się posiadaniem wielkich połaci leśnych położonych wokół pięknych jezior. Walorów tych nietrudno nie zauważyć, mają one być przynętą dla rzesz turystów, którzy tu przyjadą i pozwolą rozwijać się naszemu pięknemu zakątkowi. Jednak piękno to zakłóca od czasu do czasu ludzka głupota, a może pazerność? Najgorsze jednak, że powołani do przestrzegania prawa urzędnicy jakoś nie widzą tego, co widzą zwykli prości ludzie. Widzą mianowicie, że ktoś w tym pięknym kaszubskim środowisku miesza ze stratą dla niego i dla nas, jako mieszkańców. Zacznijmy od prawa, czyli co wolno i komu.

Rozdział XXII Kodeksu Karnego
Przestępstwa przeciwko środowisku
Art., 181. § 1. Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. Karze określonej w § 2 podlega także ten, kto niezależnie od miejsca czynu niszczy lub uszkadza rośliny lub zwierzęta pozostające pod ochroną gatunkową powodując istotną szkodę.


W Łapalicach dzieją się rzeczy okrutne dla środowiska naturalnego. Na działkach, na których do tej pory były lasy, ktoś postanowił nie tylko lasy te zniszczyć, ale i tereny po nich zrównać. Po co? Mogę jedynie domniemywać. Kartuzy duszą się już od ciasnoty i braku terenów… A Łapalice wszak tak niedaleko. Czyżby ktoś zaplanował inwestycje wbrew prawu? Pewnie tak, ale miał chyba pecha. Wszelkie ambicje polityków lokalnych i ich marzenia o potędze turystycznej Kartuz wezmą w łeb, jeżeli będzie przyzwolenie na tego typu działania. Kiedy byłam w tej wsi, w celu obejrzenia owego rozboju ekologicznego własnym oczom nie wierzyłam. Ciągnik równał teren, jeszcze do niedawna pagórkowaty, a w jego tle stała postawiona chyba dla żartu tablica z napisem – Kaszubski Park Krajobrazowy, obszar prawem chroniony. Jakim prawem? Stałam jak wryta, robiłam zdjęcia i zastanawiałam się - kto tu, z kogo i dlaczego robi wariata? Udało mi się po żmudnym śledztwie dojść, na jakich działkach i do kogo należących następuje ów swoisty rozbój, dokonywany nawet w biały dzień. Dane te zostawiam dla wiadomości własnej i wszelkich organów, które się do mnie po to zwrócą. Dlaczego tak jest, że dziennikarze wiedzą więcej od urzędników? Czy urzędnicy są przyspawani do swoich krzeseł z zakazem ich opuszczania pod groźbą wygryzienia przez lepszych? Postanowiłam się przekonać i wykonałam telefon do starostwa powiatowego w Kartuzach, które o sprawie powinno wiedzieć najwięcej. Moje dochodzenie nabierało grozy jak w filmach śp. Alfreda H. Okazuje się bowiem, że działka po której dziarsko jeździł sobie ciągnik jest lasem i tylko takim na chwilę obecną być może. Wszelkie zmiany, które mogłyby tam być dokonane wymagają procedury długiej i zawiłej jak drogi na Kaszubach. Jednak gdyby każdy chciał sobie robić, co chce to mielibyśmy już niedługo na naszych terenach katastrofę ekologiczną przedniej jakości. I tak zagrożeń i samowoli tego typu na naszych terenach jest wiele, o czym z maniakalnym wręcz uporem piszę, co rusz. Łapalicki jednak przypadek jest na tyle ciężki, że powstał z pogwałceniem przepisów Kodeksu Karnego. A to już nie żarty. W samych tylko Łapalicach działka przedstawiona na zdjęciach nie jest osamotniona. Przedsiębiorczych mieszkańców u nas nie brakuje i takich dewastacji środowiska jest tam jeszcze kilka. Czy zajmie się tym policja i prokurator? Nie mnie to rozstrzygać. Być może znowu będzie potrzebny jakiś głośny program w TV, jak ten sprzed tygodnia z Goręczyna…

Mnie pozostanie, co najwyżej satysfakcja, że to przeze mnie, albo może dzięki mnie… A na koniec ciśnie się jeszcze jedna uwaga. Nie rozpaczajmy aż tak bardzo nad losem amazońskiej dżungli i jej karczowania. Nasze „zielone płuca” są bliżej, bo na Kaszubach i ktoś także je niszczy!

Kate Sz.

P.S.
Przed oddaniem artykułu do emisji zadzwoniła do mnie jedna z wysoko postawionych urzędniczek z Urzędu Wojewódzkiego. Na interesującej mnie działce wg niej jest las, to znaczy być powinien. Innej wersji lokalne i wyższe urzędy nie znają. Czyli mamy przestępstwo jak nic!

Jednak ustawodawca wiedział, co robi tworząc Kodeks Karny. Za chwilę okazać się może, że:

Art. 1. § 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia.
§ 2. Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma.


Być może paragraf drugi znowu okaże się dla kogoś zbawienny. Dla kogo? Ja się tylko domyślam, a to mi wolno…

Kate Sz.

P.S. 2

Artykuł mój wzbudził natychmiast pewne reakcje. Nie dziwię się. Muszę jednak z pokorą i szacunkiem dla niektórych uderzyć się w piersi i przyznać do małej nieścisłości, jaka wkradła się podczas tworzenia tego materiału.

Okazuje się, bowiem, że na opisanej działce nastąpiła w roku 2003 prawna zmiana polegająca na przekwalifikowaniu omawianego gruntu z leśnego na rolny. Podstawą do tego była decyzja Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa w Kartuzach. Do lipca roku ubiegłego był to organ posiadający takież uprawnienie.
Pozytywną opinię w sprawie wydało Nadleśnictwo w Kartuzach, jako instytucja znająca się na lasach i drzewostanie najlepiej. Powodem do wydania takiej decyzji było to, że w omawianym miejscu las nie był najlepszej jakości i nie rokował na przyszłość. Właściciel gruntów (osoba fizyczna) zobowiązał się, że w ramach tejże zamiany na innej działce dokona zalesienie i ogólny bilans dla środowiska będzie zerowy. Czy jednak intencje właściciela interesujących mnie terenów były uczciwe? Wątpię, bo posiadam pewne informacje, że tak naprawdę w tym miejscu działka rolnicza nikogo zbytnio nie interesuje, ale przekonamy się o tym, ze miałam rację za rok, może dwa, jak sprawa ucichnie i dokona się dalszych operacji urzędniczo-proceduralnych. Zdziwienie budzi natomiast fakt, który potwierdził jeden z urzędników Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Wojewódzkiego. Otóż właściciel działki pomimo tego, że otrzymał zgodę na przekwalifikowanie gruntu dokonuje już samowolnej zmiany jego ukształtowania. Tego akurat robić mu już nie wolno pod żadnym pozorem. Czy chodzi o to, że kombajn ma w przyszłości jeździć po równym terenie, czy ewentualne fundamenty będzie się łatwiej kopało? Ziemia, na której dokonywany jest ów rozbój w biały dzień, bo tego tytułu i toku myślenia nie wycofuję, jest lichutka i żadnych tam cudów zbierać się nie będzie.

Nie oszukujmy się. Pytanie następne, które mi się nasuwa to takie, dlaczego i kto doprowadził do stanu, że omawiany las przestał być lasem? Drzewa same się wyprowadziły, czy ktoś, planując przyszłość im w tym pomógł? Zwrócono mi również uwagę, że podkreślałam w artykule, że ów rozbój dzieje się na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Gdzie ja takie coś napisałam? Zwróciłam jedynie uwagę na tablicę znajdującą się w sąsiedztwie jako pewien symbol. A to, że na terenie owego Parku dzieją się rzeczy straszne i straszniejsze udowodnię już niedługo jego oburzonym pracownikom.

Moja wczorajsza wycieczka wzdłuż jezior spowodowała u mnie wzmożone reakcje żołądka połączone z wyraźnym wzrostem ciśnienia tętniczego. W tym Parku dzieją się rzeczy straszne, a wiąże się to głownie z rozwojem bardzo dzikiej odmiany turystyki. Perła Kaszub strasznie śmierdzi i w przenośni, i dosłownie. Przykro mi, że to mówię, ale ktoś to powiedzieć musi. Samowola budowlana, partyzantka w gospodarce wodno-ściekowej itp.

Czy tak ma wyglądać rozwój turystyki na Kaszubach? Dlaczego jest ogólne przyzwolenie wielu urzędów na coś takiego? Jeżeli postawię sobie dom bez zezwolenia będę się ostro pociła (ze strachu), a potem gęsto tłumaczyła (w razie wpadki). Jeżeli jednak dokonam tego nad pięknymi, naszymi jeziorami otrzymam dyspensę w ramach turystycznego otwarcia na świat. Jakieś pomieszanie pojęć i przyzwolenie na łamanie prawa, nierzadko, dlatego, że sprawcami tego procederu są lekarze, prawnicy, ba i księża z dosłownie całej Polski. Swoisty lobbing, a dla mnie zwykły bandytyzm. Chciałabym się dowiedzieć ile z domków letniskowych postawionych nad naszymi pięknymi jeziorami stoi legalnie? Jakoś urzędnicy uciekają od odpowiedzi na te pytania. Dlaczego? Sama już nie wiem. Wiem jednak, że brak ewidencji tych nieruchomości to potężne straty dla gmin z tytułu niezapłaconych podatków od nieruchomości. Zadaniem burmistrza czy wójta jest dbanie o dochody gminy. Jest to zadanie podstawowe. Ważniejsze od spotkań i kolejnych konferencji na temat rozwoju turystyki na Kaszubach! Nie można jednak pobierać podatków za coś, czego oficjalnie nie ma. Podejrzewam, że 50% domków letniskowych, także tych pięknych, murowanych, stoi sobie całkowicie nielegalnie. Mnie jednak, skromnej dziennikarce nikt nie pokaże pozwolenia na budowę. Nie pokaże, bo nie ma, albo nie musi… A to, że rybki w naszych pięknych jeziorach muszą pływać w maskach także nie jest mi obojętne. Czy rozwój turystyki musi odbywać się za wszelką cenę? Nawet za cenę dewastacji środowiska naturalnego?

Kate Sz.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    boss - niezalogowany 2005-07-04 02:13:09

    Po przeczytaniu waszych wypowiedz, stwierdziłem, że już macie zmieniąną działke z leśnej na budowląną, że już sa projekty stacji CPN itp, itd....szczerze? Jestescie poftornie żałośni!!!! LUDZIE, skąd Wy czerpiecie takie informacje??? Czy Wy coś łykacie, że macie takie wirrrry na bańce???JEŻELI już was tak mocno ciekawość zzzzżera, to moge Wam powiedzieć co tam powstanie....piszcie na [email protected]. ale zapewniam was, ze zadna budowla tam nie powstanie, wiec ludzie z Łapalic nie martwcie się...............a z resztą, przecież każdy z was, tak mocno kocha las, gwarantuje, ze na pewno nikt z was nie wywozil smieci do lasu....jestescie swieci i szanujcie las!!! <hahaha>no i oczywiscie zycze powodzenia!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-06-29 16:20:29

    Ludzie! budujcie domki na jeziorami, niech Wasze fekalia zatruwają środowisko, wycinajcie lasy, równajcie wzniesienia - w Kartuzach wolno, znam kilkadziesiąt takich przypadków i co? no właśnie, i nic 8) ale skoro może Pan X czy Pani Y to i my możemy? czy się mylę? jak tak to przepraszam 8) 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-06-27 11:53:03

    zadzwońcie na Policję - jedyne co nam zostaje, jadę popytać w Prokoraturze co oni na to, że ludzie prasują tereny , może by tak jeszcze Wieżycę zrównać? a co, jak szaleć to szaleć :P 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości