Reklama

Samorządowcy lekceważą wyrok sądu ws. śmieci. Za ich błędy mają zapłacić mieszkańcy?

Stanowią złe prawo, a konsekwencje ich błędów mają ponieść mieszkańcy - taki wniosek można wysnuć z komentarza gminy Kartuzy odnośnie wyroku WSA ws. metody naliczania opłaty za śmieci. Pozostałe samorządy również ignorują wyrok sądu, rzekomo dla dobra mieszkańców. Inni jednak potrafią?

Przypomnijmy, że w lutym Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku unieważnił uchwałę Rady Miejskiej w Kartuzach w części dotyczącej ustalenie stawki opłaty za gospodarowanie śmieciami. Jak wskazał Sąd, możliwe są tylko dwa sposoby na ustalenie stawek opłaty. Pierwszy polega na tym, że ustala się stawkę od gospodarstwa domowego, niezależnie od tego ile liczy ono osób. Drugi polega na ustaleniu stawki np. za jedną osobę i obliczeniu opłaty poprzez przemnożenie ilości osób poprzez stawkę, przy czym stawki te można różnicować.

Gmina Kartuzy, podobnie jak wszystkie pozostałe samorządy powiatu kartuskiego, ustaliła opłaty w odmienny sposób. Przyjęła sposób pobierania opłaty od gospodarstw domowych, a dodatkowo zróżnicowała opłatę w zależności od wielkości gospodarstwa - do czego według sądu nie była uprawniona.

Po publikacji wyroku WSA stanowisko w tej sprawie zajął burmistrz Kartuz Mieczysław Gołuński. Niestety, wszystko wskazuje na to, że w Urzędzie Miejskim w Kartuzach, jeśli chodzi o podejście do przestrzegania prawa i szacunku do mieszkańców, zmieniło się tylko nazwisko na drzwiach gabinetu burmistrza.

Już na wstępie włodarz Kartuz zbagatelizował wyrok twierdząc, że sąd unieważnił archiwalną uchwałę. Nie zauważa jednak, że do dzisiaj wywołuje ona skutki prawne dla mieszkańców gminy. Uznaje, że skoro orzeczenie sądu jest nieprawomocne, a gmina Kartuzy w całości się z nim nie zgadza, to jego zdaniem wyrok nie obowiązuje. Za wszelką cenę nie chce dopuścić do sytuacji, w której urząd musiałby zwracać niesłusznie pobrane opłaty. Jak wynika z informacji, którą uzyskaliśmy od sekretarza Kartuz Tomasza Nadolnego, chodzi o kwotę około 5,5 mln zł.

Tymczasem wyrok, pomimo tego, że jest nieprawomocny, to już dzisiaj wywołuje następstwa dla gminy i jej mieszkańców.

- Orzeczenie stanowi tymczasową ochronę w dwuinstancyjnym postępowaniu sądowoadministracyjnym. W niniejszej sprawie zaskarżona uchwała nie może być wykonywana do czasu uprawomocnienia wyroku tutejszego Sądu lub wydania wyroku przez sąd drugiej instancji - zaznacza rzecznik WSA, sędzia Joanna Zdzienicka-Wiśniewska.

Tego typu ochrona ma na celu szybkie wyeliminowanie negatywnych konsekwencji złego prawa. Już dzisiaj metoda i stawki uchwalone przez Radę Miejską w Kartuzach nie obowiązują. Mogłoby się to zmienić tylko wtedy, gdyby gmina zgodnie z zapowiedziami, zaskarżyła wyrok i tylko wtedy gdyby NSA go uchylił. Analizując jednak orzecznictwo sądów administracyjnych, które wydały już kilkanaście wyroków unieważniających podobnie skonstruowane uchwały, można przypuszczać, że wyrok WSA zostanie utrzymany w mocy.

Ze względu na to, że wcześniej nie obowiązywała żadna inna uchwała określająca stawki, a następna obowiązuje dopiero od lipca 2014 roku, unieważnienie uchwały przez sąd oznacza, że żadne stawki w okresie od 1 lipca 2013 do 30 czerwca 2014 nie obowiązywały, a co za tym idzie opłata została pobrana nienależnie.

Już teraz każdy kto płacił podatek śmieciowy od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. może zwrócić się do burmistrza Kartuz o stwierdzenie nadpłaty podatku. Urzędnicy zapowiadają jednak, że w przypadku wystąpienia mieszkańców o zwrot nadpłaty, będą ich pozywać cywilnie.

- Na pewno nie mamy zamiaru niczego zwracać. Usługa została wykonana, więc byłaby to bardzo długa droga, aby komukolwiek cokolwiek oddać. Nie wchodzi to nawet w grę. Gdyby ktoś zwrócił się o zwrot opłaty, to musielibyśmy cywilnie pociągnąć kogoś do uiszczenia opłaty za wykonaną usługę. Musielibyśmy użyć innych środków prawnych, aby tę opłatę pobrać - powiedziała w rozmowie z nami Olga Goitowska z Urzędu Miejskiego w Kartuzach zajmująca się gospodarką odpadami.

Brzmi to kuriozalnie. Nie dość, że urzędnicy nie chcą działać zgodnie z prawem, to za swoje błędy chcą karać mieszkańców. My złożyliśmy jednak wniosek o stwierdzenie nadpłaty podatku i czekamy cierpliwie na jego rozpatrzenie. Czekamy także na pozew. Ciekawe, czy gmina będzie pozywać wszystkich mieszkańców?

A co dalej z opłatami za śmieci?

Mieczysław Grzegorz Gołuński nie widzi potrzeby zmian. W swoim oświadczeniu stwierdził, że podobną metodę naliczania opłat za śmieci zastosowało 500 gmin w Polsce. I już samo to powinno świadczyć o tym, że jest dobra. W naszej opinii przywołanie takiego argumentu świadczy raczej o braku zrozumienia prawa lub niechęci jego zastosowania.

Powoływanie się na zachowanie uczciwości społecznej i widmo ponoszenia dodatkowych kosztów administracyjnych przez mieszkańców, czy konieczność ponownego składania deklaracji, można uznać tylko za próbę zniechęcenia tych, którzy chcieliby wyegzekwować swoje prawa.

O tym, że można napisać prawidłowo uchwałę i to z uwzględnieniem interesów wszystkich stron, świadczą chociażby te podjęte przez samorządy z sąsiedniego powiatu kościerskiego. Niewielkie gminy takie, jak Dziemiany czy Lipusz, potrafiły tak podejść do tematu ustalenia metody naliczania opłaty za śmieci, aby z zachowaniem przepisów prawa, ustalić sprawiedliwie opłatę i zadbać o interesy różnych grup mieszkańców. Zarówno mieszkających w domach jednorodzinnych jak i wielorodzinnych blokach.

Stanowisko władz Kartuz powoduje, że musimy zadziałać tak jak do tej pory. Wezwaliśmy już radę do zmiany bezprawnych uchwał, a jeżeli będzie to nieskuteczne, zaskarżymy je do WSA.

Niezależnie od tego sprawdziliśmy uchwały podjęte w tym zakresie przez wszystkie rady gmin w powiecie kartuskim. Ani jedna z nich nie podjęła uchwały w dopuszczalnej formie.

Mimo wyroku WSA pozostałe samorządy nie kwapią się do zmian. Dla przykładu w gminie Sierakowice podejmując nową uchwałę w sprawie ustalenia sposobu obliczania opłaty nie podjęto żadnych działań mających na celu doprowadzenie jej do stanu zgodnego z prawem. Ponownie podjęto uchwałę naruszającą przepisy. Z wyjaśnień władz samorządu wynika, że gmina przyjęła pozycję wyczekiwania.

- Długo na ten temat rozmawialiśmy. Uważamy, że należy zaczekać na rozstrzygnięcie Naczelnego Sądu Administracyjnego i utrzymać tę metodę, która jest. System, który obowiązuje nie jest uciążliwy dla wielodzietnych gospodarstw. Gdybyśmy stosowali stawkę od osoby, to opłaty dla rodzin wielodzietnych podskoczą o 100 proc. - mówił podczas wtorkowej sesji, zastępca wójta gminy Sierakowice, Zbigniew Fularczyk.

Nie mogąc zgodzić się na to, aby władze samorządowe lekceważąco podchodziły do prawa, tworząc własną interpretację ustaw powodujące nierówne traktowanie mieszkańców, zwróciliśmy się do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach, aby z urzędu zaskarżyła wszystkie niezgodne z prawem uchwały rad gmin.

Obowiązek przestrzegania prawa wynika wprost z Konstytucji, a w przypadku urzędników dodatkowo z ustawy o pracownikach samorządowych. Szkoda tylko, że nasi ciągle o tym zapominają.

Do sprawy wrócimy.

Anna Lehmann, Bartosz Kitowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2015-03-10 08:11:32

    Dziękujemy za zwrócenie uwagi. Sulęczyno też ustaliło metodę w nieuprawniony, choć nieco odmienny sposób. Zmyliła nas forma zapisu. http://edziennik.gdansk.uw.gov.pl/WDU_G/2013/4703/oryginal/akt.pdf

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    blondesul - niezalogowany 2015-03-10 05:05:07

    Z całym szacunkiem do autorów tego artykułu o lekceważeniu wyroku sądu, pojawia się w nim dwukrotnie mowa o Sulęczynie, jakoby stawki wyliczono zgodnie z prawem. Jeśli wyrok sądu stanowi :"Jak wskazuje Sąd możliwe są tylko dwa sposoby na ustalenie stawek opłaty. Pierwszy polega na tym, że ustala się stawkę od gospodarstwa domowego, niezależnie od tego ile liczy ono osób. Drugi polega na ustaleniu stawki np. za jedną osobę i ustalenie opłaty poprzez przemnożenie ilości osób poprzez stawkę."...to w Sulęczynie jest i było "- Ostatecznie radni wypracowali system łączący ze sobą metodę osobową i od gospodarstwa domowego – mówi Bernard Grucza, wójt Sulęczyna. – Stawki zostały ustalone w taki sposób, by nie powodowały dręczenia naszych mieszkańców i by zróżnicować opłaty dla osób samotnych i rodzin wieloosobowych...- Myślę, że nie powinniśmy mieć większych problemów z weryfikacją liczby osób w poszczególnych gospodarstwach domowych i to sprawi, że cały system będzie szczelny – mówi Bernard Grucza." - cytat z ekspresu kaszubskiego z 2013-03-06. To ja widocznie nie umiem czytać po polsku...ewentualnie liczyć..?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rosomak - niezalogowany 2015-03-09 12:33:40

    a czy to coś nowego?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości