Tak nazwali uczestnicy Pikniku dla Niepełnosprawnych swój trzydniowy pobyt w Żukowie. Przyjechali, aby ciekawie spędzić czas w gronie przyjaciół, mieć okazję powspominać, a także nawiązać nowe znajomości. Były tam osoby z powiatu kartuskiego, Kościerzyny, Trójmiasta, a nawet z Krakowa.
- Przyjeżdżam na rekolekcje, bo tak się te spotkania kiedyś nazywały, od 18 lat – powiedział Albin Miłosz z Kiełpina. – To niezapomniane chwile, na które czekamy cały rok. Jestem pełen podziwu i uznania dla Barbary Dawidowskiej, organizatorki pikniku, jak i dla wszystkich pozostałych opiekunów. Cały czas jest wypełniony zajęciami i nie ma tu miejsca na nudę.
- Od 22 lat jestem na wózku – wyznał Kazimierz Karbowski z Żukowa. – Cieszę się, że... jestem chory, bo inaczej nie spotkałbym prawdopodobnie tylu wspaniałych, życzliwych i dobrych ludzi.
- Nowością na tegorocznym pikniku są masaże, które dla nas niepełnosprawnych są szczególnie potrzebne – uznał Zdzisław Brandt z Kościerzyny.
- Kocham tych ludzi, bo to moi przyjaciele – dodała Aleksandra Abramowicz, która przyjechała z Kąpina k. Wejherowa. – Najpiękniejsze jest to, że tu nikt niczego nie chce w zamian, co w dzisiejszych czasach jest naprawdę rzadkością. Dlatego też nasze spotkania nazywamy... spotkaniami serc.
Uczestnicy żukowskiego pikniku brali udział w katechecie przygotowanej przez księży - Czesława Lasa i Artura Jadanowskiego oraz kleryka Krzysztofa Gabańskiego. Wysłuchali też koncertów w wykonaniu chóru Harmonia, zespołu Bazuny i Agapé. „Ucztę taneczną” przygotował zespół Rapsodia.
Opiekę zapewniały panie – Barbara Dawidowska, Alicja Patoka, Elżbieta Stormowska i Mirosława Żołna. Swoją pomoc zaoferowali także żukowscy gimnazjaliści należący do Szkolnego Koła Caritas.
L.T.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze