Do redakcji Gazety Kartuskiej napisało dwoje mieszkańców Sulęczyna. W swoim e-mailu opowiedzieli o problemie, związanym z zalegającym śniegiem podczas tegorocznej zimy. Redakcja z niewielkimi skrótami opublikowała ich list i odpowiedź sekretarza gminy Sulęczyno.
Treść listu: "Całkiem niedawno we wsi zrobiono za pieniądze unijne nowe nawierzchnie i chodniki. Pas zieleni pomiędzy chodnikiem a posesją mieli "grzecznościowo" zagospodarować mieszkańcy Sulęczyna, ponieważ gmina już nie miała na to pieniędzy. Całe wakacje również starsi mieszkańcy sadzili iglaki, robili trawniki i skalniaki za swoje pieniądze, by wszystkim żyło się piękniej. Pamiętajmy, że trawniki należą do Gminy i mieszkańcy robili to dobrowolnie z nadzieją na piękne widoki z okien.
Nadeszła zima, zaskakując wszystkich tonami śniegu. W piątek gmina postanowiła odśnieżyć chodniki we wsi przy al. Wojska Polskiego. Odśnieżanie polegało na wrzucaniu i spychaniu śniegu na trawniki oraz za płoty posesji. Nie jest to tej zimy znikoma ilość, a raczej znaczna, czasami trzymetrowe zaspy śniegu. Trzeba nadmienić, że powstałe ogromne zwały śniegu na chodnikach są wynikiem wcześniejszego wielotygodniowego odśnieżania jezdni poprzez spychanie śniegu z niej na chodniki.
W trosce o piwnice sąsiadów i rośliny na trawnikach żona zadzwoniła do sekretarza gminy i poprosiła o zaprzestanie zrzucania śniegu na posesje i niszczenia roślin. W poniedziałek od mieszkańców dowiedziałem się, że to my zabroniliśmy odśnieżać chodniki… Żona ponownie zadzwoniła do sekretarza. Dowiedziała się, że to ona zabroniła odśnieżać chodnik, a teraz ma pretensje, że chodniki są nieodśnieżone. Jak mieszkaniec może zabronić gminie jej obowiązków?!
Sekretarz powiedział, że to jest ich obowiązek, może odśnieżą chodniki, ale nadal zrzucając śnieg na trawniki, bo należą one do gminy. Na pytanie, czy będą wiosną przyjmować wnioski na odszkodowanie za zniszczone rośliny i trawniki, odpowiedział, że nie. Nie będzie odszkodowań. To nie gmina sprawa, iż mieszkańcy sadzili tam rośliny za własne pieniądze!
Wreszcie na pytanie żony, czy sekretarz był tu na ulicy i widział, jak to odśnieżanie wygląda i ile tu jest śniegu, odpowiedział, że nie był i nie wie jak to wygląda. Przypomina to wiejski odpowiednik "Alternatywy 4" Barei. Wydawane są decyzje w gminie, a nie wiadomo, jak wygląda podmiot i przedmiot decyzji. Ale wstać zza biurka i ruszyć w teren tej zimy przy takim zaśnieżeniu jest naprawdę trudno…
Lepsze życie mieszkańców zależne jest od współpracy i dobrej woli. Może wystarczy trochę pomyśleć i śnieg zepchnąć do lasu położonego dwieście metrów dalej. Na wiosnę zapewne znów poprosi nas gmina, byśmy "grzecznościowo" zamietli chodniki i ulice, grupując zimowy piasek w kupki, a gmina go sprzątnie, nie przemęczając się zamiataniem… A podatki trzeba płacić."
Zapytaliśmy o tę sytuację "bohatera" maila, sekretarza gminy Sulęczyno Wiesława Ulatowskiego.
– Otrzymałem telefon, by nie odśnieżać chodnika, bo śnieg jest spychany na pas zieleni, gdzie rosną posadzone przed mieszkańców rośliny - powiedział. - Tak w istocie jest. Nie twierdzę, że śnieg roślinkom nie zaszkodzi, gdyż mogą nie przeżyć. Poprosiłem Panią, która dzwoniła, aby tę sprawę sama uzgodniła z traktorzystą. Powiedziała, że nie zrobi tego, więc zadzwoniłem, aby nie odśnieżać tego chodnika przy al. Wojska Polskiego. I tak zostało, nowej dyspozycji nie wydałem. Rozumiem, że inni sąsiedzi mogą mieć pretensję do tych Państwa. Śnieg wywozimy tylko tam, gdzie jest to absolutnie niezbędne. Z al. Wojska Polskiego nie wywozimy. Zbyt wiele by to nas kosztowało. Na cały rok na utrzymanie dróg, nie tylko na odśnieżanie, w budżecie przeznaczyliśmy 60 tys. zł, tymczasem już teraz na odśnieżanie wydaliśmy ok. 60 tys. zł. - Mamy 160 km gminnych dróg. Utrzymujemy ich przejezdność. Nie odśnieżamy tylko dróg do siedlisk domków letniskowych – dodał.
Lucyna Puzdrowska
oprac. AB
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze