Reklama

Skromna wygrana Cartusi

29/05/2010 13:49
Cartusia Kartuzy odniosła drugie wiosenne zwycięstwo przed własną publicznością. Styl i rozmiary wygranej nie mogą jednak zachwycać. Niebiesko-biało-czarni ograli niezbyt wymagającego Chemika Police zaledwie 1:0 (1:0), po trafieniu Kordyla z rzutu karnego.

Gospodarze rozpoczęli bez niespodzianek w wyjściowej jedenastce, choć trener Adamus ponownie przesunął Karasińskiego z obrony na szpicę ataku. Początkowe minuty meczu były raczej spokojne, a drużyny poświęciły ten czas na wzajemne "badanie". Dopiero w 10 minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili miejscowi. Miękką wrzutkę w pole karne głową na 17 metr zgrał Karasiński, a uderzeniem w słupek zakończył ją Formela.

Po tej sytuacji mecz się nieco ożywił i oba zespoły pokazały kilka ciekawych zagrań. Przewagę zdawali się przy tym mieć kartuzianie, którym do pełni szczęścia brakowało jednak za każdym razem precyzji w ostatnim podaniu. Tak było m.in. w 12 minucie, gdy dobrze zapowiadającą się akcję na lewe skrzydło rozprowadził Karasiński, ale centra Macha była bardzo niecelna. Podobnych akcji w przeciągu całego spotkania kibice obejrzeli kilka.

Pięć minut później zakotłowało się dla odmiany pod naszym polem karnym. Po rzucie rożnym nasi defensorzy zbyt krótko wybili piłkę, ta wpadła wprost pod nogi jednego z gości, który nie zastanawiając się wiele huknął z półwoleja. Futbolówka skozłowała jeszcze na czwartym metrze i Czyżniewski odbił ją z największym trudem.

W 26 minucie wyszliśmy wreszcie na upragnione prowadzenie. W walce o górną piłkę w polu karnym faulowany był Domjan i sędzia bez chwili wahania wskazał na „wapno”. „Jedenastkę” pewnie na gola zamienił Kordyl.

Chwilę później mogło być już 2:0. Po ładnej kombinacyjnej akcji miejscowych w dogodnej pozycji znalazł się Rubin, ale w ostatniej chwili został uprzedzony przez obrońców z Polic.

To był najciekawszy fragment w całym meczu. Później było już tylko gorzej. Do końca pierwszej połowy nie zagroziliśmy już praktycznie bramce Chemika. Goście uczynili to natomiast dwukrotnie. Najpierw, w 33 minucie doszło do niemal identycznej sytuacji co w 26 minucie, tyle że w naszym polu karnym. Tym razem sędzia jednak nie zareagował. Wyrzucił za to na trybuny najgłośniej protestującego przeciw tej decyzji członka sztabu szkoleniowego przyjezdnych.

Tuż przed przerwą szczęście uśmiechnęło się do nas po raz kolejny, a płaski strzał napastnika rywali o centymetry minął krótki słupek bramki strzeżonej przez Czyżniewskiego.

Druga połowa była już w wykonaniu obu ekip znacznie słabsza. Z murawy przez cały niemal czas wiało nudą, a zawodnicy większą cześć tej odsłony spędzili w środkowej części boiska. Na uwagę zasługują właściwie tylko dwie sytuacje – z 55 i 61 minuty. W pierwszej z nich dobrze na lewej flance zachował się Formela wysokim lobem dośrodkowując praktycznie już z linii końcowej. Piłka przeleciała ponad całym niemal blokiem defensywnym gości, włącznie z bramkarzem i zaczęła opadać wprost na głowę Rubina. Ten po raz drugi w tym meczu został jednak uprzedzony tuż przed oddaniem strzału. W kolejnej Cartusia kilkoma krótkimi podaniami z tak zwanej „klepy” błyskawicznie przedostała się ze środka boiska pod pole karne Chemika, ale strzał Dawidowskiego z 15 metrów poszybował nad poprzeczką.

Policzanie ambitnie walczyli do końca i przyznać trzeba, że w ostatnich 10 minutach to oni zepchnęli nas do obrony, dwukrotnie zagrażając bramce Czyżniewskiego. W 82 minucie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła pozostawiliśmy niepilnowanego rywala, który dobrze zamykał akcję, ale na nasze szczęście pomylił się niemiłosiernie z trzech metrów mając przed sobą praktycznie pustą bramkę. Podobnie było pięć minut później, gdy poza polem karnym interweniował Czyżniewski. Uczynił to jednak tak niefortunnie, że piłka trafiła do drużyny przeciwnej. Szybko rozegraną kontrę w ostatniej chwili przerwał ku uciesze miejscowych kibiców Dawidowski.

Korzystny dla nas wynik udało się dowieźć do końca i trzy punkty zostały w Kartuzach. Warto dodać, że poczynania naszych piłkarzy obserwowali z trybun dwaj dobrze znani kopacze z reprezentacyjnym stażem: Sebastian Mila oraz Radosław Michalski.

Cartusia Kartuzy – Chemik Police 1:0 (1:0)
Kordyl 26 (k.)

CARTUSIA: Czyżniewski – Mach, Stencel, Kitowski, Grzędzicki – Bubienko, Domjan, Rubin (57` Dawidowski), Formela (90` Banaszak) – Kordyl, Karasiński (75` Mitura)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości