Już blisko miesiąc minął od wstrząsającego pobicia 5-miesięcznej dziewczynki w Sulminie (gm. Żukowo). Jej oprawcy, którymi okazali się rodzice, trafili do aresztu. Jak się okazuje, szybko z niego nie wyjdą, a prokuratorskie śledztwo nie zakończy się prędzej niż z końcem lipca.
O sprawie pisaliśmy w pierwszych dniach maja. Wówczas to wyszły na jaw szczegóły dramatu, który rozegrał się w jednym z domów w miejscowości Sulmin. Niespełna półroczne niemowlę zostało dotkliwie pobite przez własnych rodziców, ponieważ... nie przestawało płakać. Dziecko z poważnymi obrażeniami trafiło do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku, gdzie po udzieleniu mu natychmiastowej pomocy, lekarze powiadomili organy ścigania. Wobec 21-letniego ojca oraz 17-letniej matki zastosowano areszt tymczasowy.
Oboje usłyszeli już także zarzut spowodowania u malucha obrażeń realnie zagrażających jego życiu. U dziewczynki stwierdzono stłuczenia twarzo-czaszki, złamanie dwóch żeber, rany w okolicach brody oraz krwiak nadtwardówkowy. Na jej ciele były też ślady wcześniejszego stosowania przemocy. Z tego też głównie względu wkrótce potem za antenie Polsat News zasugerowano, że klasyfikacja ich czynu najprawdopodobniej zostanie zaostrzona. Wówczas kartuscy prokuratorzy nie potwierdzili jednak tych rewelacji, ale i nie wykluczyli takiego scenariusza. Dziś sytuacja niewiele się zmieniła.
- Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. W toku prowadzonego postępowania ujawnione zostały dodatkowo pewne okoliczności dotyczące rodziców, przez co na ostateczne rozstrzygnięcie będzie trzeba jeszcze poczekać – potwierdza prokurator Marcin Lubiński.
Kartuski śledczy dodaje, że w jego opinii koniec lipca to najwcześniejszy możliwy termin zakończenia sprawy. Do tego czasu mało prawdopodobne wydaje się również, by sprawcy pobicia pięciomiesięcznej dziewczynki opuścili areszt.
Cieszyć może też fakt, że stan poszkodowanej powoli, lecz systematycznie ulega poprawie.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze