Tylko jedna z pięciu osób podróżujących oplem vectrą, która w nocy z poniedziałku na wtorek uderzyła w wiadukt i spłonęła była trzeźwa. Alkohol był też przyczyną tego, iż nikt z poszkodowanych nie chciał przyznać się do prowadzenia auta. Policji udało się jednak ustalić, że za kierownicę wsiadł 22-letni właściciel pojazdu. Tuż po zdarzeniu wydmuchał ponad 0,5 promila.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło na początku tego tygodnia na wjeździe do Sierakowic od strony Kartuz. Opel vectra, którym podróżowało pięć osób uderzył w betonowy wiadukt kolejowy i stanął w płomieniach. Wszystkie znajdujące się w środku osoby w wieku od 17 do 24 lat o własnych siłach wydostały się na zewnątrz. Niemal wszyscy też, włącznie z kierowcą, byli pijani. Trzeźwy okazał się być jedynie 18-latek, który zabrał się z rozrywkową grupką jako autostopowicz.
Gdy na miejsce dotarły służby ratunkowe i policja nikt nie chciał przyznać się do prowadzenia samochodu. Zarządzono nawet przeszukanie pobliskiego terenu. Na próżno. Dopiero w toku prowadzonych przez funkcjonariuszy czynności udało się ustalić, że prowadził 22-letni właściciel auta. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie ponad pół promila alkoholu. Poza utratą auta, które doszczętnie spłonęło, czeka go jeszcze teraz proces.
Takie młode leszcze już nigdy nie powinny odzyskać prawka!!! W tym przypadku więcej szczęścia niż rozumu!!!
Powoli, powoli i dojdziemy prawdy, prawda?