Nie pobieranie przez poprzedniego wójta gminy Sulęczyno opłaty adiacenckiej nie może być traktowane jako niedopełnienie obowiązków czy działanie na niekorzyść gminy - uznała Prokuratura Rejonowa w Kartuzach i postanowiła nie wszczynać śledztwa w tej sprawie. Radny Jacek Driwa, który złożył zawiadomienie, nie kryje zaskoczenia taką decyzją śledczych.
Prokuratura powiadomiona została o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jana Kulasa niespełna miesiąc temu. W czasie wtorkowej sesji Rady Gminy Sulęczyno okazało się, że zapadła już decyzja w tej sprawie. Jak poinformował obecny gospodarz samorządu, Bernard Grucza, śledczy postanowili nie wszczynać postępowania, nie dopatrując się w działaniach byłego już samorządowca znamion przestępstwa.
Mimo to, temat został przedyskutowany przez miejscowych rajców. Zaczął wiceprzewodniczący Grzegorz Bielicki, pytając Jacka Driwę o przyczyny złożenia zawiadomienia organom ścigania, bez konsultacji z pozostałymi rajcami.
- Rada wypracowała pewne stanowisko w sprawie opłaty adiacenckiej, a wójt dobrze o tym wiedział. Wiedział też co robi, nie pobierając tej opłaty. Rozmawiałem o tym z radcą prawnym i doszliśmy do wniosku, że popełnione zostało przestępstwo. Powiadomiłem więc prokuraturę, a nie mówiłem o tym bo nie czuję się zobowiązany pytać o zgodę radę - odparł radny Driwa.
Swoje uwagi do zachowania rajcy wyraził też przewodniczący Kazimierz Gawin.
- Nie chcę krytykować tego co się stało, nie neguję działań radnego Driwy, ale zachęcam by w podobnych sytuacjach w przyszłości, postarać się wyczerpać najpierw wszystkie możliwości jakie daje urząd i rada. Rozważając pewne kwestie lub mając jakieś wątpliwości powinniśmy rozmawiać i starać się to wspólnie wypracować wnioski. Szanujmy się nawzajem - stwierdził.
Na tym dyskusja się zakończyła, choć już po obradach radny Driwa nie krył, że nie podziela opinii swoich kolegów i nadal jest przekonany, że doszło do popełnienia przestępstwa.
- Złożyłem zawiadomienie do prokuratury, gdyż miałem ku temu podstawy. Wójt nie wykonał uchwały przyjętej przez radę, przez osiem lat, narażając gminę na straty finansowe. W mojej ocenie, i nie tylko mojej, jest to przestępstwo.
Odmiennego zadania są jednak kartuscy śledczy i jak wyjaśnia zastępca prokuratora rejonowego w Kartuzach Remigiusz Signerski, ustawa o gospodarce nieruchomościami, w której jest mowa o opłacie adiacenckiej, nie nakłada na wójta obowiązku jej wprowadzenia, a jedynie daje taką możliwość.
- Wójta mógł, ale nie musiał z tej możliwości korzystać, w związku z czym nie może być w tym wypadku mowy o niedopełnieniu obowiązku - potwierdza prokurator Signerski.
Jacek Driwa nie daje jednak za wygraną i już zapowiada dalsze działania w celu wyjaśnienia sprawy.
- Nie zamierzam tak tego zostawić. Poproszę prokuraturę o uzasadnienie tej decyzji. Odpowiednie pisma skierują także to innych instytucji kontrolnych. Nie chcę, aby było to odebrane jako mój atak na pana Kulasa. Nie mam broń Boże względem niego żadnych złych zamiarów, tym bardziej że z tego co wiem jest to już przedawnione i nie poniesie on z tego tytułu żadnych konsekwencji. Niemniej, zależy mi na udowodnieniu tego, że przyjmowane przez radę uchwały nie są martwe. W przeciwnym razie warto się chyba zastanowić czy jest w ogóle sens uczestniczenia w sesjach i czy nasza praca ma jakiekolwiek znaczenie - podsumowuje samorządowiec z Sulęczyna.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze