Zakończone zostało postępowanie Prokuratury Rejonowej w Kartuzach, która na wniosek Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad sprawdzała, czy nie doszło w Żukowie do sfałszowania wyników ankiety przeprowadzonej niedawno w sprawie przebiegu obwodnicy metropolitalnej. Choć dopatrzono się nieprawidłowości, nie mają one charakteru przestępstwa, w związku z czym śledztwo umorzono.
O kontrowersjach wokół ankiety pisaliśmy już kilkakrotnie. Zastrzeżenia, co do jej przeprowadzenia w Żukowie miało przede wszystkim gdańskie biuro Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Były one na tyle poważne, że instytucja ta zdecydowała się zabrać z tamtejszego magistratu urnę jeszcze przed zakończeniem głosowania i unieważnić wszystkie znajdujące się w niej karty.
Badanie zostało później powtórzone już przez GDDKiA, ale jednocześnie sprawę zgłoszono organom ścigania. Kartuska prokuratura, po przesłuchaniu świadków i przeanalizowaniu przebiegu głosowania potwierdziła zasadność części zarzutów.
Jak się okazuje, stwierdzono kilka przypadków naruszenia regulaminu głosowania, co pozwala przypuszczać, że faktycznie mogło dojść do próby sfałszowania wyników ankiety. Chodzi przede wszystkim o zgodę na pośrednie oddawania głosu mieszkańcom Miszewa i Miszewka, tzn. bez konieczność osobistej wizyty w urzędzie i okazania dowodu osobistego. Część osób wypełniła je bowiem w domu i przekazała sołtysowi, a ta złożyła je z kolei na ręce władz gminy. Następnie ankiety te trafiały do urny. W toku śledztwa ustalono także, że część ankiet wypełniona została przez pośrednika, na podstawie list mieszkańców opowiadających się za "wariantem niebieskim". Żeby było ciekawiej, niektóre osoby z tej listy nie miały nawet świadomości, że ktoś wypełnił ankiety w ich imieniu. W sumie w sposób niezgodny z regulaminem do urny trafiło co najmniej kilkadziesiąt ankiet.
Choć nieprawidłowości są oczywiste i niepodważalne, zdaniem prokuratury nie stanowią one przestępstwa z prostej przyczyny - żadne przepisy prawa nie regulowały zasad przeprowadzenia ankiety. Mało tego, nikt nie został, a nawet nie mógł zostać do przestrzegania regulaminu formalnie zobowiązany. To zaś oznacza, że jego naruszenie nie stanowiło przekroczenia uprawnień czy niedopełnienia obowiązków w rozumieniu przepisów kodeksu karnego.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze