Reklama

Śledztwo ws. serii podpaleń w Żurominie umorzone

Kartuskim śledczym nie udało się ustalić i zatrzymać sprawców podpaleń w Żurominie. Jesienią ubiegłego roku dwukrotnie płonęły ciężarówki na terenie jednej z tamtejszych ubojni. O pomoc w ustaleniu sprawców właściciele firmy poprosili najsłynniejszego polskiego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, który wskazał policji domniemanych podpalaczy. Mimo to śledztwo zostało umorzone.

Przypomnijmy, że do pierwszego pożaru na terenie ubojni i rzeźni w Żurominie doszło 27 września ubiegłego roku. Wówczas całkowitemu spaleniu uległy dwie ciężarówki, a straty sięgnęły 400.000 zł. Podpalacza zarejestrowały kamery monitoringu. Nie trwało długo, jak strażacy ponownie musieli interweniować na terenie zakładu. W nocy 18 listopada podpalacze wdarli się na parking ubojni i podpalili kolejne pojazdy. Tym razem spłonęły dwie ciężarówki z chłodniami. Na monitoringu widać też, jak sprawcy podjęli próbę podpalenia zakładu. Straty oszacowano na około 900.000 zł. W międzyczasie jednemu ze współwłaścicieli skradziono dwa samochody, a w sylwestrową noc włamano się do jego domu.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła prokurator Beata Mering. Czynności do wykonania w postępowaniu początkowo powierzono Posterunkowi Policji w Stężycy, jednak ostatecznie wykonywali je policjanci wydziału dochodzeniowo - śledczego oraz kryminalnego kartuskiej komendy. Zdaniem właścicieli zakładu, funkcjonariusze nie wykazywali jednak zaangażowania w sprawie, a wręcz w jednej z rozmów mieli dać odczuć wspólnikom, że być może to oni sami podpalają sprzęt.

Po podpaleniach do właścicieli zakładu doszły pogłoski, że to jeszcze nie koniec. Zdesperowani i żyjący w niepokoju o firmę, jak i własne życie, postanowili więc prosić o pomoc Krzysztofa Rutkowskiego - najsłynniejszego polskiego detektywa. W niespełna miesiąc jego pracownikom udało się ustalić rzekomych sprawców podpaleń, których wskazano kartuskim funkcjonariuszom.

W międzyczasie poszkodowani zawnioskowali o przekazanie sprawy do prowadzenia przez inną jednostkę policji. Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku zdecydowała jednak, że śledztwo nadal będą prowadzić kartuska policji, jednak pozostanie ono objęte nadzorem przez wojewódzki wydział dochodzeniowo - śledczy.

Po ponad półrocznym śledztwie prokuratura zakończyła śledztwo.

- Postępowanie zostało umorzone wobec niewykrycia sprawcy - informuje szef kartuskiej prokuratury, Marek Kopczyński.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa jest prawomocne.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-08-11 16:12:09

    Czy to ta sama pani prokurator która uznała za samobójstwo, zgon na bagnach koło Sierakowic ?? ( Polsat o tym zrobił ładny program) I ta sama która chciała ścigać internautów za negatywne komentarze dotyczące karmienia przedszkolaków paluszkami rybnymi?? Zaczynam rozumieć tych facetów z Sierakowic, którzy wzięli sprawy we własne ręce i wychowali krewniaka, to że wychowywany zmarł to drobny wypadek w procesie edukacji. ŻENADA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości