Reklama

Były policjant skazany. Spowodował kolizję w stanie nietrzeźwości

Kara 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, świadczenie pieniężne w wysokości 8.000 zł oraz pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów - taki wyrok zapadł w czwartek przed kartuskim sądem wobec byłego już policjanta Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach, który we wrześniu 2020 roku spowodował kolizję, znajdując się w stanie nietrzeźwości. Mimo iż Marcin S. w postępowaniu przygotowawczym nie przyznawał się do winy, podczas procesu zeznał, że to on prowadził pojazd będąc pod wpływem alkoholu.

W czwartek przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył proces przeciwko byłemu policjantowi kartuskiej komendy, który został oskarżony przez Prokuraturę Rejonową w Wejherowie o kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Przypomnijmy, że do zatrzymania funkcjonariusza doszło 21 września 2020 roku około godz. 21. 35 na ul. Wzgórze Wolności w Kartuzach. Z ustaleń śledczych wynikało, że kierujący volkswagenem 32-letni mieszkaniec powiatu kartuskiego nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającego go pojazdu marki audi, którym kierował 26-letni mieszkaniec powiatu kartuskiego. Wskutek czego volkswagen najechał na tył audi.

32-latek kierujący volkswagenem był funkcjonariuszem Policji. Pojawiło się podejrzenie, że mężczyzna może znajdować się pod wpływem alkoholu. Na miejsce wezwano prokuratora. Mężczyzna odmówił badania alkomatem. Funkcjonariusza zabrano do szpitala, gdzie pobrano mu krew do badań. Wynik wskazał, że Marcin S. znajdował się w stanie nietrzeźwości wynoszącym 2,3 promila alkoholu. Niespełna trzy tygodnie po zdarzeniu policjant został wydalony ze służby.

Reklama

Początkowo Marcin S. nie przyznawał się do zarzucanego mu czynu. Podczas jednak czwartkowego procesu złożył dodatkowe wyjaśnienia.

- Przyznaję się do zarzucanego mi czynu. Chciałbym dodać kilka zdań do wyjaśnień złożonych przed prokuratorem. Początkowo nie przyznawałem się do zarzucanego mi czynu, co było spowodowane lukami w pamięci na skutek spożywania leków psychotropowych, jak i sporej ilości alkoholu tego feralnego wieczoru, którego to zdarzenie miało miejsce. Z biegiem czasu niektóre kawałki wydarzeń zaczęły mi się przypominać. Dlatego uznałem, że przyznam się do zarzucanego mi czynu, gdyż to, co zaczęło mi się przypominać, jednoznacznie wskazuje na to, że to ja prowadziłem ten pojazd i tylko ja znajdowałem się w pojeździe w momencie zdarzenia - zeznawał oskarżony Marcin S.

Reklama

Sąd odczytał także jego wcześniejsze zeznania.

- Nie jestem w stanie złożyć żadnych wyjaśnień, ponieważ nie pamiętam całej sytuacji. 21 września 2020 roku skończyłem pracę o godz. 6 rano. W ciągu dnia byłem u znajomego w Kartuzach. Tam razem z innymi osobami spożywałem alkohol. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile wypiłem, ale była to większa ilość. W trakcie tego naprawialiśmy samochód. O której zakończyliśmy pić i co dalej się działo, nie pamiętam. [...] Świadomość odzyskałem dopiero wtedy, kiedy pobierano mi krew. Potem ocknąłem się na tzw. dołku w Gdańsku. Jeden z policjantów, który przyniósł mi śniadanie, uświadomił mi, co tam robię - wyjaśniał podczas przesłuchania przed prokuratorem Marcin S.

Reklama

Podczas rozprawy zeznawali też świadkowie, jak i uczestnicy kolizji, którą spowodował oskarżony oraz strażak biorący udział w działaniach ratowniczych.

Po przesłuchaniu świadków i z uwagi na brak dalszych wniosków dowodowych, sąd zamknął przewód sądowy i oddał głos stronom.

Prokurator z uwagi na zgromadzony materiał dowodowy, który w jego ocenie, nie budził wątpliwości, że to oskarżony będąc w stanie nietrzeźwości, kierował pojazdem i doprowadził do kolizji, jak również z uwagi na przyznanie się oskarżonego do winy, zawnioskował o skazanie Marcina S. i ukaranie go karą grzywny w wysokości 4.000 zł, objęcie zakazem prowadzenia pojazdów na okres pięciu lat oraz nałożenie na niego świadczenia pieniężnego w kwocie 6.000 zł.

Reklama

- Zebrany materiał dowodowy bez wątpienia potwierdza sprawstwo i winę oskarżonego. Dodatkowo postawa oskarżonego i przyznanie się do winy, nie budzi żadnych wątpliwości, co do popełnienia tego czynu. Jest to sprawa wyjątkowa, bo rzadko przed sądem staje funkcjonariusz policji. Z jednej strony mamy więc do czynienia z funkcjonariuszem, który powinien strzec porządku prawnego, a z drugiej strony z osobą niekaraną. Chciałbym jednak położyć nacisk na przedmiot przestępstwa, a więc kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Codziennie widzimy za pośrednictwem mediów, jakie są skutki takiego zachowania. Najczęściej przyczynami wypadków są brawura i w dużej mierze stan nietrzeźwości sprawców. Podkreślam, że oskarżony miał wysoki stan nietrzeźwości, co wykluczało jakąkolwiek możliwość świadomego uczestniczenia w ruchu drogowym. To stężenie alkoholu było bardzo wysokie, a dodatkowo oskarżony doprowadził do kolizji. Można powiedzieć, że dobrze, że doszło tylko do kolizji, bo oskarżony swoim zachowaniem mógł doprowadzić do szerszych i tragiczniejszych skutków  - uzasadniał prokurator Damian Boike z Prokuratury Rejonowej w Wejherowie.

Oskarżony Marcin S. zawnioskował o możliwie jak najniższy wymiar kary z uwagi na swoją sytuację finansowo-rodzinną.

Reklama

Sąd Rejonowy w Kartuzach skazał Marcina S. na karę pozbawienia wolności w wymiarze 10 miesięcy z zawieszeniem wykonania kary na okres trzech lat próby, orzekł zakaz prowadzenia pojazdów na okres pięciu lat oraz zasądził świadczenie pieniężne w wysokości 8.000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Dodatkowo skazany został obciążony kosztami postępowania sądowego w kwocie 832,90 zł, jak i opłatą w wysokości 180 zł.

- Podzielając stanowisko zaprezentowane w mowie końcowej prokuratora sąd również doszedł do przekonania, że zarówno wina oskarżonego, jak i okoliczności popełnienia czynu nie budziły w tej sprawie wątpliwości. Ilość alkoholu we krwi oskarżonego została ustalona w oparciu o pierwsze pobranie krwi. W związku z tym sąd nie miał wątpliwości, że właśnie w takim stanie nietrzeźwości, oskarżony kierował w momencie zdarzenia pojazdem (...). Sąd uznał, że społeczna szkodliwość czynu, który popełnił oskarżony, była znaczna. Oskarżony pracując jako funkcjonariusz Policji, dokładnie wiedział, jakie mogą być konsekwencje takiego zachowania na drodze, czym grozi prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Wobec oskarżonego pełniącego funkcję policjanta, trzeba było wymagać innej postawy. Oskarżony zdobywając doświadczenie w swojej pracy, uświadamiał sobie, do jakich konsekwencji może prowadzić takie zachowanie - uzasadniała wyrok sędzia Joanna Stella-Borkowicz.

Reklama

- Dlatego też sąd nie podzielił wniosku prokuratura odnośnie zaproponowanej kary grzywny, która jest najłagodniejszym wymiarem kary. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, sąd uznał, że wobec oskarżonego trzeba wymierzyć karę najsurowszego wymiaru, czyli karę pozbawienia wolności. W ocenie sądu przemawiało za tym, nie tylko to, że oskarżony będąc policjantem, miał świadomość konsekwencji swojego czynu, ale również to, jakie zagrożenie stwarzało jego zachowanie na drodze. Oskarżony prowadząc pojazd w stanie znacznego upojenia alkoholu mógł doprowadzić do tragedii. Wsiadając w takim stanie do samochodu narażał życie swoje, ale też innych uczestników ruchu, tym bardziej, że trasa, którą jechał, prowadziła przez centrum miasta, gdzie znajdowało się także kilka przejść dla pieszych - kontynuowała.

- Jako okoliczności łagodzące sąd uwzględnił postawę oskarżonego w toku procesu. Oskarżony nie utrudniał postępowania. Przyznał się do winy. Ponadto wywiązuje się z zastosowanych wobec niego środków zapobiegawczych. Jest sprawcą niekaranym. Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności łagodzące, sąd uznał, że kara 10 miesięcy pozbawienia wolności będzie wystarczająca i dająca też zadość zarówno prewencji szczególnej, indywidualnej, jak i prewencji ogólnej. Mając na względzie to, że oskarżony nie był wcześniej karany, trzeba przyjąć wobec niego pozytywną prognozę kryminologiczną, wobec czego wykonanie tej kary sąd zawiesił na okres trzech lat - podsumowała.

Reklama

Wyrok jest nieprawomocny. Stronom służy złożenie apelacji od orzeczenia sądu pierwszej instancji.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ojca - niezalogowany 2022-02-03 15:27:07

    Najlepsza była ta co w pole kukurydzy niby wjechała :) Pijaczka i hipokrytka

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Drajwer - niezalogowany 2022-02-03 17:33:14

    Przecież to nie on kierował. On był w pomroczności jasnej. Kierowały jego ręce i nogi. Dzwoniłem już do marszałka Struka - jutro dzwoni do sędziego z Wejherowa i będzie załatwione jak z Mariolką. W razie potrzeby Prezydent Andrzej Duda już ma gotowy akt łaski.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Trybuna Ludu - niezalogowany 2022-02-03 18:19:33

    Jeden z nielicznych spoko psiurow w Kartuzach…. Szkoda

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości