Reklama

Śledczy z Kartuz prowadzą śledztwo ws. Doliny Radości

Prokuratura Rejonowa w Kartuzach prowadzi śledztwo ws. Doliny Radości. Zasypano tam dwa hektary stawów rybnych, co doprowadziło do znacznych zmian w krajobrazie, a to zgodnie z kodeksem karnym zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu. Właściciel terenu twierdzi z kolei, że jego działania są legalne.

Sprawa ujrzało światło dzienne dzięki gdańskim aktywistom, którzy na początku maja złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Jak informuje Wirtualna Polska, ze względu na znajomość pomiędzy autorami zawiadomienia oraz prokuratorem prowadzącym sprawę, śledztwo przeniesiono do Kartuz.

Szef kartuskiej prokuratury potwierdza, że tutejsi śledczy wszczęli śledztwo w sprawie spowodowania zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach.

- Chodzi o czyn z artykułu 181 par. 1 Kodeksu karnego. Prokurator dokonał wraz z biegłymi oględzin działki, powołał też biegłych m.in. z zakresu ochrony środowiska. Obecnie czeka na ich opinie. Śledztwo toczy się w sprawie, nie przeciwko komuś. Gdyby powstał akt oskarżenia, kara, jaką sąd mógłby orzec, to pozbawienie wolności od trzech miesięcy do pięciu lat - powiedział dziennikarzom WP prokurator Marek Kopczyński.

Jak podkreśla Wirtualna Polska, sprawa wzbudziła duże zainteresowanie mieszkańców, ponieważ obszar ten uzyskał status szczególnie chronionego krajobrazu. Współautor doniesienia do prokuratury dodaje zaś, że działanie właściciela terenu zagraża różnorodności biologicznej i wzrastającej licznie gatunków fauny i flory, a to określa "wandalizmem ekologicznym".

Inne spojrzenie na sprawę ma właściciel działki, którym jest współtwórca marki "Atlas" oraz wydawca magazynu "Poznaj Świat".

- W Dolinie Radości mam w sumie 7 ha terenu, który kupiłem od poprzedniego właściciela. To on wcześniej nieudolnie zasypał stare stawy rybne, które znajdowały się na ok. 2 ha terenu. Wyciąłem część drzew, na co oczywiście miałem zgodę. Teraz pokrywam grząski teren warstwą piasku, na którym zasieję trawę. Nie mam zamiaru nic tu budować, chcę, by ludzie mogli sobie tam pospacerować po uporządkowanym terenie, choć jest on prywatny - mówił w kwietniu dla Wirtualnej Polski Roman Rojek.

Cały artykuł można przeczytać tutaj.

oprac. AL
źródło:Wirtualna Polska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości